Turcja: Stanowisko Rewolucyjnej Akcji Anarchistycznej (DAF – Devrimci Anarşist Faaliyet) odnośnie ataku państwa Tureckiego na regiony Afrin, Rożawę.

PAŃSTWA, KTÓRE IDĄ NA WOJNĘ Z LUDŹMI, PRZEGRAJĄ!

Afrin należy do ludzi z Afrin. Zamieszkują te tereny, rodzą się tam i na tych ziemiach umierają. Życie tam nie ma żadnego związku z planami czy programami politycznymi. Mieszkańcy tego skrawka ziemi nie są częścią żadnej strategii. Dla nich Afrin to woda, chleb, zabawa, historia, przyjaciel, miłość, ulica, dom i lokalne społeczeństwo. To dla instytucji jaką jest państwo, Afrin jest strategią. Strategią, której nie zależy na Afrin i ludziach tam żyjących.

Atak na Afrin jest częścią Wojny Energetycznej, która doprowadziła do załamania w Syrii i doprowadzi do załamania w jeszcze wielu państwach tego regionu. Państwa kreują iluzję tego, że prowadzone przez nie wojny mają miejsce „w imię ich społeczeństwa”. Kreują nacjonalistyczno-konserwatywną propagandę tylko po to, aby utwierdzić społeczeństwo w tym błędnym przekonaniu. To nieunikniona konieczność państwa. Jest to potrzebne dla podtrzymania istoty wyborów przedstawicieli państwa jak i całej komercji kryjącej się za tym. Rządzący, którzy w pełni komercjalizują proces wydobycia, transportu i sprzedaży surowców energetycznych, używają wszelkich dostępnych im środków, aby utwierdzić lub zintensyfikować swe „zdobycze”. W takim procesie najważniejszą dyskusją są ilości karabinów, czołgów, samolotów i liczebność żołnierzy. Żołnierz staje się niczym więcej niż materiałem w tej korporacyjnej rozgrywce. Oto dlaczego ta nacjonalistyczno-konserwatywna brednia jest stworzona.

Kto normalny poszedłby na wojnę, w której zyskuje ktoś inny? Kto normalny walczyłby o benzynę, która zawsze jest sprzedawana przez państwo lub współpracujące z nim kampanie paliwowe? Jedna kropla tego paliwa kosztuje więcej niż chleb. My jesteśmy tymi, którzy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że wszystkie ceny rosną w raz ze wzrostem ceny jednego litra paliwa. Jesteśmy tymi, którzy zawsze przegrywają w tym „interesie”. Dlaczego więc mamy walczyć w imię tych, którzy zawsze wygrywają? Gdyby ludzie przejrzeli na własne oczy poza kurtynę tej propagandy, nikt nie walczyłby dla nich. Oni doskonale o tym wiedzą i dlatego tak bardzo potrzebują nacjonalizmu i konserwatyzmu.

Obecnie krzyczą sloganami z poziomu prasy i telewizji, cynicznymi sloganami „Narodowy, narodowy, narodowy!”, „Narodowa duma, narodowa jedność!”. Jednak nigdy nie przechodzi im przez gardło nic w stylu „Jesteśmy dusigroszami”, albo „Walczcie w naszej sprawie, a sprzedamy całe paliwo wam, pozwolimy wam je produkować i użytkować wedle waszych potrzeb”. Nie powiedzą też jasno i wyraźnie „Zmusimy was, abyście je produkowali, zmusimy abyście je kupowali. Wykorzystamy was!” Oto plan, program, strategia i wojna państw. My, ludzie – ci, którzy jesteśmy „obowiązkowymi” obywatelami państw – to my jesteśmy w stanie zmienić wszystko. Dziś ludzie w Afrin żyją jako ludzie wolni, bo potrafili to wszystko zmienić. Tak samo w Kobane, Cizre i Chiapas. Oto wyraźna różnica pomiędzy wojną ludzi, a wojną instytucji jakimi są państwa. W tej wojnie państwo nieustannie atakuje i atakuje bez jakichkolwiek zasad, dzięki czemu jego instytucja zyskuje coraz więcej i umacnia się. Gromadzi bomby, czołgi, samoloty. Chce ran, śmierci i morderstw. Chce, aby wszelkie życie było zniewolone. Z drugiej strony – na wojnie ludzi – walka toczy się o wolność.

Tureckie państwo rozpoczęło atak na Afrin, bo chce zgarnąć ze stołu „swoją część”. To strategia wykreowana przez nacjonalizm i konserwatyzm, które bazują na jednej wielkiej bredni. To strategia wyborów przedstawicielskich. To strategia komercyjna. Wszystkie wojny prowadzone przez państwa są strategią. Jak już wspomnieliśmy – to wojny ludzi są wojnami o wolność i żadne państwo nie jest w stanie pokonać ludzi o wolność walczących.

LUDNOŚĆ AFRIN ZWYCIĘŻY!

za: insurrectionnewsworldwide.com