Minęła właśnie kolejna rocznica pierwszego po II wojnie światowej masowego zrywu przeciwko władzy. I choć hasłami Poznańskiego Czerwca ’56 były żądania chleba i wolności, od kilku lat wydarzenie to staje się tłem dla promocji lokalnych politykierów, a pamięć o nim jest wykorzystywana na potrzeby kościelno-prawicowej propagandy. Dlatego też obchody 57. rocznicy tamtych wydarzeń, zorganizowane przez poznańskie środowisko wolnościowe przy współpracy ze związkowcami z „Ceglorza”, stały się świetną okazją do pogłębionego spojrzenia na powstanie sprzed ponad pół wieku. Przedsięwzięcie zaplanowano z rozmachem –wydarzenia, towarzyszące obchodom, odbywały się przez kilka dni.

27 czerwca w anarchistycznej księgarnio-kawiarni Zemsta odbyło się spotkanie ze świadkiem Czerwca ’56 Witoldem Kozakiem. Ten przy sporym audytorium (w Zemście zabrakło krzeseł) roztoczył opowieść o owym pamiętnym dniu w taki sposób, że wszyscy zebrani mogli spojrzeć na historię oczami jej świadka. Padło także kilka ciekawych spostrzeżeń na temat ówczesnych relacji międzyludzkich. Mimo braku kanałów elektronicznych wieści o sytuacji w stolicy Wielkopolski rozchodziły się lotem błyskawicy dzięki temu, że więzi były znacznie silniejsze i potrafiono ze sobą rozmawiać. Trudno wyobrazić sobie podobną postawę w dobie atomizacji i triumfu liberalnego egoizmu.

Po prelekcji Kozaka wyświetlono film „Poznań ‘56” w reżyserii Filipa Bajona, który zbudził mieszane emocje. Mimo kilku ciekawych momentów (chłopiec zachwycający się bananem) fabuła niskobudżetowej produkcji z 1996 r. jest zdecydowanie przewleczona i momentami nużąca. Film zyskałby wiele, gdyby skrócić go o połowę.

Dzień później odbyła się pikieta pod bramą legendarnych Zakładów im. Hipolita Cegielskiego. W samo południe na miejscu pojawiło się ponad 100 osób – pracowników i działaczy związkowych. Widoczna była także spora grupa z czarno-czerwonymi flagami. W wygłaszanych przemówieniach zwracano uwagę na fakt, że mimo podkreślania charakteru Czerwca ’56 i budowania legendy wokół tego wydarzenia włodarze nie troszczą się o losy zakładu, a jego zarząd co rusz zwalnia kolejnych pracowników. Okazuje się więc, że wiele haseł z 1956 r. zachowuje aktualność.

Wreszcie, ostatniego dnia obchodów odbyły się dwa koncerty – pierwszy pod HCP, a drugi na Rozbracie. Podczas dwugodzinnej imprezy pod bramą zakładu można było skosztować darmowego jedzenia i napojów, przygotowanych przez Food Not Bombs. Pod względem muzycznym dominował hip-hop, a najbardziej zapadły w pamięć występy Kroolik Underwood i Collegium Elemente. Miło było usłyszeć wreszcie na żywo kawałek „Anarchia”. :) Wieczorny koncert przyciągnął na Rozbrat ponad 200 osób. Co warte podkreślenia, punki (przybyłe na Zielone Żabki) świetnie bawiły się razem z hip-hopowcami. :)

Obchody rocznicy Czerwca ’56 były więc jak najbardziej udane, a spore zainteresowanie, z jakim cieszyły się wydarzenia wskazuje, ze historia pełni ważną rolę w życiu społecznym. Z uwagi na tendencyjne ukazywanie przeszłości przez media i polityków ważne jest kultywowanie pamięci oraz budowanie więzi z uczestnikami i świadkami minionych wydarzeń. Tylko wtedy zrywy robotnicze będą mogły zachować swój wolnościowy wymiar i nie będą zabawką w rękach władzy, realizującej dokładne przeciwieństwo tego, o co walczono 28 czerwca 1956 r.

Bruk na rząd!

P.