Od kilku lat przed 11 listopada społeczeństwo dzieli się na tych, którzy to święto narodowe spędzają w swoich miastach (biorąc udział w obchodach bądź nie) i zastanawiających się co w ten dzień będzie działo się w stolicy oraz na tych, którzy do stolicy jadą. Tą drugą grupę podzielić można na wszelkiej maści zadymiarzy, przeważnie młodych ludzi, którzy przyjeżdżają do Warszawy, żeby coś rozwalić, wyrywać drzewka lub kostkę brukową, coś podpalić lub dać się jak co roku „sprowokować policji” bądź „lewakom”. Są też tacy, którzy uważają taki marsz za wielkie wydarzenie, w którym fajnie wziąć udział, żeby pochwalić się znajomym. Co naiwniejsi uważają, że to najlepszy sposób na wyrażenie swojej miłości do ojczyzny, zamanifestowanie swoich uczuć patriotycznych.

Liderzy Ruchu Narodowego nie czują się odpowiedzialni za to, co dzieje się podczas organizowanego przez nich marszu. Głównym hasłem na wszelkie wybryki uczestników Marszu Niepodległości jest PROWOKACJA. Z prowokacją mamy do czynienia zawsze wtedy, kiedy dojdzie do ataku (na ludzi bądź mienie) ze strony „patriotów”. Np. grupa, która odłączyła się od marszu i przerwała wątły kordon tzw. Straży Marszu Niepodległości, a następnie zaatakowała skłot Przychodnia- to oczywiście lewacka prowokacja. Artur Zawisza stwierdził, że „lewaki zaatakowały marsz rzucając w niego butelkami”. Marian Kowalski puścił wodze fantazji jeszcze bardziej i w wywiadzie telewizyjnym powiedział: „ten skłot, który rzekomo został zdemolowany, bardzo się dziwię, nikogo nie było w żadnym skłocie. Jacyś ludzie rzucali w nas siekierami na początku marszu (…)”. Że też żadna kamera takiego incydentu nie nagrała, za to nagrany jest wyraźnie moment ataku na skłot, którego rzekomo nie było…

Tęczę również podpalili prowokatorzy, którzy „przyjechali specjalnie w tym samym czasie, co uczestnicy Marszu Niepodległości, żeby go zdyskredytować”- kolejna „mądra” wypowiedź Mariana Kowalskiego. Z kolei na prawicowym portalu prawy.pl można przeczytać: „Porządku miała pilnować przede wszystkim Straż Marszu, zorganizowana i przeszkolona przez organizatorów. Jej interwencje zapobiegły kilkakrotnie aktywności uczestników, przypominających swym wyglądem i ubraniem kibiców piłkarskich, którzy wbiegali na boczne uliczki, odchodzące od Marszałkowskiej.” Mogłoby się wydawać, że w dobie powszechnego dostępu do informacji z wielu źródeł łatwo jest dowiedzieć się jak było naprawdę. Nie jest to takie oczywiste jeśli mamy do czynienia z narodowcami. W ich strukturach to, co powie „wódz” jest jedyną prawdą i nawet, jeśli było inaczej, wódz ma zawsze rację.

Ciężko stwierdzić czy czołowi działacze Ruchu Narodowego sami wierzą w bzdury, które głoszą, czy po prostu jawnie robią z ludzi, którzy im wierzą, idiotów. Z przykrością można stwierdzić, że udaje im się manipulacja ludźmi, o czym mogliśmy się przekonać słuchając/czytając niejednokrotnie te przekłamania od wielu ludzi, którzy byli zbyt leniwi, żeby sprawdzić jak było naprawdę. Ciężko ich winić, nie od dziś wiadomo, że RN dociera głównie do ludzi, którzy nie wykazują się zbytnio samodzielnym myśleniem i potrzebują oni prostych rozwiązań i odpowiedzi. Wiedzą o tym doskonale działacze Ruchu Narodowego i takie odpowiedzi im dają. To idealna sytuacja, kiedy ludzie ufają ci bezgranicznie i nie kwestionują twoich słów, nawet jeśli są one kłamstwami- jest na czym budować kapitał polityczny.

