161 Crew
Facebook 161 Crew Instagram 161 Crew Tumblr 161 Crew Twitter 161 CrewYouTube 161 Crew Materiały opublikowane na stronie mają wyłącznie charakter informacyjny, redakcja strony nie namawia nikogo do łamania prawa.

“Był taki czas, kiedy graliśmy 3 piosenki i wyłączano nam prąd. Czasem wpadała policja…”- wywiad ze Stasem Poczobutem

Przedstawiamy Wam wywiad ze Stasem Poczobutem- weteranem białoruskiego ruchu anarchistycznego i punkowym muzykiem. Wywiad został przeprowadzony w języku polskim i staraliśmy się zachować jak najwięcej z jego unikalnego charakteru.

1. Stas, powiedz jakie były Twoje początki w klimatach anarchistyczno-punkowych? Czy zaczęło się od Deviation czy było coś wcześniej?

To było na początku lat 90-tych. Dopiero runął Związek Radziecki. Z początku była muzyka. Bo wiesz, w ZSRR-owskiej szkole było tak, że każdy przejaw indywidualności czy to kolczyk, długie włosy, ofarbowana czupryna, były tępione przez część nauczycieli i etatowych komsomolców. O muzyce zachodniej (metal, pank, pop) opowiadano na lekcjach informacyjnych (czytaj pranie mózgu) takie bajery, że nie można było tego nie zacząć słuchać. I jasne, że to wszystko czyli muzyka, styl etc. było takim nihilistycznym buntem nastolatka.
Deviation to mój pierwszy zespół. Ja nie trafiłem na studia, starszy brat zarzucił swoje, spotkaliśmy bębniarza i się zaczęło :)
A początkowe zainteresowanie anarchizmem zawdzięczam polskiej „Mać pariadce“. Bo to było tak, że nie było anarchistów w Grodnie. No może jacyś zakonspirowani indywidualiści o których wiedzieli tylko oni sami i ich żony :) i do nas trafiło przez jednego hippisa chyba z pięć gazet anarchistycznych z Białorusi, Ukrainy i Rosji. Większość z nich było smutne i nudne, ale i perły też były – “Nowy Świat” z Petersburga,” Wulguskr” z Moskwy… A my z moim znajomym akurat zaczęliśmy robić swoją gazetkę. Więc wzięliśmy i wysłaliśmy jeden numer pod adres mińskich anarchistów w stylu, że: przysyłajcie nam gazety, a my wam swoją. A koleś z Mińska wysłał nam polskie wydania, “wy z zachodniej Białorusi przecież wszyscy kumacie po polsku.” Było tam parę zinów, w tym “Mać Pariadka”, po przeczytaniu której poczułem się anarchistą. Napisaliśmy do Maci i przez dłuższy czas Jany Waluszko przysyłał mi wydanie :)
Pierwsze akcje, które zaczęliśmy robić były przeciwko służbie w wojsku w środku lat 90-tych.. Milicja nie kumała o co chodzi :) Po akcji na rocznicę Rewolucji Październikowej w Mińsku w ’95 zainteresowało się nami KGB. Wtedy jeszcze nie za każdym razem demonstracje nielojalne wobec reżimu kończyły się zatrzymaniem :) Ale lojalnym zawsze dawano zezwolenie, więc chcieliśmy pod czarną flagą wpierdolić się na wiec prołukaszenkowskich komuchów. Ale tamci wezwali na nas gliny :) a na komisariacie okazało się że z 14 zatrzymanych 12 z Grodna.

2. Deviation zyskało praktycznie legendarny status na Białorusi, pamiętam, że mieliście też wielki szacunek wśród oficjalnej opozycji politycznej za używanie języka białoruskiego w swoich utworach. Opowiesz coś więcej? Skąd pomysł na używanie języka białoruskiego?

