W Polsce wraz z nową władzą, nadeszła nowa fala tzw. „dekomunizacji”, jeszcze za rządów PO z inicjatywy posłów PiS. W Warszawie rozpoczęto starania o zmianę nazwy ulicy Dąbrowszczaków (sprawa ta może powrócić w każdej chwili). Tymczasem na polecenie nowej władzy (korzystającej z danych IPN), wojewodowie w całej Polsce mają zmienić 1500 „PRL-owskich” nazw ulic.(1)

Jednym z pierwszych testów dla ustawy był ten w Krasnymstawie, gdzie przedstawiciele Krasnostawskiego Środowiska Osób Represjonowanych w Stanie Wojennym złożyli wniosek o zmianę nazwy jednej z głównych ulic w tym mieście – Stefana Okrzeji – na ulicę Jana Pawła II.(2)
Okrzeja był bojownikiem Polskiej Partii Socjalistycznej, który przeprowadzając nieudany zamach na carskiego oberpolicmajstra Karla Nolkena został schwytany i stracony w wieku 19 lat. Według owego Środowiska Represjonowanych, nazwę należy zmienić, ze względu na to, że władze PRL traktowały Okrzeję jako bohatera.
W międzyczasie przeciwko zmianie nazwy zaprotestowały różne środowiska, między innymi negatywną opinię o zmianie ulicy wydał IPN.

Zapytano więc, w pomocniczym do decyzji radnych głosowaniu, czy mieszkańcy ulicy zgadzają się na zmianę nazwy. Zdecydowana większość mieszkańców powiedziała „nie” zmianie (111 za zmianą, 1848 przeciw)(3) przeciwko zmianom zagłosowali ostatecznie także radni.

Tymczasem tysiące kilometrów na zachód, tam gdzie swoje boje z faszyzmem toczyły tysiące ludzi z różnych państw Europy, a którymi obecnie chwali się cała Europa, w Hiszpanii, zaciera się ostatnie ślady po Generale Francisco Franco.(4)
Mało tego, że zaciera, idzie wiele kroków na przód. Władze Madrytu chcą nazwać jedną z ulic w tym mieście imieniem Melchor Rodriguez Garcia – znanego jako Czerwony Anioł (Red Angel), który był anarcho-syndykalistą uczestniczącym w Hiszpańskiej wojnie domowej, a następnie burmistrzem Madrytu. Poza tym 35 innych ulic w mieście ma być zmienionych tak, by nadać mu bardziej pluralistyczną, demokratyczną i różnorodną „twarz”. Zmiany te uwzględniać mają większą ilość kobiet, które są jakby niewidoczne na mapie ulic, a także ofiary frankistowskiego terroru – mówi Madrycki radny odpowiedzialny za kulturę.
W całym kraju usuwane są (lub już zostały usunięte) pomniki generała, nazwy skwerów, ulic.

Wracamy znów jednak do naszego kraju, gdzie pierwszego marca upamiętniono zarówno bohaterów, jak i zbrodniarzy z NSZ, „którzy zabili więcej Żydów niż Niemców”(5). Sam dzień tzw. żołnierzy wyklętych (choć nazywanie grupek ukrytych po lasach żołnierzami to gruba przesada) uchwalony został jeszcze przez poprzednią ekipę, przy aprobacie tzw. lewicy z SLD (6) (ciszej nad tym trupem), która swój rodowód ma właśnie PRL’u.

Szczęśliwie w Warszawie w tym samym czasie odbyło się uczczenie pamięci żołnierzy walczących między innymi na ulicach Madrytu, to wspomniani już Dąbrowszczacy:

Niosąc własnoręcznie wykonane repliki sztandarów z czasów wojny domowej w Hiszpanii oraz flagi antyfaszystowskie grupa przemaszerowała przez plac Dąbrowskiego. Następnie, jak oficjalne delegacje, uroczyście złożyła przed Grobem Nieznanego Żołnierza wieniec, którego kwiaty układały się we wzór flagi Brygad Międzynarodowych. Wygłosiła przez mikrofon: „Ochotnikom wolności, członkom XIII Brygady Międzynarodowej, Dąbrowszczakom”, po czym aktorka Agata Różycka odczytała wiersz Władysława Broniewskiego „Cześć i dynamit”.

W latach 90. z tablic na Grobie Nieznanego Żołnierza usunięto napisy upamiętniające miejsca bitew stoczonych przez Dąbrowszczaków podczas wojny domowej w Hiszpanii. Na przestrzeni ostatnich 25 lat z pomników warszawskich wymazano świadectwa ich istnienia. To znaczący brak, który pokazuje fragmentaryzację pamięci – twierdzi Ziółkowska (7) (jedna z członkiń grupy – przyp. Red.)

Tymczasem z notatek IPN, wynika że: „Dąbrowszczacy” (byli to) Komuniści i socjaliści narodowości polskiej (..) Byli (oni) realizatorami polityki stalinowskiej na Półwyspie Iberyjskim. (..) Większość z nich dążyła do budowy w Hiszpanii państwa stalinowskiego.(8)

Z historią Dąbrowszczaków z pewnością warto się zapoznać, być może postaramy się przybliżyć ją na łamach strony. Problem w tym, że IPN obsadzony został konkretnymi ludźmi, piszącymi historię na nowo, często są to osoby o słabej wiedzy, które jednak mogą rozwinąć swoje skrzydła w instytucie, który coraz szczodrzej dotowany jest przez państwo „W projekcie budżetu wydatki IPN na 2016 r. przewidziano na poziomie ponad 269 mln zł.” (9) Znamiennym i wartym wspomnienia w tym miejscu jest także to, że komisja sejmowa przy okazji uchwalania budżetu na 2016 rok, zaproponowała by budżet Rzecznika Praw Obywatelskich ograniczyć o 7,9 mln.zł. A kwotę tę przeznaczyć na.. IPN.

Niedługo czekają nas kolejne batalie o świadomość historyczną w tej formie, bo nie trudno się domyślić, że do pojemnego „worka” z napisem „PRL” wrzuceni zostaną bohaterowie, jak i antybohaterowie. W miastach, w których zmiany te będą proponowane, na polu historycznym odezwą się ci, którzy są na nim ostatnimi czasy najbardziej aktywni, czyli narodowcy, wysuwać będą swoje propozycje patronów ulic. PiS proponował będzie dalej swoją wersję historii, starając się przykryć swoje błędy tym, co mu podsunie IPN z wykopalisk, teczek, wskazując na nowego „wroga”. To najlepsza zasłona dla zidentyfikowania prawdziwego wroga, wroga klasowego.