161 Crew
Facebook 161 Crew Instagram 161 Crew Tumblr 161 Crew Twitter 161 CrewYouTube 161 Crew Materiały opublikowane na stronie mają wyłącznie charakter informacyjny, redakcja strony nie namawia nikogo do łamania prawa.

Obojętność dojrzałości

Dzień jak co dzień. Jedna z głównych dróg w mieście, a na ścianie tak zwane graffiti. Piszę „tak zwane” ponieważ to akurat swoim wyglądem i przesłaniem ani trochę nie upiększa ulicznego widoku, a raczej całkiem ten widok pogarsza.

Załóżmy, że zegarki wskazują okolice godziny ósmej. Mężczyzna w szarym garniturze i czarnym szykownym kapeluszu, dyskutuje z kimś zawzięcie przez nowoczesny bezprzewodowy zestaw słuchawkowy, a „ozdobiony” blok omija zupełnie obojętnie. Kobieta na szpilkach przystanęła poprawić sobie pasek od butów, który zsunął się jej pod piętę, aby za chwilę ruszyć dalej, bo spieszy się do pracy. Młodzież idąca powolnym krokiem do szkoły z widocznym zamiarem spóźnienia się na pierwsze zajęcia, idzie grupką czterech osób i zerka na ścianę wybuchając śmiechem. Wśród tego dostrzegam starszego człowieka, na którego twarzy wypisana jest historia jego ciężkiego życia, który zbliżając się tylko do owego bloku odwraca głowę. Odwraca, bo wie co zobaczy na ścianie – chodzi tędy codziennie do sklepu. Mieszka w tym bloku. Odwraca, a w jego zaszklonych i smutnych oczach dostrzec można przygnębienie i ból.

Obok staruszka przechodzi kobieta z synkiem w wieku późno przedszkolnym.
-Mamooo! A co znaczy: „Ży-dzi-do-ga-zu”? – mówi chłopiec, czytając sylabami napis na ścianie.
Mama rozgląda się nerwowo, łapie chłopca za rękę i przyspiesza kroku. Odpowiedzi udziela mu na tyle cicho aby nikt nie usłyszał, a jej mina mówi o wyraźnym zmieszaniu. Skręcają w najbliższą uliczkę, choć przedszkole chłopca znajduje się kilka przecznic dalej.

Co odpowiedziała chłopcu mama? Jak bezsilnie poczuł się staruszek? Co pomyślał sobie biznesman lub sekretarka?

Nazywają nas dzieciakami i głupcami. Naszą walkę określają mianem walki z wiatrakami. Nie widzą sensu w angażowaniu się w „którąkolwiek ze stron”. Chowają się w swoim domu, szkole, pracy, rodzinie, starając się odciąć od tego co nazywają „modą na prawaków i lewaków”. Bez namysłu uznają jakiekolwiek działania za bezsensowne postrzegając obie strony bezsensownego – według nich – konfliktu za równie bezmyślne i nienawistne. Odcinają się od tego, uznając obojętność za jedyną właściwą drogę. W końcu są dojrzali, prawda?

A my? My po prostu staramy się dostrzegać to na co inni usilnie starają się zamykać swoje oczy. Widzimy nie tylko napisy na murach. Widzimy koncerty, teksty piosenek, demonstracje. Dostrzegamy codzienną propagandę. Przeciwstawiamy się nietolerancji, dręczeniu na tle rasowym, narodowościowym, płciowym. Staramy się otwierać ludziom oczy na istniejący problem ksenofobii w Polsce. Istniejący i mający się niestety całkiem dobrze. Legalne wielotysięczne demonstracje, przyciągające również zwykłych ludzi, organizowane pod przykrywką patriotyzmu, podczas których królują hasła typu „Wielka Polska dla Polaków”, „Śmierć zdrajcom rasy” i tym podobne – dzisiaj stały się normą. Ludzie starają się nie dostrzegać nacjonalistycznych zapędów organizatorów, a nawet jeśli dostrzegają, nie zauważają negatywnych cech samego nacjonalizmu. Nie potrafię jednak zrozumieć, dlaczego w Polsce bycie rasistą i ksenofobem stało się modne. Na przykład „Ty Żydzie!” czy „Ty pedale” są sformułowaniami zastępczymi do „Ty chamie” czy „Ty idioto”. Przecież to takie normalne i oczywiste, że Żyd oznacza to samo co chytrus, zarozumialec czy półgłówek. To takie jasne dla wszystkich, że pedał to po prostu ciota, ciepła klucha i niemota. Dla mnie nie jest to normalne i oczywiste. Dla naszego, tak bardzo dojrzałego społeczeństwa, za jakie się uważają ludzie obojętni, normalne jest to jak najbardziej.

Warto się zastanowić jednak czym jest ta cała dojrzałość, bo według mnie obojętność z dojrzałością ma niewiele wspólnego. Tak wiele osób uważa angażowanie się za dziecinne i bezsensowne. Tylko czy ich obojętność nie jest gorsza? Dziś niewiele osób rozróżnia podstawowe pojęcia. Dziś niewiele osób interesuje się tym co tak naprawdę kryje się za słowem nacjonalizm, jakie są założenia ugrupowań skrajnie prawicowych i do czego prowadzi moda na prawdziwego patriotę rodem z lekcji języka polskiego – na ramieniu znaczek “Polski walczącej”, w głowie bezgraniczna miłość do swojego kraju i gotowość oddania za nią życia, wierność Bogu i najważniejszy honor! Nie dostrzega się, że w praktyce jest to po prostu bezpodstawna nienawiść do wszystkiego co niepolskie, traktowanie „kotwicy” jako symbolu nacjonalistycznego, walczenie z wyimaginowanym zagrożeniem dla Polski, czyli wszystkim co niezgodne z ich poglądami, oraz honor ponad wszystko – to znaczy: nieumiejętność przyznawania się do jakichkolwiek błędów.

