Skontaktuj się z nami

Hej, czego szukasz?

Ogólne

„Można zmienić rzeczy i tworzyć historię, ale ludzie muszą się zorganizować.”- wywiad z długoletnim aktywistą antyfaszystowskim z Norwegii.

(wywiad ukazał sie w drugim numerze ALERTA, ale teraz prezentujemy go szerszej publiczności bo jest tego naprawdę warty. )

Jakiś czas temu na lamach naszej strony internetowej prezentowaliśmy tekst napisany przez Jana Kallevika, norweskiego antyfaszystę i autora książki „Xtrem- wojna na ulicach Oslo”. Domyślamy się, że mało kto wie cokolwiek o antyfaszyzmie w Norwegii i bataliach, jakie toczyli aktywiści w latach 80tych i 90tych z tamtejszymi nazistami, więc bez dłuższego zastanawiania się, zaproponowaliśmy Janowi wywiad. Zgodził się bez wahania i dzieki temu możemy wam zaprezentować tą historię.

1.) Czy możesz powiedzieć nam jak zaangażowałeś się w antyfaszyzm> Czy było to związane w jakikolwiek sposób z twoim udziałem w subkulturze skinheadów czy było to cos oddzielnego?

Zaczęło się w zasadzie kiedy wkręciłem się w subkulture punkową jako nastolatek, w okolicach 1981 roku. Bycie „innym”  i ludzie atakujący ciebie z tego powodu robi cos z toba jako mlodym czlowiekiem. Tak właśnie było we wczesnych latach 80tych.

W 1983 przeprowadziłem się do Oslo i zaangażowałem w ruch domów młodzieży i ruch alternatywny związany z Blitz, który był centrum społecznym, powstałym w ramach światowej sceny skłoterskiej. W 1989 roku miało tam miejsce podpalenie ze strony nazistów, później jedno w lewicowym domu w 1990, który to był rokiem, kiedy zostałem skinheadem i założylismy Sharp Norwegia. Ogłosiliśmy wojnę przeciwko boneheadom w 1991 roku, która możemy powiedzieć że później wygraliśmy, bo nie mamy w tym kraju więcej problemu boneheadów. Te i inne ataki obudziły wielu ludzi i zrozumieliśmy, że są wokół nas naziści, którzy chcą nas wszystkich zabić.

2.) Powiedz nam jak wyglądała wtedy sytuacja polityczna? Domyślam się, że tak jak wszędzie, problem nazistów musiał być poważny?

Sytuacja była taka, że czołowi naziole to byli zatwardziali kolesie, którzy byli po wyrokach za podkładanie bomb, a jeden nawet za egzekucję na dwóch swoich kolesiach za pomocą strzałów w kark. Były to więc jawnie terrorystyczne typy, które chciały mordować antyrasistów i którzy stali za wspomnianymi atakami, jak i też za wieloma innymi. Podwójny morderca jest w mojej książce moim „głównym wrogiem”. Po scenie nazistowskiej krążyły głupie „listy śmierci” z adresami ludzi, wiele osób otrzymywało pogróżki telefoniczne. Blitz stał się celem kilku ataków za pomocą dynamitu. Jeden koleś został postrzelony, ale miał szczęście i przeżył. Główny gość z AFA miał prawie wbicie się do domu przez uzbrojonych nazistów w jego ogródku i było jeszcze wiele innych akcji, gdy próbowali przejąć Oslo i nas zniszczyć. Zaczęło robić się tak poważnie, że przez jakieś 3 lata nosiłem  9 milimetrowy pistolet w kurtce, albo krótką siekierę, zależnie od sytuacji. Większość bojowników miała rzeczy takie jak gaz, pałki czy masowo produkowane „Totenschlager” (teleskopy), bo w naszej grupie mieliśmy kowala. Wszyscy członkowie SHARP nosili te sprzęty w kurtkach. Naziole jeździli po mieście samochodami i atakowali ludzi, a my oczywiście robiliśmy to samo wobec nich jako grupa MAF, a AFA też miała swoich „łowców nazioli”. Do tego wszystkiego wokoło była policja, trzymająca na nas oko, jak to robią zazwyczaj wobec bojowych antyfaszystów.

