Anarchistyczny Czarny Krzyż z Brighton, razem a Active Distribution wydali niedawno kolejną edycję kieszonkowego kalendarza, z którego zysk ma iść ma iść na wsparcie więźniów i inna działalność ACK. W tym roku tematem przewodnim jest antyfaszyzm i wszystko , co z nim związane. Ta mała książeczka jest nie tylko kalendarzem ,ale też almanachem wiedzy na temat antyfaszystowskiej walki, pełnym artykułów i wszelkiego rodzaju informacji.
Więcej o projekcie możecie przeczytać w języku angielskim Tutaj
Kalendarz do nabycia w naszej dystrybucji Tutaj

Przetłumaczony wstęp kalendarza:

Historia antyfaszystowskiej walki niekoniecznie jest historią szczęśliwą i pomimo tego, że jest w niej wiele zwycięstw, czy to małych czy inspirujących, jest też zbyt dużo porażek. Z powodu samej natury faszystowskiej psychopatii i czynu jest to nie do uniknięcia; faszyści zawsze biorą na cel słabych i podatnych na atak – kozły ofiarne i wtedy, kiedy sprzyjają im warunki. Jako podróżujący razem z siłami reakcji faszysta ma tendencje do formowania z owymi siłami sojuszy (…) które dążą do utrzymania status quo i z tego powodu trzymają lejce władzy w swoich rękach. W sytuacji tej mają oni (faszyści) nadzieję na wykorzystanie takich sojuszy do własnych celów, zmanipulowanie ustaleń albo do pomocy sobie samym w przejęciu władzy, albo przynajmniej do zostania niezbędnym elementem każdego nowego reżimu; dokładnie tak samo jak są manipulowani w drugą stronę.

Podróżując razem z reakcjonistami, faszyści dzielą też ich przenikające wszystko obawy- strach przed nowym, jak również ich tęsknotę za prostszymi czasami, kiedy mężczyźni byli mężczyznami, kobiety znały swoje miejsce, a głosu władzy bano się . To co jednak oddziela ich od reszty prawicy, to jest ich strach przed „innymi” – tymi, którzy nie wyglądają jak oni i nie podzielają tego, co uważane jest przez nich za „wieczne prawdy”, do których są ponoć tak przywiązani (a „inni” oczywiście nie są). Strach ten prowadzi faszystów do żądzy stworzenia kulturalnej hegemonii, zniszczenia tego, czego nie rozumieją i nie będą mogli zrozumieć. To ten strach, połączony z „wolą rządzenia” popycha ich do zbierania się we wciąż rosnące faszystowskie grupki stojące za najnowszym fuhrerem albo modą miesiąca.

Jeśli historia uczy nas jednej rzeczy, to kiedy głos władzy jest zarówno poważany przez masy, które również się go boją, niezależnie czy jest to Fuhrer, Il Duce, Caudillo, Generallissimo czy ktokolwiek inny, wtedy właśnie naprawdę możemy się obawiać bardziej, niż podczas codziennych walk w naszych społecznościach przeciwko prowokacjom niesionym przez faszystowskie grupki. Jest to lekcja historii, której kolektywnie musimy już nigdy nie przerabiać i rolą antyfaszystów i antyfaszystek pozostaje zapewnienie, że stopy ubermensch (nadludzi- dop redakcji) pozostaną zrobione z gliny.