15 marca w trzech największych miastach Białorusi – Mińsku, Mohylewie i Grodnie – ludzie wyszli na ulicę protestując przeciwko rządowym próbom nałożenia podatku na bezrobotnych. W Mińsku demonstracja zgromadziła ponad 1500 osób, w Mohylewie i Grodnie po 1000 protestujących. Są to największe protesty, jakie odbyły się w tych miastach od dekady. Warto również nadmienić, że zdecydowana większość protestujących jest daleka od głównych sił politycznych w kraju i nie jest związana z żadnym nurtem opozycji, lecz raczej ich udział jest wyrazem sprzeciwu wobec warunków ekonomicznych w kraju i 24-letnim rządom Łukaszenki.

Około 40 anarchistów zorganizowało osobny blok biorący udział w demonstracji z bannerami głoszącymi: „Dla ludu, pasożytami są biurokraci, politycy i policja” (jest to odniesienie do prawa przeciwko „społecznym pasożytom” wprowadzonemu w 2015 roku, które stało się głównym motorem obecnych protestów). Żeby było ciekawiej ubrana na czarno ekipa samby przyłączyła się do bloku. Wśród samej demonstracji anarchiści byli najbardziej zorganizowaną grupą, która od początku skupiła na sobie ogromną uwagę policji.

Podczas samej demonstracji 20-30 tajniaków nie spuszczało z oka i śledziło anarchistyczny blok. Na koniec demonstracji próbowali oni aresztować niektórych uczestników. Anarchiści wspólnie z innymi protestującymi odbili wszystkich aresztowanych i udało im się zbiec do transportu publicznego – jest to taktyka stosowana i sprawdzona w ciągu ostatnich miesięcy na podobnych protestach – gdzie anarchistom udawało się bezpiecznie unikać represji. Niestety tym razem pojawił się nieoznakowany autobus bez numerów rejestracyjnych pełen tajniaków, którzy od razu zatrzymali trolejbus z anarchistami. Żeby wyciągnąć ludzi, policyjne świnie oprócz brutalnej siły i bicia użyli gazu łzawiącego gazując wszystkich znajdujących się w trolejbusie (za podobną akcję jeden z chuliganów piłkarskich otrzymał tydzień wcześniej wyrok 10 lat więzienia). Na koniec konfrontacji około 30-35 ludzi zostało aresztowanych wliczając w to przechodniów pomagających protestującym uniknąć aresztowania. Wielu z aktywistów zostało brutalnie pobitych, do tego stopnia, że policja wzywała karetki na miejsce zdarzenia.
Na stan obecny wszyscy zatrzymani znajdują się w policyjnych aresztach i oczekują przyśpieszonych rozpraw. Oceniając obecną sytuację wysoce prawdopodobne jest, że większość zostanie ukarana 15-dniowym więzieniem.

Z innych raportów wynika, że w Mohylewie policja zatrzymała 9 osób podczas demonstracji. Ich los jest na chwilę obecną nieznany.
Prawnikami i paczkami żywnościowymi zajmują się obrońcy praw człowieka, lecz mimo wszystko każdy z nas może okazać wyrazy solidarności poprzez organizowanie akcji pod białoruskimi ambasadami i domami należącymi do białoruskiej elity i rodziny Łukaszenki. Oprócz rozpowszechniania powyższych informacji warto wykazać solidarność z aresztowanymi na różne sposoby. W momencie pisania powyższych słów, ponad 150 osób przebywa w policyjnych aresztach, więzieniach lub jest karana mandatami za udział w protestach, które odbywają się na Białorusi w ciągu ostatnich tygodni.

Więcej na temat represji białoruskiej władzy można przeczytać tutaj – abc-belarus.org

Za: insurrectionnewsworldwide.com