Aleksej Polichowicz jest młodym rosyjskim anarchistą i jedną z 16 osób oskarżonych o udział w zamieszkach i napaść na funkcjonariusza państwowego podczas protestów antyrządowych w Moskwie 6 maja 2012 roku. Obecnie przebywa w areszcie tymczasowym w Butyrkach. Poniżej prezentujemy list napisany przez niego w maju, w którym komentuje wydarzenia na Ukrainie i putinowską propagandę.

Na którymś z naszych nie kończących się posiedzeń adwokat Dmitrij Agranowskij poprawił omonowca stosującego w swojej mowie wyrażenie „panowie”. Wszyscy panowie – powiedział Agranowskij – są w starożytnym Rzymie. Pamiętam, że wtedy mi się to spodobało. W języku rosyjskim rzeczywiście biednie jest z grzecznościowymi zwrotami? Pan towarzyszowi nie jest panem, towarzysz panu nie jest towarzyszem. Ujawniają się sprzeczności w rosyjskiej historii. W sądach zawsze odpowiadaliśmy policjantom, ze nie trzeba nazywać nas „panami” a tym bardziej „towarzyszami”. Wywalczyliśmy wolność taka jaką mogliśmy – w tym momencie była to wolność leksykalna. Wolność do obrony sensu i znaczenia słów bez względu na okoliczności.

List ten sprowokowany został zachowaniem Dmitrija Aranowskiego na Twitterze i około politycznymi spekulacjami tego człowieka na temat sprawy przeciwko demonstrantom z placu Bołotnego. Wybrałem właśnie taką – otwartą – formę, ponieważ Dmitrij nigdy nie pytał mnie o zdanie na temat Krymu, Ukrainy, co nie przeszkodziło mu wmieszać m.in. moje poglądy we własną ukrainofobiczną histerię. Wobec sowieckiego renesansu aktualnym staje się wskazywanie swoich i obcych. Więc postawię kropkę nad „i”.

Moje lewicowe poglądy nie mają nic wspólnego z portretami Stalina na pierwszomajowych demonstracjach. Pierwszego maja to nie tyle święto co dzień solidarności i pamięci. Sowiecki militaryzm, czołgi w Pradze, nie mają z tym nic wspólnego. Okrzyki zachwytu i buziaki z wodzami – też. Pierwszomajowa demonstracja w ZSRR – to o tym jak Marks-kapłan pochował Marksa – detronizatora, czyli o zwycięstwie ersatzu nad oryginałem.

Nie jestem czerwonym szowinistą i nie cieszę się z wtargnięcia do sąsiednich krajów. Popieram prawo narodów do samookreślenia, ale nigdy nie poprę imperialnych ambicji państwa, wypowiadania wojny i kłamstwa. Jeżeli siedzę za poglądy oczywistym jest że nie zamierzam ich zmieniać. Jeżeli siedzę bo jestem winny to moje poglądy nie mają z tym nic wspólnego. Strategia lojalności na pokaz wygląda głupio. Bycie zawsze po stronie większości nie jest pryncypialną lewicową pozycją – to brak zasad.

Sprawiedliwość nierzadko osiąga się wbrew ogółowi. I odwrotnie – niesprawiedliwości i przestępstwu często towarzyszą fanfary i aplauz. Jeżeli działania rosyjskich władz w Ukrainie są sprawiedliwe to po co takie bombardowanie nienawiścią informacyjnej przestrzeni? Czemu służy bezmyślność i brak obiektywizmu rosyjskiej telewizji wyraźnie demonstrującej stosunek do swojego narodu? Żadnych alternatywnych punktów widzenia, żadnych wątpliwości. Logiczne błędy, absurdalność umiejętnie retuszowanego przekazu – a czasami zupełnego oczerniania.

Kilka miesięcy temu WGTRK (publiczna TV- przyp. red.) zarzucała zachodnim mediom, że zajmowanie budynków administracji w Kijowie nazywały pokojowym protestem. Teraz analogiczne zajęcie administracyjnych centrów w
Sławiańsku reklamuje się na kanale Rossija-1, jako „pokojowy objaw woli narodu”. Zatwierdzenie ministrów na Majdanie to dyktatura, a samozwańczy liderzy Donbasu są „wybrańcami narodu”. Na zachodzie Ukrainy zawsze są „ekstremiści i radykałowie”, a na wschodzie „pospolite ruszenie i protestujący”. Obwiniając Kijów o neonazizm, rosyjskie kanały promują Francuzkę Le Pen, skrajnie prawicowa Le Pen dosłownie symbolizuje walkę z widmem faszyzmu wędrującym po Europie.

Modny obecnie państwowy antyfaszyzm i imperialistyczna szajba są mi obce. Nie pamiętam wielotysięcznych demonstracji po zabójstwie Markełowa i Baburowej, po zabójstwach antyfaszystów i imigrantów w Moskwie. Kogo u nas w ogóle ten temat interesował dopóki BORN (Bojowa Organizacja Rosyjskich Nacjonalistów – red.) nie podniosła ręki na przedstawicieli systemu? Skrajna prawica jest nie tylko na Ukrainie, to problem aktualny dla całej wschodniej Europy. Czarno – żółto – białe flagi rosyjskiego imperium unoszą się na rosyjskich marszach i trybunach stadionów. Wszyscy wiedzą jakie persony maszerują pod imperiami. Te flagi były na mityngach „Za Krym” w Moskwie obok plakatów „Faszyzm nie przejdzie” i ze znakiem DNR w Kramatorsku.

Całe to majaczenie ma jedno proste uzasadnienie. To co jest wygodne i pasujące „nam” – jest prawdziwe, to co podaje „naszą” postawę w wątpliwość – to kłamstwo. I możesz bez końca wysuwać argumenty, i tak przykleją łatkę banderowca. Prawy sektor wypełnił świat, a główny jego piarowiec – rosyjska telewizja. Aktywiści PS niedługo sami uwierzą że są wojownikami Szatana.

Oczywiście w propagandzie nie ma niczego nowego. Techniki wpływu na poglądy mas są opracowane. Głównym celem jest maksymalne uproszczenie z definicji złożonej rzeczywistości. Trzeba stworzyć rozpoznawalny wizerunek wroga. Stosuje się do tego deindywidualizację oponenta, czyli pozbawia się go tożsamości. Potem odpersonalizowanego wroga dehumanizują, odbierają mu całe człowieczeństwo, robią potwora. Zgodnie z tymi cechami tragedia w Odessie ukazywana jest pod odpowiednim kątem. Wzajemne uliczne starcia schodzą na dalszy plan, przemilczane są przypadki wzajemnej pomocy rannym przeciwnikom, próby ratowania ludzi z pożaru Domu Związków Zawodowych. Akcent postawiony na przemoc piłkarskich chuliganów i bezduszność Prawego Sektora zamazuje całą dynamikę sytuacji.

W tych ogólnych geopolitycznych bachanaliach należy mimo wszystko zachować zdrowy rozsądek. Ważne aby nie poddawać się patriotycznym rozprawom, nie trącić etycznej orientacji i myśleć. Jest to możliwe w więzieniu, jest też możliwe na wolności. A tych, którzy wstępują w szeregi obskurantów i imperialistów, jak mówi grypsera, tylko z innego powodu – „na zieloną drogę i nie wracać”.

Aleksej Polichowicz
Areszt śledczy Butyrka
Maj 2014

  • Czarna Gwiazda

    Dobry tekst. Aczkolwiek anarchista powinien sprzeciwiać się idei narodu a nie uznawać prawo do samostanowienia narodów.