3.) Myślę, że można śmiało powiedzieć, że norweski ruch nazistowski został pokonany. Jak antyfaszyści to osiągnęli?

Alternatywny ruch skupiony wokół Blitz, który zaczął się w 82 był bardzo ważny jeśli chodzi o masowe mobilizacje, rozdawanie ulotek etc. , a w 94 powstała AFA. We wschodniej części Oslo w dzielnicy Gamlebyen (Stare Miasto) w 1991 roku założyliśmy nielegalny klub alternatywny , a później jeszcze drugi w 1994, gdzie zaczęlismy tez treningi kickboxingu i Muay Thai. Myślę, że ten „antyfaszystowski fight club” musiał być jednym z pierwszych w Europie Północnej w tym czasie, gdzie uczylismy ludzi jak się bronić. Ja z przyjacielem zalozylismy Sharp Norwegia i wywaliliśmy „zły element” ze sceny skinowskiej w Oslo.

Założyliśmy też MAF (Militant Anti Fascists)  około 93 roku wraz z telefoniczną” gorącą linią” do informowania o nazistach. Oczywiście MAF oficjalnie wtedy nie istniało. Część członków MAF nie było raczej tradycyjnymi lewicowymi aktywistami, ale ludźmi, którzy po prostu chcieli bić nazioli w zdecydowany sposób. Głównym trzonem MAF była grupa około 20 osób, kobiet i mężczyzn, ale mogli tez liczyć na posiłki. Więc całkiem sporo osób nie było aktywistami na samym początku, część była w pewien sposób apolityczna, po prostu nienawidziła nazistów i chciała, żeby nie było ich w mieście. Byliśmy okupowani przez nazistów i większość Norwegów ich nienawidzi. Myślę, że to właśnie dlatego w Szwecji jest jak jest, bo byli „neutralni” podczas II wojny światowej.

Mój dziadek był w ruchu oporu i to mnie bardzo zainspirowało. Grupa MAF była bardzo, bardzo elitarna i w odróżnieniu od Blitz czy AFA nie miała żadnego przypadku infiltracji, bo nasza struktura była inna, bardziej hardkorowa. Trzeba koniecznie powiedzieć jednak, że AFA też wykonała świetną robotę ze swoim pismem, pracą wywiadowczą, więc byli oni też niesamowicie ważni. W tamtych czasach to ja i główny członek AFA byliśmy osobami, których naziści nienawidzili najbardziej. Bez sformowania AFA sprawy mogłyby wyglądać zupełnie inaczej. Mili oni tez swoje oddziały poza Oslo, ale to czego potrzebowali to było doświadczenie uliczne i „mięśnie” z SHARP, grupy NAF i treningów, które oferowaliśmy. Mieliśmy też swoje nielegalne kluby i miejsca do picia, wszystko co było potrzebne do socjalizowania się, żebyśł mógł się nacieszyć troche życiem pośród całego tego szaleństwa. Myślę  że wszystkie te czynni razem złożyły się na sukces.

4.) Napisałeś książkę, Xtrm, opisującą te czasu. Co cię do tego  nakłoniło ?

Wszystko zaczęło się od tego, że chciałem coć z powodów „samoterapeutycznych”, a pózniej moi bracia i siostry naciskali na mnie i powiedzieli, że powinienem napisać książkę. To książka o tożsamości, dorastaniu i podróży przez norweska scenę punkową i skinową, ale napisana jest w stylu „dokumentu akcji”, z główną częścią oczywiście o antyfaszystowskim działaniu. Wszyscy moi znajomi maja fałszywe imiona, a zdjęcia w książce mają czarne kółka zamiast twarzy, oprócz mnie. Myślałem o napisaniu tego pod pseudonimem, ale później zdecydowałem się użyć mojego prawdziwego nazwiska i przyjąć wszystko co będzie się działo. (…) Oczywiście chodziło też o opowiedzenie historii młodszemu pokoleniu, wyja śnieniu co stało za tymi wszystkimi nagłówkami z gazet, żeby mogli się uczyć z naszych doświadczeń.  Mam 50 lat i w takim wieku wielu zaczyna pisać.