Często słyszy się, że takie incydenty to tylko niewielki ułamek tego, co dzieje się na Marszu Niepodległości, znaczna większość osób biorących w nim udział jest spokojna, a wśród uczestników są rodziny, osoby starsze i dzieci. Dlaczego więc organizatorzy nie zadbają o ich bezpieczeństwo? Odpowiedzią na zadymy ze strony „patriotycznej młodzieży” miało być utworzenie tzw. Straży Marszu Niepodległości. Jak pomysł się sprawdził mogliśmy zobaczyć niejednokrotnie, m.in. w trakcie ataku na skłot. Młode osoby, często wątłej postury trzymające się sznurka nie są w stanie odeprzeć ataku grupy dobrze zbudowanych, nabuzowanych i chętnych do walki mężczyzn. Cała ta Straż to taki „pic na wodę”, wiadomo, że w razie zadymy nic nie zdziałają, ale ludzie mogą poczuć się bezpiecznie.

Kolejnym argumentem ze strony organizatorów na demolkę i ataki jest: „przy takiej ilości osób nie da się zapanować nad wszystkimi”. Centrale związkowe jakoś potrafią zapanować nawet nad większą ilością osób na swoich demonstracjach. Ale nastawienie tych ludzi, a przed wszystkim rozum, inny. RN nie potrafi zapanować nad ludźmi biorącymi udział w marszu – uniemożliwia to zbyt duża ich ilość, więc co w takiej sytuacji robią organizatorzy? Zapraszają jak najwięcej osób! To przecież wynika z logiki- prawackiej oczywiście.

Motorem napędowym tego narodowego święta są rokrocznie kibice. Czy nie przeszkadza im, że organizatorzy marszu w momencie burd odcinają się od nich, mówiąc, że oni tych ludzi (kibiców) nie zapraszali i są to prowokatorzy, a nie uczestnicy marszu? Czy organizatorzy nie powinni im pomóc w momencie „policyjnych represji”? Widocznie patriotyczna solidarność kończy się tam, gdzie zaczynają się kłopoty wizerunkowe Ruchu Narodowego. Warto wspomnieć wszystkim „antysystemowcom” i tym, którzy chcieliby spalić Sejm, że nie powinni tego robić, bo wtedy PARTIA, która organizuje marsz 11.11, jaką jest Ruch Narodowy nie będzie miała gdzie zasiadać u koryta. Zwolennicy RN są na tyle naiwni, żeby wierzyć w słowa polityków i traktować ich zapewniania jako panaceum na wszystkie problemy naszego kraju. Na dodatek wierzą, że ta partia zrealizuje swoje szumne postulaty po dojściu do władzy. No cóż – jak to wygląda w praktyce widzimy przy okazji każdych wyborów. Dobrym przykładem złudnych nadziei na ogromne zmiany (a nawet obalenie Parlamentu Europejskiego) jest wybór Janusza Korwin-Mikkego na Europosła. Zmian jak nie było tak nie ma, oprócz kilku żenujących wypowiedzi JKM nie zrobił do tej pory nic. Medialny szum ucichł – w końcu jak dobrze płacą, to można siedzieć cicho i nawet uprzedzenia i plany odchodzą w kąt.

Zbijanie kapitału na patriotyzmie to główne zajęcie RN. Swoją drogę do politycznej „kariery” rozpoczęli organizując marsze patriotyczne. Próbując zaistnieć w końcu w polityce osoby takie jak: Marian Kowalski, Artur Zawisza, Robert Winnicki czy Krzysztof Bosak zwęszyli dobry interes w miłości do ojczyzny. Postanowili zagrać na uczuciach rodaków do swojego kraju, w dobie kryzysu łatwo jest wmówić niezadowolonym masom, że tylko nacjonalizm może uratować ten kraj. Oczywiście odpowiedzią na wszystkie problemy ma być ich partia- Ruch Narodowy.

