W minioną niedzielę dotarła do nas smutna informacja o śmierci kolejnego aktywisty. Tym razem ofiarą faszystowskich bandytów padł 43-letni członek antyfaszystowskiej grupy kibiców Deportivo Coruna „Riazor Blues” Francisco Javier Romero Taboada, znany jako Jimmy. Tego dnia Deportivo rozgrywało mecz ligowy w Madrycie z drużyną Atletico. Już z samego rana doszło do konfrontacji antyfaszystów ze skrajnie prawicową bojówką Atletico „Frente Atletico” wspieraną przez faszystowską grupę chuliganów Sportingu Gijon „Ultra Boys”. W zamieszkach uczestniczyło łącznie około 200 osób. Jimmy najpierw pobity metalowymi prętami został wrzucony do rzeki Manzanares, a napastnicy skutecznie przez pół godziny uniemożliwiali udzielenie mu pomocy. W końcu wyziębionego, już w stanie śmierci klinicznej udało się przewieźć go do szpitala San Carlos, gdzie pomimo starań służb medycznych zmarł. Jimmy osierocił dwójkę dzieci w wieku 19 i 4 lat.

W ataku neofaszystów ucierpiało również 11 innych osób, które min. z ranami kłutymi oraz pęknięciami kości czaszki trafiły do szpitala. Aresztowano 21 osób, o dziwo głównie z ekipy „Riazor Blues”, która nie została wpuszczona na stadion. Doskonale obrazuje to komu sprzyja hiszpańska policja. Równie dziwne reakcje na to co się wydarzyło można było znaleźć w hiszpańskiej prasie, która w dużej mierze skupiła się na przedstawieniu „Riazor Blues” i samego Jimmiego, jako niezwykle brutalnych, skrajnie lewicowych bojówkarzy starając się podkreślić wręcz kryminalny charakter tej grupy. Tymczasem fakty są takie, że to „Frente Atletico” skupia w swoich szeregach wielu byłych kryminalistów, dla których napady z użyciem noży to chleb powszedni. Jimmy nie był zresztą pierwszym, który stracił życie z ich rąk. W grudniu 1998 roku członek „Frente” Ricardo Guerra zamordował kibica Realu Sociedad San Sebastian Aitora Zabaletę. W informacjach prasowych pojawiły się również informacje, że „Riazor Blues” wspierani byli przez fanów z Alcorcon (Alkor Hooligans) oraz ekipę „Bukaneros” z Rayo Vallecano co jest pomówieniem doskonale wpisującym się trwającą od pewnego czasu nagonkę medialną mającą na celu przedstawić tych ostatnich w jak najgorszym świetle. Sami „Bukaneros” w wydanym oświadczeniu odcięli się od niedzielnych zajść.

Pojawiły się głosy, że kibice zespołów z Madrytu i Corunii wcześniej umawiali się na tzw. ustawkę, czemu kategorycznie zaprzeczają fani Deportivo. Również jeden z kierowców autokarów, które wynajęli „Riazor Blues” uznał za niedorzeczne głosy płynące z prasy, jakoby do Madrytu przybyli oni uzbrojeni w kije, pałki i noże. Zaprzeczył, że tego typu sprzęt przewożony był w bagażniku autokaru. Rzecznik policji poinformował natomiast, że ludzi bezpośrednio odpowiedzialnych za śmierć Jimiego nie ma wśród zatrzymanych.

Zamiast minuty ciszy, całe życie w walce!