Ostatnio wojna na Ukrainie przestaje być tak bardzo medialna, jak była jeszcze do niedawna, ale działania wojenne toczą się nadal. Nadal też rak putinowskiej propagandy toczy niektóre środowiska lewicowe. Sankcjonowany przez Rosję „antyfaszyzm” będący w rzeczywistości w tym wydaniu nic nie znaczącym propagandowym terminem, mającym za zadanie ułatwiać pracę kremlowskiego imperializmu, poczynił spore szkody w wielu krajach. Im dalej od Ukrainy, tym więcej wydaje się znajdować osób, które bezkrytycznie łykają historie o „faszystowskiej Ukrainie” z którą walczą „antyfaszyści”. Niektórzy ludzie z natury lubią mieć prosty obraz świata z jasnym podziałem na dobrych i złych, więc kremlowska propaganda trafia tutaj na podatny grunt, a wszelkie informacje o tym, że sytuacja jest bardziej skomplikowana, a skrajna prawica zbija punkty po obu stronach, są przez te osoby skrzętnie ignorowane. Niestety pożytecznych idiotów nigdy nie brakuje, a staliniści w konflikcie ukraińskim odnaleźli szansę na ponowne wypłynięcie swojej totalnie skompromitowanej ideologii. Sprawy zaszły na tyle daleko, że w Rosji co bardziej radykalni zwolennicy „republik ludowych” z grona tak zwanej „patriotycznej antify” (cokolwiek by to miało znaczyć) od groźb w internecie przechodzą do rękoczynów wobec tych, którzy nie podzielają ich uwielbienia dla Putina i jego ekspansywnej imperialistycznej polityki, w UK fani czerwonego totalitaryzmu próbują oczerniać 161 Crew pisząc do różnych współpracujących z nami grup, że jesteśmy zwolennikami „zachodniego imperializmu na Ukrainie”, a pożyteczni idioci z wielu krajów zaczynają wręcz zgłaszać się na ochotnika do walki w Donbasie i Ługańsku, formując „antyfaszystowską brygadę” i powielając kłamstwa putinowskiej propagandy. Przedstawiamy Wam oświadczenie kijowskiego Autonomicznego Związku Pracowników, grupy, która od początku zaistnienia konfliktu na Ukrainie pisała rzeczy najbliższe naszym własnym poglądom na tą sytuację.

Tydzień temu odzyskał świadomość obywatel Ukrainy pobity przez czerwono-brunatnych katalońskich nacjonalistów za próbę wyrażenia swojego zdania. Aleksandr, 56-cio letni turysta, który przyjechał na weekendowy urlop do Barcelony, spędził kilka tygodni w śpiączce i teraz od nowa uczy się chodzić i mówić. Napaść stalinistów na Ukraińców, którzy przyszli wyrazić swoje zdanie na otwartym spotkaniu, dotyczącym „ludowych republik” miała miejsce 11 października. Wcześniej również zdarzały się podobne, chociaż mniej krwawe incydenty.

Ukrainofobia przestaje być lokalnym zjawiskiem w ramach „rosyjskiego świata”. To co robią europejscy staliniści, wspomagając napady okrzykami „faszyści!” porównać można do innych napaści na tle etnicznym – walki z wyimaginowanych „czarnym rasizmem” oraz antysemickimi pogromami pod pozorem wojny z „pasożytniczym bankowym kapitałem”. My, Autonomiczny Związek Pracujących, uważamy takie działania za zwykłą skrajnie prawicową demagogię i praktykę polityczną  i zdecydowanie je potępiamy, na równi z wszelkimi przejawami narodowościowych problemów powstających w następstwie wojny na wschodzie Ukrainy.
Ukraińscy emigranci w Europie, z których wielu wykonuje ciężką, nisko płatną pracę, żeby nakarmić swoje rodziny, należą do najbardziej bezbronnych grup społecznych. Wcześniej często stawali się ofiarami nazistowskiej przemocy, teraz stali się łatwym celem dla fałszywych „antyfaszystów”. I nie ma w tym nic dziwnego – i jedni i drudzy są wyrazicielami interesów całkiem dużej frakcji europejskiej burżuazji, która marzy o zachowaniu ścisłych handlowych związków z Rosją i sympatyzuje z konserwatyzmem i antyamerykanizmem rosyjskiego rządu.