Za ZSRR ja nie uczyłem się w szkole języka białoruskiego. Tylko literaturę. Za język można było dostać zwolnienie. Był wypychany i marginalizowany przez władzę radziecką. W połowie lat 80-tych Maszerow, szef republikańskiego oddziału KPZR raportował Breżniewowi do Moskwy o tym, że rusyfikacja Białorusi przeprowadzona jest na 90%. Zamknęli ostatnią białoruską szkołę. Z literatury, którą sowieci uzbierali w podręcznik wychodziło na to, że po białorusku pisali tylko o doli chłopa, przyrodzie i wielkiej wojnie. Wiarę i miłość do języka białoruskiego przekazał mi wspaniały grodzieński poeta Jury Gumieniuk. Dzięki jego fantastycznym wierszom, gdzie padające wieże kościołów przeplatały się z aktem masturbacji, w mojej głowie runął kolejny stereotyp, że to język umierający. Dodaj do tego Łukaszenkę, który na początku był reakcyjną kreaturą, marzącą o odnowieniu sowieckiego imperium. W tym samym czasie jednego z moich znajomych, który rozmawiał po białorusku (co było wielką rzadkością na ten moment) wyciągnęli z autobusu i zbili w Mińsku. I jakoś same w sobie zaczęły pojawiać się kawałki po białorusku. W drugim albumie większość piosenek było po białorusku. Znajomy , który miał dystrybucję kaset opowiadał, że często reakcja na wykonawców w języku białoruskim była negatywna, ale że nasz album nazywał się “Chuj wam…” to pytanie językowe w naszym wypadku odpadało :)

3. W trakcie swojego istnienia zespół Deviation spotykał się ze sporymi represjami, prawda? Możesz więcej opowiedzieć jak to wyglądało?

Pierwszy koncert mieliśmy w ’93 roku i po nim dostaliśmy z bratem (grał na basie) po 10-15 dni aresztu, a bębniarz dostał grzywnę. Za nawoływanie do samosądu czy jakieś takie bzdety. Ja nie miałem 18 lat i wbrew prawu dostałem 10 dni aresztu. I to wszystko z powodu piosenki “Terror milicyjny”. Gliniarzom nie spodobało się, że ludzie na sali razem z nami krzyczeli “zabić glinę”. Piosenka była dedykowana byłemu naczelnikowi milicji w Brzestowicy (a tam właśnie odbywał się koncert), który po pijaku ze swojego pistoletu zabił żonę i zranił syna. To wszystko odbywało się w “demokratycznej” Białorusi, Łukaszenka jeszcze nie został prezydentem. A potem poszło… Kiedy były jeszcze kluby niezależne, to jeszcze można było zagrać “legalny” koncert z afiszami od początku do końca. A pod koniec 90-tych nawet te nieliczne kluby, co zostały, bojąc się o swoje miejsce zaczęły wprowadzać samocenzurę. Był taki czas, kiedy graliśmy 3 piosenki i wyłączano nam prąd. Czasem wpadała policja. Z biegiem czasu “nielegalne” koncerty bez afiszy zostały jedynymi placówkami, gdzie można było zagrać od początku do końca, ale i tak nie było pewne, że nie wpadnie policja.

4. Czy w Twoim sercu jest jakieś specjalne miejsce dla stróżów prawa? Z tego, co pamiętam, swojego czasu nieźle Cię załatwili w Grodnie. Miałeś też jakieś problemy z ich strony na uczelni, tak?

Jest taki żart: Łapie koleś złotą rybkę i ona mu:
– Trzy życzenia.
– No to chcę, żeby zaraz rzeką płynęły trumny z martwymi gliniarzami, mówi gość.
– Ale są przecież i dobrzy gliniarze, rzekła rybka.
– No to dobrzy niech płyną w dobrych trumnach, a źli w złych.
Żart żartem, ale niejednokrotnie byłem świadkiem i przymusowym uczestnikiem ich „obrony prawa”. Nic dobrego to nie wróżyło. Kiedyś menda policyjna zapięła mi kajdanki za plecami i podstawiając nogę rzucał mnie na asfalt głową aż złamał mi policzek. Leżałem potem w szpitalu, robiono mi operacje. I to tylko dlatego, że poprosiłem go o przedstawienie się, kiedy próbował mnie wsadzić do suki. Próbowałem założyć mu sprawę, ale tylko popsułem mu trochę nerwy i nie dostał premii. Ale to było jasne od początku. Po prostu nie chciało się tego ot tak zostawiać. A.C.A.B.- i to jest ponad granicami. W ’96 roku na demonstracji w Mińsku widziałem ZOMOwców, którzy rzucali tarcze i odchodzili po rozkazie „pałować”. Już dwa lata później było to nie do pomyślenia. Każde rozporządzenie, nawet niezgodne z prawem, będzie wykonane. Więc o jakiej obronie prawa jest mowa? :) To psy represyjnego aparatu, co służą panu za kredyty (na mieszkanie, na samochód).

