Od dłuższego czasu, w związku z zatrzymaniami osób związanych ze środowiskiem neonazistowskim, mamy do czynienia z teatrzykiem, w którym partie zasiadające w parlamencie licytują się na pomysły walki z … no właśnie, z czym i z kim tak naprawdę?

Zacząć trzeba od tego, że żaden z dotychczasowych rządów nie robił nic w związku z zapisami w konstytucji na temat propagowania ustroju faszystowskiego. Nigdy się też tego nie spodziewaliśmy, bo kto i dlaczego miałby to robić? Skoro wszystkim dotychczas rządzącym partiom organizacje te były, są i będą na rękę?
Prawica czy to liberalna, czy narodowo-katolicka to wciąż prawica, tym samym jest „lewica” spod znaku SLD, której przewodniczący wciąż dolewa oliwy do ognia strasząc imigrantami.

Dziś natomiast, podczas gdy kolejne powiązania środowiska neonazistowskiego, skrajnie prawicowego czy środowiska narodowców wychodzą na jaw, rząd, którego ustami jest Joachim Brudziński, oficjalnie twierdzi, że problemem jest… Antifa. Ani na chwilę minister nie zająknął się w swoim przemówieniu o ani jednej organizacji neonazistowskiej, żadnej skrajnie prawicowej, żadnej narodowej. Jedyne na co było go stać, to historyczne porównania, które nijak mają się do rzeczywistości.

Kiedy media głównego nurtu donoszą o Tomaszu Panfilu – pracującym dla IPN, którego działania dotowane są z budżetu państwa, a który uważa że „swastyka jest symbolem wieloznacznym, a NSDAP była partią lewicową – PiS mówi o równie dużym zagrożeniu ze strony komunistów! Kilku (dosłownie) ludzi z Komunistycznej Partii Polski zrównuje on z paro-tysięcznym środowiskiem neonazistowskim i eskplodującymi popularnością środowiskami skrajnie prawicowymi.

Podczas, gdy Robert Winnicki „ukręca” sprawy i dochodzenia, które podejmuje prokuratura, a ta ostatnia twierdzi – jak w przypadku tej Białostockiej – że swastyka to symbol szczęścia.
PO mówi o zagrożeniach z obu stron, Tomasz Lis w swoich mediach atakuje ludzi z czerwonymi flagami na Czarnych Protestach zrównując je z ONR-owskimi.

Nic nas nie obchodzi chwilowe przymknięcie kilku gówniarzy – na dzień dzisiejszy i tak większość jest już na wolności. Nic nas nie obchodzą śledztwa które teraz(!) prokuratura podejmuje w sprawie festiwalu Orle Gniazdo, na którym grali neonaziści z Europy, ale także rodzime kapele odwołujące się do tego nurtu. Nie obchodzą nas zabiegi liberałów, którzy w walce o głosy wyciągają teraz każdą sprawę na tapetę, zrównując nas mniej lub bardziej po cichu z faszystami.

Ten rząd najdobitniej pokazał i udowodnił, że skrajna prawica jest jego pupilkiem i nie da jej skrzywdzić, nawet jeśli zostaniemy zaatakowani, nie możemy liczyć na jego wsparcie, a tymczasem dla nas ten sam rząd ma kraty, groźbę ciągłej inwigilacji i opresji.

Problem faszyzmu/neonazizmu jest systemowy, jest on nieodłącznie związany z kapitalizmem, jest jego bękartem i pokłosiem tego, co ten system oferuje.

Jest raportem Oxfarmu mówiącym, że „82% majątku wygenerowanego w 2017r. trafiło do 1% najbogatszych, podczas gdy najbiedniejsza połowa ludzkości nie otrzymała nic”. Jest rosnącymi nierównościami, wojnami na bliskim wschodzie powodującymi ciągłe migracje i poniżeniem ze strony elit.

Cały ten teatr jest tylko po to, żeby odwrócić naszą uwagę od rzeczywistych problemów