Nie da sie ukryć, że obecnie w kraju od kilka lat obserwujemy znaczne nasilenie grup skrajnie prawicowych. Od czasu, kiedy władze objęła ekipa “dobrej zmiany” środowiska te zresztą przestają nawet udawać, że nadal są “antysystemowe” i mniej lub bardziej współpracują z władzami na szczeblu lokalnym, jak i tez ogólnokrajowym. Sprzyjający nacjonalistom członkowie formacji policyjnych czy wojskowych też przestają się kryć ze swoimi poglądami. Od jakiegoś czasu już nie dziwi brak woli zakładania nacjonalistom spraw karnych, wypuszczanie ich bez zarzutów albo prowadzone zupełnie bez entuzjazmu i na siłę śledztwa. Jeszcze kilka lat temu były przyjmowane z niedowierzaniem informacje z Białegostoku, gdzie na komisariacie tajniacy zbijali piątki z miejscowymi nazistami. Dzisiaj nie wzbudza już większego zdziwienia, kiedy widzi się zdjęcia policjanta czy strażnika leśnego z naszywką „śmierć wrogom ojczyzny”, czy na komisariacie wąs mówi do aresztowanego antyfaszysty „nie każdy faszyzm był zły”. Kiedy na samych szczytach władzy siedzą skrajnie prawicowi politycy, mówiący o lewackich zagrożeniach, uchodźcach roznoszących choroby etc. to wiadomo, że przykład idzie z samej góry. Oczywiście policja i inne służby represji nigdy nie były jakimś neutralnym arbitrem, stojącym pomiędzy lewicą i prawicą, tak jak by to chcieli widzieć liberałowie. Te instytucje zawsze były częścią problemu, a nie rozwiązania. Państwowy aparat przemocy rozgrywa swoją grę i teraz po prostu jest w swoim bardziej „prawicowym” stadium. Może się to wydawać oczywiste, ale warto to przypominać, gdyż wiele młodych osób, dopiero wchodzących „ w klimaty” ma czasami odnośnie policji jeszcze jakieś złudzenia. A są to złudzenia, których trzeba się jak najszybciej pozbyć.

Jak więc zareagować na wspominany już znaczny wzrost aktywności i popularności skrajnej prawicy? Przede wszystkim trzeba sobie uświadomić, że znajdujemy się w stanie wojny. Każda osoba o poglądach lewicowych, anarchistycznych czy nawet po prostu nie zgadzająca się z katolicko-narodową linia partyjną jest zagrożona. To w zasadzie ostatni moment, żeby stawić opór, później będzie już tylko coraz gorzej. Nie ma opcji, żeby przeczekać, sytuacja nigdy sama z siebie się nie naprawi. Im szybciej zaakceptujecie w swojej głowie taki stan rzeczy, tym lepiej. Kiedy mamy już ten etap za sobą, należy się zastanowić jak tą wojnę wygrać, wszak to powinno być celem każdej walki. Nikt nie walczy by przegrać.

Jak więc wygrać z przeciwnikiem, który w wielu miejscach ma przewagę liczebną, lepsze zasoby i mocniejsze zaplecze? Należy nauczyć się prowadzić wojnę partyzancką. Każde podejmowane działanie bezpośrednie powinno mieć wysoką szansę sukcesu. Dysponując mniejszymi siłami nie możemy sobie pozwolić na kosztowne błędy. Jeśli w jakimś mieście antyfaszystowska ekipa liczy dla przykładu 6 osób, to utrata każdej z nich, czy to z powodu problemów prawnych, czy też stanu zdrowia jest niepowetowaną stratą. W tym samym czasie przeciwnik może zazwyczaj sobie pozwolić na to, żeby kilku pajaców trafiło za kraty za jakąś akcję, czy też któryś husarz był na jakiś czas wyłączony z działania z innych powodów. Mierzcie siły na zamiary. Koncentrujcie się na tym, co boli przeciwnika najbardziej. Często finansowe koszty są dużo bardziej dotkliwe od fizycznego dyskomfortu. Szczególnie jeśli działacie bardzo małą grupą, uderzanie w portfel jest nie tylko skuteczniejsze, ale i też łatwiejsze do przeprowadzenia.

Jeśli brak wam doświadczenia, wybierajcie łatwe cele przy których możecie się zgrać i nabrać wprawy. Myślcie tez o tym, jaki potencjalny propagandowy wydźwięk może mieć wasza akcja. Zdobycie flagi czy baneru jakiejś organizacji nacjonalistycznej może nie być bardzo spektakularne, ale zawsze dobrze wygląda. Zamalowywanie czy przerabianie nazistowskich wrzutów i napisów świetnie pokazuje, że walka trwa i stawiany jest opór. Bądźcie kreatywni. Dobrze zastanawiajcie się nad kierunkiem działania i doborem celów.

Starajcie się wiedzieć o przeciwniku jak najwięcej, a jednocześnie żeby o was wiedziano nic lub jak najmniej. W ten sposób zapewniacie sobie większe bezpieczeństwo ,a jednocześnie przeciwnik nigdy do końca nie wie, z jakimi siłami ma do czynienia. Śledźcie uważnie media społecznościowe, zgrywajcie zdjęcia, informacje o miejscach spotkań, prowadzonej działalności, miejscach pracy, nauki. Internet potrafi być w tych sprawach kopalnią wiedzy. Jeśli macie w swoim szeregach osobę niezbyt nadającą się do jakichkolwiek działań bezpośrednich, być może właśnie w działalności wywiadowczej może się ona odnaleźć. Dobre informacje mogą być na wagę złota.

Jak już wspomniano, im mniej wiadomo o was, tym lepiej. Świecenie swoją gębą, podejście typu „nie wstydzę się swoich poglądów” bardzo często jest zgubne. Tym bardziej, że nie mamy do czynienia z przeciwnikiem, który stosuje jakieś zasady honorowe. Dla nich jesteśmy śmiertelnym wrogiem, którego należy zniszczyć. Jako że skrajna prawica nie posiada zbyt mocnych zasad moralnych, w tej sytuacji możemy oczekiwać też , że nękana będzie nasza rodzina. Z tego powodu warto dbać o jak największą anonimowość, szczególnie w internecie. Otwarte lub półotwarte profile na Facebooku ze swoimi zdjęciami i publiczne komentowanie swojej działalności w internecie ogromnie ułatwia naszym przeciwnikom reagowanie na to, co robimy (nie mówiąc juz o tym, że to praktycznie podkładanie sie wasom na komisariacie) . Im bardziej wasza twarz jest znana, tym mniejsze macie szanse na jakikolwiek element zaskoczenia. Na demonstracjach i pikietach pamiętajcie o maskowaniu się, albo przynajmniej o częściowym zmienianiu swojego wyglądu. Nie umieszczajcie swoich zdjęć w internecie, nie chwalcie się swoimi „dokonaniami”, poczytajcie o bezpiecznych metodach komunikowania się i stosujcie je. Te środki ostrożności mogą się wydawać zbyt daleko idące, ale szybko wam zaprocentują. Z biegiem czasu zachowywanie podstawowej kultury bezpieczeństwa stanie się dla was zupełnie naturalne.

Oczywiście jeśli w mieście macie przewagę organizacyjną, można wtedy działać inaczej, ale tak czy inaczej sporo z tych zasad ma zastosowanie i w takich sytuacjach.

Myśl – Walcz- Stawiaj Opór

(artykuł nadesłany do redakcji)