Skontaktuj się z nami

Hej, czego szukasz?

Polityka

Antifa na Marszu Niepodległości

Chuligani, kibole, bojówki prawicowe, faszyści z polski i zagranicy zostali zaproszeni do Warszawy. Przecież nikt sam z siebie nie przyjechał by demolować stolice i siać terror. Wszyscy zostali tam zaproszeni przez stowarzyszenie Marsz Niepodległości. To na jego czele stoi Robert Bąkiewicz, dobrze znany ze Straży Narodowej i przemocy wobec kobiet.

Marsz Niepodległości jest niezwykłym zjawiskiem. Mianowicie hordy zamaskowanych mężczyzn zjeżdżają się do Warszawy. Po to by palić race i bić się z policją, wszystko oczywiście w ramach świętowania niepodległości. Tegoroczna edycja nie zawiodła- były race, podpalanie ludziom mieszkań, pobicia przechodniów oraz starcia z policją. Mimo promowanej narracji o rodzinach z dziećmi, flagach i ogólnej radości, to właśnie kibole pchają się na pierwsze strony gazet.

Jednak nie w smak to organizatorom Marszu Niepodległości oraz przychylnym im mediom. Kibole potrzebni są im tylko do siania terrorów wśród „lewaków”, a do wywiadów używają swoich przedstawicieli w garniturach. Kłamstwo ukryte w przystępnych słowach łatwo się udostępnia w mediach społecznościowych i nie odrzuca tak jak brutalna prawda. Jak jednak zamieść pod dywan zdjęcia chuliganów oraz filmy stawiające sprawe jasno?

Należy znaleźć kogoś, a raczej coś obcego i nieznanego. Gdyż trzeba przestraszyć opinie publiczną mitem potwora, który przysłoni cały syf i smród jaki się ciągnie za Marszem Niepodległości. To właśnie stąd wysyp opowiastek o tym ,że „Antifa atakuje uczestników Marszu Niepodległości”, „Prowokacjach Antify” i całej reszcie bajek wyssanych z palca. Prawda jest jednak całkowicie odmienna.

Huk, iskry i dym

Skrajna prawica jest jak dzwon, lubi robić wokół siebie hałas i zamieszanie, by ukryć że w środku jest pusta. Stąd zamiłowanie do materiałów pirotechnicznych, które widać przy każej okazji. Widok pijanego mężczyzny w kominiarce, z racą i emblematami patriotycznymi jest powszechny nie tylko na Marszu Niepodległości. To norma na każdej manifestacji prawicowych ekstremistów.

Wszechobecny wrzask, poczucie siły wynikające z bycia częścią grupy i świadomość, że TVP wybroni sprawców bajeczką o tym, że winę ponosi „Antifa”. Daje poczucie bezkarności. Balkon przy ulicy 3 Maja w mieście Warszawa, jest miejscem gdzie dano upust zbieranej agresji. To tu widok tęczowej flagi i loga Strajku Kobiet spowodował obrażenia uczuć religijnych wśród uczestników Marszu Niepodległości. Zaczęli oni rzucać racami by ubić „lewaka” za którego uznali balkon.

Mimo szczerych chęci i okrzyku „Śmierć Wrogom Ojczyzny” balkonu nie udało się uśmiercić, a nawet w niego trafić. Dlatego podpalono mieszkanie Stefana Okołowicza dwa piętra niżej, znawcy życia i sztuki Stanisława Ignacego Witkiewicza. Więcej tutaj.

Starcia pod Empikiem

Kolejnym miejscem gdzie narodowcy poczuli ból był widok salonu Empik. Jest to miejsce w którym dostali łomot 30stego Października podczas nieudanej próby ataku na protestujące kobiety. Jako, że tym razem byli w większej grupie, zdecydowali się, że tylko walką zmyją z siebie hańbę, którą noszą po wymienionym wcześniej ekscesie.

Możliwe, że to właśnie wspomniane poczucie wstydu, bądź wyjątkowo niski iloraz inteligencji, skłoniły kiboli z Marszu Niepodległości do ataku na oddział policyjnej prewencji. Mimo, że jeszcze niedawno stali razem pod kościołami by bronić je przed wyimaginowanym wrogiem. Pomimo zapewnień o nieagresji, to właśnie 11 listopada sobie przypomnieli, że „zawsze i wszędzie policja jebana będzie”. Oświadczenie rzecznika polskiej policji tutaj.

