Akcja odbyła się 25 stycznia, ale mimo opóźnienia uznaliśmy, że warto udostępnić artykuł opisujący kolejną porażkę angielskich faszystów.

  • banner
  • kilka gwizdków
  • minibus
  • godność

…to tylko niektóre z rzeczy jakie grupka około 30 faszystów straciła 25 stycznia na swojej akcji „Zabezpieczyć granice – wspierać TIRowców” w Dover po konfrontacji z bojowymi antyfaszystami z Antifascist Network, po zorganizowanym przez nich „spektakularnym” przejściu po miejskim rondzie.

Jak nakazuje tradycja, faszyści postanowili zgrupować się na parkingu i stamtąd wyruszyć na swoje demo.
Ich plany zostały pokrzyżowane przez ekipę antyfaszystowską, po spostrzeżeniu której przedstawiciele rasy panów wycofali się do lokalnego pubu. Niestety dla nich, okazało się,  że pub jest jeszcze zamknięty i nasi
dzielni krzyżowcy utknęli w ogródku piwnym, z którego po godzinie odeskortowała ich policja.

Tylko dzięki wsparciu systemowych oprawców udało im się przedrzeć przez blokadę antyfaszystowską i dotrzeć na miejsce ich akcji. Stamtąd, po krótkiej sesji zdjęciowej, zostali odprowadzeni z powrotem na parking.  Doszło do kilku krótkich starć, gdzie znowu nasi dzielni krzyżowcy zostali uratowani z opresji przez policję.

Na zakończenie dnia część faszystów postanowiła rzucić wyzwanie antifie. Przejeżdżając dzielnie minibusem obok grupki antyfaszystów zaczęli ich wyzywać. Chwilę później utknęli na czerwonym świetle, otoczeni przez antyfaszystów. W akcie desperacji kierowca postanowił wycofać vana w tłum, manewr ten na całe szczęście nie powiódł się, bo ktoś przez otwarte okno wyciągnął kluczyki ze stacyjki ;)  Kierowca został aresztowany za spowodowanie zagrożenia na drodze,  a bus skonfiskowany przez policję. Zatrzymano także dwójkę antyfaszystów, w tym jedną osobę za kradzież kluczyków.

Faszolskie blokowanie portu miało odbyć się w tym samym czasie,  co antyimigracyjne demo po drugiej stronie kanału.  Francuscy przedstawiciele rasy panów mieli jeszcze mniej szczęścia niż ich koledzy z Albionu. Władze Calaise odwołały ich demo,  a  antyfaszyści przez swoja liczną obecność na ulicach nie dopuścili do  jakiegokolwiek zgrupowania brunatnej zarazy.