21 marca był w Wielkiej Brytanii spędzony przez antyfaszystów i antyfaszystki bardzo aktywnie.
Na początek wypada wspomnieć o demonstracji zorganizowanej w Edynburgu przez antymuzułmańską organizację PEGIDA UK, znaną też pod nazwą „naprawdę nie jesteśmy rasistami i nacjonalistami słowo honoru jak babcie kocham”. Udało im się zebrać całe… 4 osoby. Przeciwko nim demonstrowało około 250 osób, oddzielonych silnym kordonem policji. Jesteśmy ciekawi czy 4 kwietnia w Londynie na kolejnym „demo” Pegidy pojawi się więcej osób.

Drugą ciekawą imprezą odbywającą się w ten dzień był White Man’s March czyli Marsz Białego Człowieka w Newcastle, organizowany przez autonomicznych nacjonalistów w National Action. Na miejsce przybyło nieco poniżej stu zwyrodnialców z ekip takich jak: Front Narodowy, National Action, Blood&Honour i innych. Nie zabrakło też akcentu polskiego w wykonaniu grupy z angielskiego oddziału Narodowego Odrodzenia Polski. Przeciwko tej demonstracji protestowała podobna liczba antyfaszystów, ale liczna obecność policji nie pozwalała się nawet zbliżyć do skrajnie prawicowej imprezy, więc ograniczono się do blokowania trasy planowanego przemarszu nazioli. Wśród zgromadzonych na neonazistowskim marszu nie widać było zbytniego entuzjazmu wśród przysłuchujących się przemówieniom swoich liderów. W pewnym momencie najwidoczniej zaczęło im się nudzić i pojawiły się okrzyki „śmierć Żydom i sodomitom”, „Hitler miał rację” oraz podpalono flagi LGBT i Izraela przy akompaniamencie hajlowania. Po tej akcji policja zawinęła kilka osób, w tym głównych przedstawicieli z National Action oraz Rysia z NOPu. Zostali oni zatrzymani pod zarzutem propagowania nienawiści na tle rasowym. Niewątpliwie teraz zostaną bohaterami ruchu nacjonalistycznego za tę odważną i karkołomną akcję. Bardzo zabawny był jeden z transparentów trzymany przez naziolków, na którym napisane było: „tylko kule nas powstrzymają”. No cóż, dosyć odważne stwierdzenie, kiedy pokornie idzie się do radiowozów na prośbę policji. Biali patrioci, którzy nie zostali aresztowani udali się do pobliskich pubów, gdzie jednego z głównych działaczy NA, Erika Bauera spotkała niemiła niespodzianka. Biedak pomylił antyfaszystów z nacjonalistycznym czarnym blokiem i w rezultacie dzień zakończył się dla niego dwoma połamanymi żebrami i rozbitym drogim telefonem. Reszta odważnych rycerzy białej rasy kryła się w pubie ani myśląc pomagać swoim kolegom w opałach. Erika prawie aresztowano, kiedy agresywnie domagał się od policji wyjaśnienia, dlaczego nie zatrzymali „czerwonych”. Jak widać antysystemowość kończy się przy pierwszych klapsach.

Tymczasem w ten sam dzień w Londynie odbyła się duża, oficjalna demonstracja antyrasistowska zorganizowana przez United Against Fascism i związki zawodowe, która zgromadziła kilka tysięcy osób. Pojawił się na niej też kilkudziesięcioosobowy kontyngent bojowych antyfaszystów. Kilkunastu aktywistów nacjonalistycznej grupy Britain First stwierdziło, że świetnym pomysłem będzie pojawienie się na trasie przemarszu ze swoim chorym przekazem. Jak można przypuszczać ich obecność nie spotkała się z życzliwym przyjęciem tłumu. Pomimo bycia chronionymi przez duże siły policji i usilnych starań porządkowych oficjalnej demonstracji namawiających ludzi do zignorowania faszystów, nie zostali oni zostawieni w spokoju. Niewielkiej grupie bojowych antyfaszystów udało się przedostać z tyłu policyjnego kordonu i przedostać do nacjonalistów. Wywiązała się krótka szarpanina i walka, w rezultacie której Britain First straciło kilka flag z Union Jackiem (jedna z nich została od razu podpalona) oraz swój wielki baner. Policja zatrzymała co najmniej dwójkę antyfaszystów.

Kropkę na „i” tego dnia postawili Kurdowie. Podczas swojego przemarszu świętującego irański i kurdyjski nowy rok zwany Newroz w dzielnicy Wood Green natknęli się na stoisko islamskich fundamentalistów z organizacji Anjema Choudarego, który znany jest z promowania prawa szariatu i państwa islamskiego. Kurdowie, z których wielu walczy w Syrii i Iraku przeciwko ISIS naturalnie niezbyt dobrze przyjęli obecność islamskich fanatyków na trasie swojego przemarszu i zaatakowali ich. Znowu policji udało się opanować sytuację, ale zaatakowani islamiści zawinęli swoje stoisko i szybko opuścili dzielnicę.

Jak widać 21 marca w UK upłynął zdecydowanie pod znakiem zwycięstwa dobrych ludzi nad wszelkiego rodzaju skrajnie prawicowymi, fundamentalistycznymi zwyrodnialcami. Oby tak dalej!