5.) Jak książka została przyjęta w Norwegii? Czy miałeś z jej powodu jakieś problemy?

Mam kontrakt z jednym z największych norweskich wydawnictw, a także świetnego redaktora i pomocnika, pracujących razem ze mną nad skryptem. Kiedy książka wyszła to było istne szaleństwo lekko mówiąc. Tony wywiadów w dużych gazetach, radio a nawet jedna debata w narodowej telewizji ! Ku mojemu zdziwieniu było także sporo dobrych krytyk ze strony mediów głównego nurtu, pomimo iż książka promuje bojowy antyfaszyzm i używanie przemocy jako metody. Wielu widziało to jako tzw. „czytadło” oparte na prawdziwych wydarzeniach. Ludzie lubią to i lubią też bycie uczciwym. Jedna z największych gazet, ku mojemu totalnemu zdziwieniu dała książce „5 kostek”, były tez debaty i spotkania książkowe. Jeśli chodzi o scenę naziolską- nic wielkiego. Trochę gniewnych wpisów w internecie i jakieś tam gniewanie się w Szwecji. Jestem jednak na pozycji, że antyfaszystowska scena pilnuje mnie i uważa mi na plecy, ponieważ książka ta jest też ważna dla wielu osób i dostałem wiele materiałów do badań. Byłem całkiem gotowy, zanim pojawiła się ona na półkach.

6.) Czy planujesz wydać ją po angielsku czy innych językach?

Ma dobry potencjał, jest tam WIELE o punk rocku, subkulturze skinheadów, bijatykach i piciu, 2/3 książki są o antyfaszyzmie. Książka „Xtrm” co oznacza „Ekstremalnie” z podtytułem „wojna na ulicach Oslo” ma ponad 300 stron, więc jest dużo do tłumaczenia. Problemem jest znalezienie dobrego tłumacza i z pieniędzmi. Przyszłość pokaże, myślę o popracowaniu nad tym bardziej, bo jest zbyt mało książek tego rodzaju według mnie.

7.) Jeśli miałbyś wybrać jedną dobrą, szaloną historię z książki, która by to była?

Jest ich wiele. Jedna jest o tym, jak poszliśmy biegać przed treningiem grupa punków i skinów i wpadliśmy na grupę policjantów, którzy też biegali. Gliniarze byli zszokowani, coś z stylu „Co się dzieje, ci ludzie zaczęli trenować?”. W książce są opisy dwóch bijatyk w pubach z naziolami, w obu epizodach skończyło się to ich ucieczką i chowaniem w toaletach, bo wiedzieli że nie zdążymy ich wyciągnąć przed przyjazdem policji. W mojej książce nazywam ich „toaletowymi uchodźcami” (…). Grupa nazistów w Norwegii bardzo się wściekła za to, że ośmieliłem się nazwać ich nacjonalistów „toaletowymi uchodźcami”. To było całkiem zabawne, ale później były takie akcje jak ponowny atak dynamitem na Blitz, co już było mniej śmieszne. No ale to się właśnie działo i na szczęście w tych wszystkich zamachach nikt nie zginął. Ale nazywanie nazioli „toaletowymi uchodźcami” to była naprawdę dobra beka, oni naprawdę tego nienawidzili ha ha.

8.) Nie jest to coś o czym się dużo mówi w kręgach bojowego antyfaszyzmu, ale czy sądzisz, że niektórzy ludzie cierpią z powodu Zespołu Stresu Pourazowego po latach zaangażowania w uliczne konfrontacje? Jak to na ciebie wpłynęło osobiście?