5. Jaka jest w tej chwili sytuacja na Białorusi? Wiemy, że w związku ze zbliżającymi się wyborami prezydenckimi znowu nasiliły się represje. Uważasz, że są jakieś szanse na zmianę na lepsze?

Już ponad 20 lat w Białorusi rządzi Łukaszenko. To typowa autorytarna świnia, postsowiecka kreatura. Więc po starej sowieckiej tradycji nie odejdzie sam. Na dany moment marnie mi się widzą te wybory. Opozycja jest podzielona. Nie mogą ugadać się nawet do porządnego bojkotu tego cyrku. Ale jak pokazuje historia, życie jest bardzo zmienne. Opozycja jako taka nie może wybudować wspólnej koalicji, więc nadzieja w szerokim ruchu społecznym albo wylew u prezydenta jako starter.

6. Mieszkasz już od jakiegoś czasu w Rosji. Co możesz powiedzieć o tamtejszym ruchu anarchistycznym i antyfaszystowskim? My tutaj nie wiemy zbyt wiele na ten temat.

Jeszcze na początku lat dwutysięcznych ruch Antifa w Rosji był bardzo aktywny i o wiele bardziej jednakowy z wyglądu. Jedną z przyczyn tego była aktywizacja i radykalizacja nazioli. W takiej sytuacji każdego gościa ze znaczkiem antifa odbierało się jako swojego. Z biegiem czasu ekipy zaczęły rozłazić się po swoich subkulturkach, domkach i podwórkach. Tematów dla rozłamów jest dużo. W tym samym czasie państwo zaczyna “rebranding” antyfaszyzmu próbując utożsamiać antyfaszyzm z imperialnymi interesami Rosji i chcąc osiągnąć monopol na antyfaszyzm. Więc dzisiaj w Rosji “antyfaszysta” o imperialnych, seksistowskich, homofobicznych poglądach to nie rzadkość.
Tak samo skłócony jest ruch anarchistyczny. Parę lat temu najbardziej aktywna i zdolna organizacja AD(ruch autonomiczny) rozdzieliła się na 2 organizacje. Ale jest nieustanne działanie, są ciekawe inicjatywy, nie zapomina się o kompanjeros w więzieniach i to daje nadzieję. W Moskwie, Sankt Petersburgu i jeszcze kilku większych miastach odbywają się akcje, czasem mniej, czasem bardziej liczne. Jest kilka ciekawych lokalnych inicjatyw wybudowanych na zasadach kooperacji. Ale jasne, że dla tak wielkiego kraju z ludnością ponad 140 milionów ruch na obecnym etapie jest zjawiskiem marginalnym.

