Finał Eurowizji rozbudził w Polsce wielkie emocje z powodu zwycięstwa Conchity Wurst. Tymczasem w dniu imprezy duńska policja starła się z protestującymi antyfaszystami. Kopenhascy wolnościowcy sprzeciwiali się antymuzułmańskiej manifestacji, zorganizowanej przez Duński Ruch Narodowosocjalistyczny (DNSB).

W miejscu pikiety zebrało się ok. 50 członków DNSB. Jeden z nich przyniósł nawet gitarę, lecz nim zdążył zagrać choć jeden akord, demonstracja nacjonalistów została otoczona i zagłuszona przez ponad trzystuosobową grupę protestujących z Antify oraz organizacji Racismefri By. W stronę przedstawicieli Frontu Narodowego poleciały butelki.

Zanim jeszcze doszło do zebrania, lider DNSB Esbe Rohden Kristensen miał bliskie spotkanie trzeciego stopnia z bojowymi antyfaszystami i wraz z kolegą szybko znalazł się na ziemi. Od poważniejszych obrażeń uratowała go interwencja policji, która następnie zakmneła go w radiowozie i wywiozła ze strefy zagrożenia.

By uchronić nacjonalistów przed całkowitym linczem, oddziały policji po zakończonej demonstracji odprowadzali ich w różne strony miasta. Zapewnienie im bezpieczeństwa nie było jednak łatwe, gdyż grupy antyfaszystów przez cały dzień krążyły po mieście. Mimo zgromadzenia w Kopenhadze dużych sił policyjnych z uwagi na odbywający się finał Eurowizji, mundurowym trudno było opanować sytuację w mieście.

Ostatecznie 13 antyfaszystów zostało zatrzymanych. Jeden z nich prawdopodobnie pozostanie w areszcie. Zatrzymanych zostało także 21 nacjonalistów za wszczynanie burd w pociągu w czasie powrotu z Kopenhagi.

Sobotnia demonstracja była pierwszym legalnym zgromadzeniem skrajnej prawicy w kopenhaskiej dzielnicy Christiansborg Slotsplads od czasów II wojny światowej. Duńska opinia publiczna uznaje to precedensowe wydarzenie za zielone światło dla poczynań nacjonalistów.