Ideologia wspierana przez Kreml – „rosyjski świat” – łączy w sobie łatwo rozpoznawalne argumenty o „podzielonym narodzie” z nie mniej znanymi ideami „przestrzeni życiowej”. Ukraińcy i Białorusini dla jej adeptów są jedynie „nieprawidłowymi” Rosjanami, którzy powinni wrócić do swoich korzeni. W tym drogą fizycznej przemocy i podboju jeśli zajdzie taka potrzeba.
Koncepcja ta, której jednym z twórców jest całkiem popularny w Europie Aleksander Dugin, pada na podatny grunt zarówno w kręgach religijnych, pompując ekspansję politycznego prawosławia, jak i w kręgach politycznych – FSB i partia „Jedna Rosja” twórczo współpracują ze skrajnymi prawicowcami takimi jak niemiecka NPD, austriacka FPO, francuski Front Narodowy, węgierski Jobbik itd. Przy czym rosyjskie specsłużby nie zapominają o starych stalinowskich i poststalinowskich lokajach, których wspierały jeszcze w czasach ZSRR i KGB. W tym świetle interesujący jest fakt, że staliniści i prawicowcy w Katalonii zajęli w stosunku do wydarzeń w Ukrainie taką samą pozycję.

Tak więc nie budzi zdziwienia, że proputinowscy, faszystowscy internacjonaliści i staliniści razem wspierają skrajnie prawicowe junty DNR/LNR. Warto przypomnieć, że europejscy skrajni prawicowcy, wytrawni łapówkarze ze starej państwowej biurokracji i staliniści połączyli siły w roli „międzynarodowych obserwatorów” przy przeprowadzaniu „referendum” na Krymie i „wyborów” w Donbasie.
Wyrażanie woli rządzących klas i obsługiwanie interesów wielkiego kapitału – sprawy te nie mają nic wspólnego z lewicowymi ideami. Ale jak pokazują wydarzenia w Katalonii szeregowi staliniści nie tylko powtarzają kłamstwa swoich wodzów – oni idą dalej. Następcy kontrrewolucyjnego tyrana przejmują od faszystów geopolityczną retorykę i terrorystyczne metody „prowadzenia dyskusji”. Pobicia i nietolerancja etniczna są naturalną konsekwencją flirtowania pseudo lewicowców z nacjonalizmem.
Wspieranie przez stalinistów prawosławno-fundamentalistycznych i reakcyjnych reżimów na wschodzie Ukrainy jest haniebną stroną ruchu lewicowego i powinno ostatecznie przekonać tych, którzy jeszcze wątpią w równość między stalinistami i faszystami.
Przewidując demagogiczne komentarze europejskich lewicowców o „ukraińskich faszyzmie” przypominamy – ostrzegaliśmy o zagrożeniu ze strony prawicy i walczyliśmy przeciwko niej na długo przed tym zanim europejskie, stalinowskie ścierwa dowiedziały się gdzie na mapie leży Ukraina. Tę walkę kontynuujemy i dziś, ale rzeczywistość ma mało wspólnego z fantazjami kanapowych „anty imperialistów” i „antyfaszystów”.

Neofaszystowskie niebezpieczeństwo na ulicach pozostaje aktualne, w niemałym stopniu dzięki działaniom poszczególnych grup we władzach i istniejącej w społeczeństwie tolerancji dla prawicowych idei. Tym niemniej do nowego parlamentu, po klęsce skrajnie prawicowej Swobody, Prawego Sektora i Komunistycznej Partii Ukrainy, według najbardziej rygorystycznych kryteriów dostało się 13 faszystów (na 450 miejsc). To znacznie mniej niż w poprzedniej kadencji i mniej niż w wielu (jeśli nie w większości) europejskich krajach.

