Kilka dni temu na naszym profilu FB pojawił sie filmik, na którym jeden ze znanych nazioli z Dynama  Kijów oddaje antyfaszystom z Mińska swoja koszulkę. Wywołał on zza wschodnia granicą wielki ból dupy z prawej strony i ekipa z MTZ w końcu napisała też swój komentarz, który tutaj publikujemy:

Ciekawa zależność – jak tylko na naszej stronie pojawiają się informacje, dotyczące – czasem nie bezpośrednio – tak zwanej „Misanthropic Division”, na stronce synów Odyna natychmiast pojawia się zapytanie z prośbą o przydatne informację na temat „mińskich brudasów”, żeby ich znaleźć i pozabijać… Taki oto scenariusz już po raz czwarty-piąty próbują zrealizować kolesie, ale marzenie jak dotąd pozostaje nieziszczone. Ten nasz news http://vk.com/partyzan_miensk?w=wall-30249206_27799 też nie uszedł uwadze kolesi i już na stronach mizantropika dociekają „prawdy”.

Oprócz standardowych, nudnych tłumaczeń, że antyfaszystów było dwudziestu i wszyscy oni mieli giwery, pojawiają się nowe – „może berserker szedł do sklepu z rodzicami (czemu ojcowie nie czekają w Walhalli?), a antifa zagroziła, że pobije mu rodziców, jak nie odda koszulki!” Dla nas podobna sytuacja nie jest niczym nowym, dlatego nie zadajemy sobie trudu, by ją wyjaśnić. Jednak skoro wiele osób chce wiedzieć, jak było naprawdę, opowiemy, jak to się stało.

Banalna sprawa: Jaryj (obecnie „Koguci grzebień”, ponieważ tak się właśnie prowadzi…) w towarzystwie dwóch mińskich nazioli (na video widać, jak oddaje czapkę oraz plecak jednemu ze swoich towarzyszy) spacerował w centrum Mińska. Propozycja pięciu (5) młodych suporterów MTZ (wiek 17-18 lat, co słychać po głosach na nagraniu), by pójść na bok wywołała u niego panikę i kategoryczną odmowę. Zaproponował oddanie koszulki, jeśli nie zostanie pobity. Po potwierdzeniu przez jego kumpli, że „w Mińsku wszyscy są fair” zdjął on koszulkę, tym samym szokując swoją radykalnością oponentów i odszedł zgodnie z umową bez koszulki i z czystym sumieniem. Spieszę rozczarować fanatyków mizantropika, ale żadnych pistoletów, nawet traumatycznych, czy nawet noży nikt nie miał. Boję się jeszcze bardziej zdołować tę publikę, ale miejskie porachunki, walki na noże i miecze laserowe istnieją jedynie w waszej wyobraźni. W rzeczywistości w Mińsku mizantropiczni berserkerowie rozdają na prezenty swoje zegarki oraz koszulki LINK zapowiadają odejście z klimatów LINK i oddają nam czapki LINK (trzeba dodać, że właściciel bejsbolówki jednak próbował o nią zawalczyć, ale po tym jak dostał pierwszą serię ciosów zrozumiał, że życie się ciut różni od serialu „Wikingowie” i zrezygnował ze swego głupiego pomysłu). Sory, chłopaki, ale tu nie ma miejsca na wasze bohaterskie uczynki, jak w pięknych, romantycznych piosenkach Olega Lutogo.

MRFC | Партызан Менск | VK
vk.com