Jeśli już mowa o kapitale, na stronie Marszu Niepodległości na zmianę publikowane są posty z prośbą o wsparcie finansowe w postaci wpłat na podane konto oraz reklama ubrań „patriotycznych”, które również można sobie zakupić w ramach wyrażenia miłości do ojczyzny. Niewiele wspomina się o faktycznej działalności na rzecz kraju, zupełnie tak, jakby swoją miłość do ojczyzny wyrażało się tylko ten jeden dzień w roku. Czy nie byłoby bardziej odpowiednim krzewienie w młodych ludziach postawy godnej naśladowania tj. pomoc wzajemna, organizowanie oddolnych inicjatyw obywatelskich, czynny udział w wydarzeniach kulturalnych itd.? No tak, przecież takimi rzeczami zajmują się Ci „antypolscy lewacy”…

Co dla kraju robi od początku swojego istnienia Ruch Narodowy? Cóż…ciężko się doszukać konkretnych działań na rzecz naszego kraju, za to wiele działań mających na celu wypromowanie tej partii. Wiele spotkań, na których opowiadali o swoich celach i planach, kongres zwolenników RN, liczne występy w tv (nie pogardzili nawet wzięcia udziału w programach znienawidzonych przez siebie stacji takich, jak TVN czy Polsat), pikiety, marsze. Czy to coś zmieniło w Polsce? Nie, ale wiele ludzi łyknęło propagandę RN.

W tym roku marsz odbywa się pod hasłem „Armia Patriotów”, a na końcu jego trasy uczestnicy „oddadzą hołd pod obeliskiem upamiętniającym rocznicę urodzin Romana Dmowskiego, jednego z kreatorów polskiej niepodległości” – powiedział jeden z organizatorów marszu – Witold Tumanowicz. Dodał, że takie zakończenie marszu ma uczcić przypadającą w tym roku 150. rocznicę urodzin Dmowskiego. Roman Dmowski nie ukrywał sympatii do ruchu faszystowskiego. W wywiadzie dla Gazety Warszawskiej w 1925 stwierdził: „Gdybyśmy byli podobni do dzisiejszych Włoch, gdybyśmy mieli taką organizację jak faszyzm, gdybyśmy wreszcie mieli Mussoliniego, największego niewątpliwie człowieka w dzisiejszej Europie, niczego więcej nie byłoby nam potrzeba”. Zainspirowany włoskim faszyzmem próbował go naśladować tworząc Obóz Wielkiej Polski. Dmowski był też antysemitą i sprzeciwiał się równouprawnieniu kobiet, twierdząc, że jest ono szkodliwe dla ruchu narodowego i idei Polski narodowej. O ograniczaniu praw Żydów w III Rzeszy mówił: „Hitlerowcy rozumieją, że chcąc zorganizować Niemcy na podstawach narodowych, muszą zniszczyć pozycję Żydów i ich wpływ na społeczeństwo niemieckie.” Oprócz tego pochwalał prywatyzację i przeciwstawiał się przyznawaniu zasiłków ludziom ubogim. Robotników walczących z burżuazją o godne życie opisywał jako „żydziaków folgujący w swej nienawiści do Kościoła katolickiego i do społeczności chrześcijańskiej”. Jeśli to ideał dla polskich narodowców, to oskarżenia o faszyzm wcale nie są bezzasadne.

Czego tak naprawdę uczy Ruch Narodowy? Bądź Polakiem–patriotą, manifestuj miłość do ojczyzny kupując ciuchy z „patriotycznymi” motywami, krzycz: „Precz z komuną” przy każdej możliwej okazji, bierz udział w jak największej ilości marszy i demonstracji, bądź dumny z bycia Polakiem i zwalczaj tych, którzy myślą inaczej- to twoje obowiązki jako „prawdziwego patrioty”, a kiedy nadejdą wybory- zagłosuj na nas! Taka wizja patriotyzmu na szczęście nie każdemu odpowiada. Jeśli Tobie też nie – weź udział w demonstracji razem Przeciwko Nacjonalizmowi 8 listopada w Warszawie lub/i w Marszu Antynacjonalistycznym Koniec Stagnacji  11.11 w Krakowie, lub po prostu wyrażasz swój sprzeciw wobec nacjonalizmu we własny sposób, na co dzień – każda forma sprzeciwu jest ważna!

Tekst nie ma na celu krytyki jakiegokolwiek elementu manifestowania społecznego niezadowolenia. Celem artykułu jest ukazanie hipokryzji i metod manipulacji, jakimi posługuje się Ruch Narodowy w celu osiągnięcia osobistych korzyści.

Autor rysunku: Tomasz Kałużny

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułNarodowa moda
Następny artykułEgzema