Demonstracja dublińskiego oddziału antyimigranckiej organizacji PEGIDA zakończyła się całkowitą klęską. Skrajni prawicowcy (w tym grupa wyjazdowych patriotów z Polski) spotkali się ze zdecydowaną reakcją na swoje działania. Oto co na ten temat do powiedzenia miała irlandzka Akcja Antyfaszystowska:

“Wczorajsza próba publicznego zgromadzenia Pegida Irlandia w wykonaniu Identity Ireland i skrajnie prawicowych polskich chuliganów w centrum Dublina zakończyła się totalną porażką i poniżeniem.
Była to największa mobilizacja bojowego antyfaszyzmu w Dublinie od wielu lat, która wysłała zarówno irlandzkich faszystów, jak i polskich boneheadów z Ruchu Narodowego i ONR z bagażami podczas wielu incydentów w ciągu całego dnia.
Około 2000 osób z całej wyspy przejęło punkt spotkania Pegidy o 13:30. Ta szeroka demonstracja antyrasistowska była wspierana przez wszystkie główne partie lewicowe i grupy wsparcia imigrantów.
Osobno około 200 bojowników rozdzieliło się w północnej części miasta, wśród nich aktywiści i aktywistki AFA, irlandzcy republikanie z wielu grup. Anarchiści, socjaliści i duża liczba kibiców z czterech głównych dublińskich klubów.
Korzystając z kluczowych danych wywiadowczych, przywództwo Identiy Ireland/Pegida, włączając Petera O’Loughlina i Iana Noel Peeke zostało skonfrontowane w tramwaju Luas, kiedy udawali się do centrum około 14.30. Z ego, tak jak i innymi rzeczami, które zostało posiniaczone i poobijane, szybko udali się z powrotem do swoich samochodów na rondzie Red Cow, nawet nie zbliżając się do ulicy O’Connella.
Grupa około 12 polskich skrajnie prawicowych chuliganów była monitorowana od kiedy spotkali się z swoim ulubionym pubie Brannigan’s (…). Grupa ta usiłowała udać się na miejsce zbiórki, ale została rozbita przez dużą grupę antyfaszystów i goniono ją przez całą ulicę North Earl. W pewnym momencie szukali tymczasowego schronienia w dyskontowym sklepie „2 euro”.
Grupa ta powróciła z powrotem do Branningan’s, gdzie została otoczona przez antyfaszystów i antyfaszystki. Bezpieczeństwo faszystów zostało zapewnione tylko i wyłącznie dzięki dużej liczbie Gardai (irlandzka policja- dop. tłum.), a także członków Jednostki Publicznego Porządku, którzy zaatakowali tłum pałkami. Użyto również jednostek konnych i psów.
Osobna grupa siedmiu polskich prawicowych chuliganów została fizycznie skonfrontowana późniejszą porą w pobliżu pomnika Jima Larkina na ulicy O’Connella.
Później, po południu, kolejna grupa 8 polskich chuliganów została spunktowana i przegoniona z pubu Murrays na ulicy O’Connella.

Jeden ze zdenerwowanych polskich uczestników żalił się później na FB:
„15 z nas przyszło na wiec Pegidy… ani jednej osoby z Irlandii, ich wielki wiec na Red Cow zgromadził 6 osób i bali się pokazać. Zostaliśmy zaatakowani i przegonieni przez grupę około 50 osób, a jeszcze więcej dołączało się. Zostaliśmy otoczeni i musieliśmy ratować się ucieczką. Super wydarzenie, jebać Pegidę”.

Inna uczestniczka napisała:
„Pierwsza bitwa o Irlandię przegrana. Zostaliśmy pobici zanim nawet się zebraliśmy przez ludzi z komunistycznymi flagami w rękach, nazywających się „antyfaszystami” (typowe dla komunistów). Nasza grupa została pobita w drodze do lokalu Pegidy (jedna osoba w szpitalu), innych zaatakowano w centrum miasta”.

AFA Irlandia chce podziękować wszystkim, którzy wczoraj się zmobilizowali. Był to ważny precedens. Każda esktremistyczna grupa prawicowa będzie teraz wiedzieć dokładnie czego się spodziewać, jeśli spróbują ulicznej aktywności. Znaczenie wspólnego działania bojowników z rywalizujących grup politycznych i ekip stadionowych jest esktremalnie ważne. W jedności siła.
Kończymy poważnym tonem Irlandczyka ocalonego z Holokaustu, Franza Frisona, który idealnie podsumował sprawy, w liście do Irish Times opublikowanym w grudniu 1988 roku:
„Jeśli faszyzm można by było pokonać debatą, to zapewniam was, że nigdy by do niego nie doszło, ani w Niemczech, ani we Włoszech, ani nigdzie indziej. Ci, którzy rozpoznali jego niebezpieczeństwo na czas i próbowali go zatrzymać, przypuszczam, że również byli nazywani „bandą”. Niestety zbyt dużo „dobrze myślących” ludzi albo nie próbowało, albo nie chciało go zatrzymać i jak byłem sam świadkiem, przyzwyczaili się, kiedy już doszedł do władzy… Ludzie, którzy byli świadkami faszyzmu w jego najwyższym punkcie umierają, ale ideologia nadal tu jest, a jej apologeci pracują ciężko nad jej powrotem. Poprzednie doświadczenia powinny nas nauczyć, że faszyzm musi być zatrzymany, zanim obejmie kontrolę nad zbyt wieloma umysłami i znowu stanie się użyteczny dla jakiś wielkich interesów.”