Polski nacjonalizm bardzo upodabnia się do radykalnych nacjonalistów z czasów wojny. Blisko im w podejmowanych działaniach do tego, co starali się promować nacjonaliści Trzeciej Rzeszy. Wiadomo – nie są nazistami, bo przecież nie mamy prawa kogoś kto kocha Polskę (nie ważne jak fanatycznie) nazywać z tego powodu „naziolem”. Nie. skąd. Co zrobić jednak, gdy machają za wysoko prawą ręką? Co zrobić gdy hasła niby “patriotyczne” piszą, używając zamiast “s” typowych piorunów o jednoznacznym charakterze? Co kiedy zaczynają swoje fascynujące opowieści o Aryjczykach? Co kiedy opowiadają o chęci gazowania tych niewygodnych? Co z napisami typu “Żydzi do Gazu”? Co wtedy? Gdzie wtedy znajduje się ich patriotyzm? Ich walka z hitleryzmem, który powinien być znienawidzony przez prawdziwych patriotów? Nie trzeba mówić o nazizmie, aby się do „nazioli” upodabniać. Jaka różnica jest bowiem między łebkiem krzyczącym “Sieg Heil. Żydzi do gazu. Tylko rasa aryjska!” a łebkiem krzyczącym “Wielka-biala-Polska. Żydzi do gazu. Tylko rasa aryjska”. Ja zasadniczo podobieństwa dostrzegam. Różnice niby też – jednak zastanowić się trzeba jak duże one są i czy aż tak, aby ten pierwszy był “be”, a ten drugi bardziej “cacy”.

Od początku mi się to nie podobało. Już jako sześcioletnia dziewczynka broniłam czarnoskórego kolegi na osiedlu przed obelgami i prześladowaniem. Może faktycznie początki, gdy zaczęłam poznawać, jak mi się wówczas wydawało, środowisko, były łatwe. Koledzy obwieszeni naszywkami oddawali mi ich nadmiar abym mogła się obnosić ze swoim antyfaszyzmem. Między pierwszym, a dziesiątym łykiem jabola – było łatwo. Jednak o to również wcale w tym wszystkim nie chodziło. Szybko zauważyłam, że antyfaszyzm jest czymś więcej niż naszywką, piosenką czy koncertem. Nauczyłam się, że antyfaszyzm nie jest zwykłym subkulturowym przekonaniem, że jest czymś więcej, czymś czym zaczęłam kierować się w swoim życiu. Zawsze był dla mnie sposobem na sprawienie aby świat był piękniejszy, a życie łatwiejsze, dziś dodatkowo jest dla mnie możliwością, na zadbanie o lepsze życie mojej córki. Tu oczywiście „dojrzali” mówią mi, że mam dziecko i powinnam się zająć dzieckiem. A co ja innego robię? Staram się być dobrą matką, pomimo potknięć jakie każdy ma, staram się być dobrą partnerką dla swojego mężczyzny, staram się także być zgodna ze swoimi przekonaniami i staram się dbać o to, aby świat, na którym żyje moja rodzina, stawał się lepszy, a nie przerażający – do czego prowadzi moda na popieranie obojętnością ruchów nacjonalistycznych, ksenofobicznych, rasistowskich, seksistowskich czy homofobicznych.

Działać można na wiele sposobów. Można zerwać wlepkę, zamazać napis na murze, zorganizować demonstrację czy koncert. Można tworzyć muzykę czy prowadzić akcje uświadamiające. Ale czasem można również po prostu być na demonstracji, porozmawiać ze znajomymi, pokazać swój sprzeciw, jeśli ktoś reprezentuje postawy nietolerancyjne, nawet zwykłą rozmową. Wystarczy czasem pomóc czarnoskóremu znaleźć drogę do celu gdy nikt inny nie chce z nim rozmawiać, lub wnieść wózek z dzieckiem Azjatce do tramwaju. Nie powinniśmy wstydzić się swojej postawy, ponieważ im nas będzie więcej tym będziemy silniejsi, a im będziemy silniejsi, tym nienawiść i nietolerancja będą słabsze.

W naszym środowisku znaleźć można osoby o różnych poglądach, a łączny nas jedno – antyfaszyzm. Łączy nas to, że nikt z nas nie uważa się za jednostkę lepszą czy ważniejszą, mającą prawo decydować o innych. Myślę, że na tym polega właśnie prawdziwa dojrzałość.

Z antyfaszystowskim pozdrowieniem.
M.

1 komentarz

  • x 30 Kwi, 2014

    dobry tekst, ale czemu krytykujesz rodzaj faktury, w której melodii, znajdującej się zazwyczaj w najwyższym głosie, towarzyszy akompaniament? ;)

    Odpowiedz

Odpowiedz