Nie przypadkowo wspomnieliśmy KPU – w ostatnich latach ich program trudno było odróżnić od typowego programu jakiejkolwiek skrajnie prawicowej partii. KPU uporczywie występowała za wprowadzeniem kary śmierci i ograniczeniem praw mniejszości seksualnych, prowadziło tatarofobiczną politykę (a tam gdzie miała realny wpływ we władzach – np. w Ługańsku – także ukrainofobiczną), wspierała prawosławny klerykalizm i odwoływała się do nastrojów antysemickich. W gazecie „Kommunist” publikowane były rasistowskie artykuły, w których bezrobotnych Afroamerykanów nazywano nierobami, a rozstrzeliwania strajkujących w Kazachstanie opisywano jako „walkę z imperializmem”.
Naszym zdaniem, mimo autorytarnego i antyrobotniczego charakteru władzy, a także dominacji prawicowych poglądów, Ukraina jest zwyczajnym burżuazyjnym krajem, którego polityczny reżim pozostawia dużo więcej swobód niż w Rosji, a tym bardziej w DNR/LNR. Członkowie i członkinie AST są otwarci na oceny zagadnień ukraińskiej polityki, ale tylko z rozgarniętymi rozmówcami, a nie z czerwono-brunatnymi zwolennikami „rosyjskiego świata”.

Rozumiemy także, że słowo „ukrainofobia” wykorzystywane przez nas w rezolucji, może wywoływać krytykę ze względu na jego częste stosowanie w prawicowych kręgach. Rzeczywiście, neonaziści nadużywają oskarżeń o ukrainofobię, nazywając tak wszystko co nie wpisuje się w ich hurrapatriotyczne postrzeganie świata, dokładnie tak samo jak prorosyjscy szowiniści dyskredytują używanie terminów „faszyzm” i „antyfaszyzm”. Ale zwracamy waszą uwagę na to, że mówimy o konkretnych praktykach dyskryminacji Ukraińców z powodów narodowościowych i etnicznych – które już teraz zdarzają się w rzeczywistości nie tylko na Krymie, czy okupowanych terytoriach DNR/LNR, ale i w Europie. Prześladowania z powodu języka i politycznych przekonań, zrównywanie „ukraińskiego” i „banderowskiego” (które jest na rękę skrajnej prawicy po obu stronach konfliktu), jawna przemoc fizyczna wobec Ukraińców – te zjawiska zasługują na to, żeby być nazywanymi ukrainofobią. Uważamy, ze mamy pełne prawo zdecydowanie potępiać ukrainofobię i wielkomocarstwowy szowinizm, który ja zrodził – ponieważ stoją one na drodze solidarności robotników z różnych regionów Ukrainy, Rosji i całego świata. Tak samo, z przykrością zauważając, że szowinistyczne poglądy rosną po obu stronach barykady, potępiamy rusofobię, donbasofobię i pragnienia niektórych marginalnych polityków aby przymusowo „reedukować” rosyjskojęzycznych.

Autonomiczny Związek Pracujących zawsze przeciwstawiał się „wyzwoleńczemu nacjonalizmowi” do którego lubią odwoływać się niektórzy autorytarni lewicowcy. Obcy nam jest patriotyzm, na naszych akcjach nigdy nie była wykorzystywana narodowa lub państwowa symbolika – podczas gdy stalinowscy i okołostalinowscy lewicowcy uważają za normalne wystąpienia pod flagami swoich państw lub flagami Palestyny, Kurdystanu, Kuby czy skrajnie prawicowych LNR i DNR. Ogłaszając „faszystą” każdego Ukraińca wychodzącego pod swoimi narodowymi barwami ponownie tworzą sytuację, w której są równi i równiejsi.

Bardzo prosimy naszych europejskich towarzyszy, aby na to reagowali i konsekwentnie występowali z krytyką wszelkich przejawów nietolerancji – w tym przeciwko odrażającej nazistowskiej kampanii przeciwko Ukraińcom.
Swoją rezolucję pragniemy zakończyć słowami, które zawsze oddawały najważniejsze nasze zasady: Ni boga, ni pana, ni nacji, ni granic!
Z rewolucyjnym pozdrowieniem,
Kijowski oddział AST

Źródło: avtonomia.net

  • lpo

    Bardzi interesujace komentarze z okolo Donbasu. a artykul tak jak mowia anarchisci z Ukrainy jak wszystkie informacje z tego kraju trzeba brac bardzo krytycznie. Wydaje mi sie ze portal czasem zapodaje kontrowersyjne texty jak ten.. nastawiony na ukierunkowanie.
    I zgadzam sie z przedmowca bo co ze ostatnio ogloszonym swietym Banderowcem? itd

    https://www.youtube.com/watch?v=Sjb2CMQ7tSk&list=UUi415JIqGRwhyD9Rx55wLSg&index=31