Jak przewidywaliśmy niedawno, pająki w bańce zaczęły pożerać się nawzajem. C14, czyli młodzieżówka Svobody, zaczęła walkę z najbardziej pojebaną częścią „Prawego Sektora”, czyli grupami Socjalno-Nacjonalistycznej Asamblei i Biały młot. Jeśli gadające głowy prawego sektora (Trezub) reprezentują „klasyczny”, integralny nacjonalizm rodem z połowy XX wieku, SNA i BM dziedziczą bardziej nowoczesny, zachodni, subkulturowy rasizm. To właśnie oni zachwycali międzynarodową społeczność „wolfsangelami” (wilczymi hakami – symbolem SS) i tarczami z numerami 14/88 w akcji.

Sprzeczności pomiędzy neonazistami mają charakter nieideologiczny. Jak widać, wszyscy kochają tę same cyferki i symbole. Po prostu, nie potrafią się podzielić władzą i wpływami. Prawy sektor ma wyraźnie ambicje polityczne i może odebrać Svobodzie część poparcia nie tylko na barykadach, ale i w parlamencie. Wojna będzie długa i ciężka z obu stron.

Na przykład równocześnie z wydarzeniami w Kijowie, we Lwowie „Prawy Sektor” zaatakował koncert zespołu „Cień Słońca”, który wielokrotnie wspierał Svobodę . Niestety, naziole nie wszystkie siły tracą na siebie. Czasami cierpią ludzie. W nocy z 16 na 17 lutego młodzieżówka Svobody prowadzona przez Eugeniusza Karasa zaatakowała aktywistę lewicowego Ilye Vlasuka, który cudem uniknął poważnych obrażeń. Młodzieżowy mikro-Fuhrer na późniejszym zebraniu partii był z tego powodu bardzo niezadowolony i zdenerwowany. Jednak mimo wielu prób , mimo finansowania i zasobów administracyjnych ze Swobody Eugeniusz Karas nie potrafi podporządkować sobie skrajnie prawicowej subkultury Kijowa.

Obecnie „Prawy Sektor” jest wyraźnie mocniejszy od C14: ilościowo i jakościowo – w zakresie informacji. Należy uznać, że atakowanie grupą jednego lewicowca wychodzi przedstawicielom Svobody lepiej, niż robienie polityki, nawet na bardzo przychylnym polu.

Tłumaczenie z: http://nihilist.li/2014/02/17/novosti-s-ul-trapravogo-fronta/