7. Jak wygląda sytuacja w Rosji? Czy da się zauważyć wzrost nacjonalizmu w związku z wojną na Ukrainie?

Na przykładzie Białorusi widziałem jak odbywa się pranie mózgu przy pomocy telewizora. W Rosji jest teraz tak samo, a miejscami i gorzej w temacie wolności. Jest taki żart, że Białoruś jest poligonem dla sprawdzania idiotyczno-totalitarnych rządów dla Rosji, bo jeżeli patrzeć na zmiany w ustawodawstwie, to jest to często naśladowanie z usuwaniem błędów technicznych. A więc telewizja, pałowanie i więzienie niezgadzających się, a jako efekt ci co wczoraj chcieli zabijać i wyganiać kaukazców, ale krzyczeli o tym w domu, dzisiaj krzyczą “zabij banderowca” na wiecach. A banderowiec dla nich to każdy rozmawiający po ukraińsku lub ci, kórzy nie lubią Putina. I to jest przewidywalne. Procent poparcia dla Putina waha się od 60 do 80 proc. Retoryka byłego kagiebisty jest ilustracją dla elektoratu jak trzeba się zachowywać. W ogóle wszystko to przypomina ostatnia próbę odnowienia imperium. Taka reakcja przed rozpadem.
Po aneksji Krymu widziałem siłownie na deptaku w centrum Sankt Petersburga. Wszystkie ciężary były zrobione z opon od aut, obok dzieci farbowały opony w kolory rosyjskiej flagi, kilku mocno przypakowanych gości robiło ćwiczenia, kilku gadało z przechodniami, że “każdy może spróbować”, “sport to zdrowie” etc. i nad tym wszystkim wisiał transparent “niewłaściwe używanie opon prowadzi do utraty terytorium”. Taka jest retoryka władzy i ich marionetek.

8. Nie da się ukryć, że sytuacja na Ukrainie jest bardzo skomplikowana, czasami ciężko jest się połapać. Co sądzisz o tym, co się tam teraz dzieje?

Jak mówiłem wyżej, ja to widzę jako imperialistyczną reakcję. To jest bardzo podobne do początku II Wojny Światowej. Retoryka Rosji, która czuje się przegrana w zimnej wojnie (bo ZSRR rozpadło się, a Rosja jest jego spadkobiercą)zaczęła skręcać w stronę: ”to historyczny moment”, ”Rosja wstaje z kolan”, “zaczynamy zbierać swoje ziemie z powrotem” etc. Ale to wszystko robi się w dodatku maksymalnie podle. Nie uznając stanu wojny z jednej strony i formując oddziały, wysyłając swoją technikę i kierując wszystkim z drugiej strony. Jestem pewny na 100 procent, że gdyby na początkowym etapie konfliktu nie było rosyjskiego wojska na Krymie i dywersyjnych grup, które przyszły na pomoc „regionałom” oburzonym, że stracili władze i próbującym jakkolwiek utrzymać się przy tej władzy, do wojny by nie doszło. I nie wierze w tezę, że na wschodzie Ukrainy jest wojna domowa. To nieobwieszczona wojna z sąsiadem.

9. Czym zajmujesz się w tej chwili? Dalej angażujesz się w klimaty anarchistyczne? Tworzysz jakąś muzykę?

Właśnie parę dni temu skończyłem nagranie ep. Jest to punk pod gitarę akustyczną z harmonijką. Dalej w miarę możliwości uczestniczę w akcjach i działaniu.

10. Mieszkałeś jakiś czas w Polsce. Powiedz mi, co sądzisz o ruchu anarchistycznym i antyfaszystowskim w tym kraju?

Mieszkałem prawie 2 lata w Poznaniu, na Rozbracie. W porównaniu z Rosją i Białorusią ruch jest bardziej zauważalny. Poznań jest specyficznym miastem. A Rozbrat jest niezwykłym miejscem. Poza tym bardzo fajne i na czasie, są lokalne inicjatywy, jak np. lokatorska czy inicjatywa pracownicza. Fajnie, że działająca już kupę lat Federacja Anarchistyczna i Food Not Bombs nadal są aktywni. Z jednej strony te wszystkie inicjatywy tak czy owak były związane z Rozbratem. Ale jak patrze teraz, to poznańscy aktywiści ruszyli z „rezerwatu” na miasto, są nowe placówki, nowe inicjatywy. Dla mnie to jest z pewnością krok do przodu, krok który jest nie do osiągnięcia w teraźniejszej Białorusi czy Rosji. I właśnie dlatego władze i naziole są tak wkurzeni. Ciężko mi mówić o innych miastach. Ale będąc na kilku blokadach 11.11 w Warszawie i na paru akcjach w innych miastach widziałem, że ruch nie wygasł, rozwija się.

Na końcu, pozdrowienia dla wszystkich kompanjeros. Walka trwa. Państwa runą.

Brak komentarzy

Odpowiedz