Więcej na temat samobójczych szarż, rozrób i zachowania kiboli przy aprobacie skrajnej prawicy można przeczytać tutaj.

Wandalizm

Marsz Niepodległości nie ma nic wspólnego z marszem, a co dopiero patriotyzmem. To nieświadomi ludzie chcący uczcić ważny dzień dla historii Polski, są listkiem figowym zakrywającym smród nacjo-kiboli. Właśnie tych samych kiboli twierdzących, że chcą bronić kobiet przed wyimaginowanym wrogiem, o których pisaliśmy tutaj. Prawicowych chuliganów którzy atakują wszystko co „lewackie” bo niewiadomo gdzie czai się „Antifa”.

Każde przestępstwo, akt wandalizmu oraz przemocy ma sprawcę i ofiarę. Mimo, że w wypadku wielotysięcznego tłumu ciężko jest jednoznacznie określić kto co zrobił. Odpowiedzialność rozmywa się wśród wszystkich uczestników. Właśnie dlatego w poprzednich latach narodowcy razem z kibolami podpalili tęczę na placu Zbawiciela. Następnie usiłowali zamordować mieszkańców Squatów Przychodnia oraz Syrena w Warszawie. Również zdarzyło im się spalić wóz transmisyjny telewizji, a pobicia dziennikarzy są dla nich chlebem powszednim.

Płonąca tęcza na placu Zbawiciela z 11.11.2013

Kto ich zaprosił

Chuligani, kibole, bojówki prawicowe, faszyści z polski i zagranicy zostali zaproszeni do Warszawy. Przecież nikt sam z siebie nie przyjechał by demolować stolice i siać terror. Wszyscy zostali tam zaproszeni przez stowarzyszenie Marsz Niepodległości. To na jego czele stoi Robert Bąkiewicz, dobrze znany ze Straży Narodowej i przemocy wobec kobiet.

To właśnie on razem ze swoją świtą ponosi odpowiedzialność za hańbienie pamięci osób które walczyły o wolność. Tych osób które poległy w walce z okupantem, którego idee pokrywały się z mokrymi snami narodowców i innych faszystów. Bo Polska bez LGBT, bez feministek, bez mniejszości narodowych i wszystkiego co w oczach uczestników Marszu Niepodległości jest lewactwem, była ideą przeciwko której walczono.

Organizatorzy Marszu Niepodległości

To wszystko wina Antify

Prawicowa tuba propagandowa znowu znalazła „winnych” w ich opinii jest to „Antifa”. Podobnie jak w trakcie ostatnich protestów w ramach walki o prawa kobiet, tak podczas marszy prawicowych ekstremistów za wszystko winna jest „Antifa”. Jednak problem tkwi w tym, że „Antifa” nie istnieje w takiej formie jak przedstawia ją TVP, ONR, MW, AN i reszta okołofaszystowskich organizacji.

Środowisko antyfaszystowskie podjęło decyzję o nie wychodzeniu na ulicę 11 listopada. Proszę, tutaj jest oświadczenie które wyjaśnia nasze stanowisko. Pomimo to skrajna prawica umywa ręcę od odpowiedzialności. Sprawę podpalonego mieszkania próbowano zaliczyć do „fake newsów”. Gdy kłamstwo to zostało wyjaśnione, podjęto próbę narracji, że była to prowokacja „Antify”. O czym organizatorzy piszą tutaj. Jednak na ich filmie wyraźnie widać, że race lecą z tłumu jedna za drugą w kierunku balkonu. A Straż Niepodległości jest bezsilna wobec swoich kolegów w szalikach.

Prawda oczywiście jest taka, że cała akcja to totalna porażka wizerunkowa środowiska skrajnej prawicy, Marszu Niepodległości i wszelkiego rodzaju nacjonalistycznych zboczeńców. Ich próby tłumaczenie się „prowokacjami”, „lewakami” oraz „Antifą” są żałosne i gołym okiem widać, że to kłamstwo.

Prawdziwa Antifa była tutaj!

Będziemy z wielkim zainteresowaniem śledzić dalszy rozwój tej sytuacji. Póki co bawimy się świetnie.

close

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA I BĄDŹ Z NAMI NA BIEŻĄCO

Komentarze

Strona ma charakter tylko i wyłącznie informacyjny. Nie namawiamy nikogo do łamania prawa.