Kilka dni temu (14.11.2014r.) ulicami Kijowa przemaszerowało kilka tysięcy ukraińskich nacjonalistów. Demonstranci domagali się przed parlamentem przyjęcia ustawy o statusie bojowników UPA, a konkretnie o uznania UPA za stronę walczącą o niepodległość Ukrainy, a jej bojowników za weteranów. Dla przypomnienia, UPA była zbrojną frakcją ukraińskiego ruchu narodowego (Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów), która wstępnie opierała się nazistom, jednak potem wspólnie z nimi walczyła przeciwko sowieckiej agresji. UPA jest współodpowiedzialna za zorganizowanie i przeprowadzenie ludobójstwa ludności polskiej m.in. na Wołyniu.

Ulicami Kijowa przeszły dwie demonstracje, pierwsza skupiała członków oraz zwolenników Prawego Sektora i batalionu Azov, którzy na swojej trasie omijali budynki rządowe. Druga demonstracja odbyła się w pobliżu Parlamentu, a jej organizatorem była skrajnie prawicowa partia Svoboda. Oprócz członków partii pojawiły się na niej mniejsze grupy nacjonalistyczne, jak i nazistowska huliganka Dynama Kijów. Ci ostatni wywołali zamieszki z milicją oraz domagali się ustanowienia prawdziwej Junty na Ukrainie. Swoboda, Prawy Sektor I SNA oficjalnie zaprzeczyli, żeby ich członkowie brali udział w bójkach. Ciężko zidentyfikować osoby, które uczestniczyły bezpośrednio w starciach, ale niektórzy z nich mieli na sobie kominiarki w barwach Dynama Kijów (biało-niebieskie).

Demonstranci krzyczeli między innymi: „Uznajcie OUN i UPA”, „Śmierć naszym wrogom” czy ”Junta przyjdzie, zaprowadzi porządek”. Zwołany przez Swobodę Marsz UPA rozpoczął się na Majdanie Niepodległości w centrum Kijowa, skąd wyruszył do siedziby Rady Najwyższej. W zgromadzeniu wzięło udział kilka tysięcy osób. Po dotarciu do parlamentu demonstranci zaczęli domagać się od deputowanych przyjęcia ustawy o statusie bojowników UPA. Do starć z milicją doszło w momencie, w którym tłum próbował wedrzeć się do parlamentu.  W jego stronę leciały kamienie i petardy, ucierpiało 15 milicjantów, 50 uczestników demonstracji zostało aresztowanych.

Póki co parlament nie przychylił się do żądań nacjonalistów i nie uznał UPA za kombatantów.