Tak, to część wojny i zarówno ja, jak i wielu przyjaciół ma taką diagnozę na różnych poziomach. Dla mnie zaczeło się to od pisania, aby poznać się lepiej samemu i spojrzeć w tył i przeżyć od nowa wiele rzeczy, co było w pewien sposób ciężkim procesem. Jestem dzisiaj ostrożny w tym, co podaję swojemu ciału jeśli chodzi o alkohol. Wiem całkiem sporo o „wyzwalaczach” i na przykład nie piję mocnego alkoholu jak wódka etc., co może być „wyzwalaczem” właśnie dla mnie.

9.) co robisz w tych czasach?

Jestem freelancerem i pracownikiem społecznym.

10.) sądzisz , że następuje teraz ponowne odrodzenie ruchu skrajnie prawicowego w Norwegii? Zdecydowanie dzieje się to w Szwecji i Finlandii, a te kraje zawsze wydają się być mocno połączone.

Są znaki, że w kilku małych miastach coś się dzieje, ale nic poważnego i bardzo boją się Oslo. Nie ma co się dziwić. Jest grupa narodowo-socjalistyczna i kilka grup antyislamskich. Jest nazistowska grupa „Nordycki Ruch Oporu”, która jest całkiem duża w Szwecji, ale nie jest im łatwo rozrosnąć się w Norwegii, bo wielu Norwegów nie zapominam okupacji, której Szwecja nigdy nie miała jak już wspominałem. Ich przywództwo w Norwegii to zresztą w większości Szwedzi.

11.) Jaki jest obecny stan autonomicznej lewicy i ruchu antyfaszystowskiego w Norwegii?

Póki co jest względnie cicho. Nową rzeczą w 2017 były spotkania informacyjne z filmami i historią o tym, co się dzieje dzisiaj na świecie, jako że część osób zaczyna się trochę obawiać o przyszłość.

12.) Wciąż jesteś zaangażowany w scenę skinheads w Norwegii, prawda? Czy cierpi ona z powodu tego samego problemu jak w innych krajach, czyli ludzi tolerujących skrajna prawicę, rasistów i homofobów na scenie, usprawiedliwiający się „apolitycznością”?

Tak, nadal jestem częścią sceny i jednym z organizatorów corocznego „Christmas bash”, który odbywa się od 25 lat. Zaczęliśmy to z dwójka kumpli z 92 roku. Scena w Oslo była wtedy zupełnie inna, niż wiele innych scen. W tamtych czasach skini, którzy nie byli SHARP byli też atakowani przez boneheadów, więc zawsze trzymaliśmy się razem, bo był to całkiem mały krąg i ci, których można nazwać  „apolitycznymi” nie byli też zbyt szczęśliwi z powodu nazistów. Wielu skinów było w klimacie SHARP i hardkorowego antyfaszyzmu i tolerowanie rasistów, kiedy mamy muzykę ska i skinhead reggae byłoby szczytem głupoty. To samo z homofobami czy skrajna prawicą. Jest wiele nienawiści do nazistów. Wielu z nowych skinów przyjeżdża tu by żyć i pracować z innych krajów , więc w tym sensie jesteśmy całkiem międzynarodowi. Jednocześnie trzeba pamiętać , że jesteśmy na północy Europy, a nie w Niemczech czy UK, więc nie mamy aż tak dobrego pojęcia o tym, co tam się dzieje.

13.) Co wiesz o obecnej sytuacji w Polsce?

Niezbyt wiele, ale trochę. Ostatni ogromny marsz, który pokazywano w mediach był straszny lekko mówiąc. Są ludzie w Oslo, którzy lepiej ode mnie wiedzą o tej sytuacji, jestem tego pewien.

14.) Dzięki za wywiad . Jakieś słowa na zakończenie dla czytelników ALERTA?

Można zmienić rzeczy i tworzyć historię, ale ludzie muszą się zorganizować. Jest wokoło dużo dobrych i super ludzi i możemy się od siebie uczyć. Róbcie dalej dobrą robotę. Życie jest ekscytujące. NO PASARAN. Wielkie dzięki za wywiad.

close

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA I BĄDŹ Z NAMI NA BIEŻĄCO

Komentarze

Strona ma charakter tylko i wyłącznie informacyjny. Nie namawiamy nikogo do łamania prawa.