30 października zorganizowana została pierwsza w Poznaniu, duża impreza z udziałem celebrytów Ruchu Narodowego: Roberta „Ślimaczka” Winnickiego oraz tancerza, znanego z regulacji brwi – Krzysztofa Bosaka, którzy to produkować się mieli na temat dobrodziejstw Wielkiej Polski Narodowej.

Wstępnie spotkanie odbyć się miało w centrum konferencyjnym przy ul. Matejki, jednak około półtora godziny przed rozpoczęciem ogłoszone zostało przeniesienie imprezy do Wyższej Szkoły Handlu i Usług przy ul. Zwierzynieckiej, która od dawna sympatyzuje z poznańskimi narodowcami. Nasi milusińscy jak zwykle pogubili się w zeznaniach twierdząc początkowo, że wynikło to z chęci zmieszczenia większej liczby osób na sali, następnie zaś zmieniając wersję na „lewacki sabotaż”.

Grupa około 50 poznańskich antyfaszystów i antyfaszystek, reprezentujących rozmaite środowiska, postanowiła wyrazić swoją dezaprobatę dla pojawiania się w przestrzeni publicznej jegomościów, usiłujących ocieplać wizerunek niebezpiecznego, skrajnie prawicowego Ruchu Narodowego, zrzeszającego rozmaitych rasistów, szowinistów i innego sortu ksenofobów.

Część uczestników spotkania, czekająca na zewnątrz uczelni została czule przywitana przez antyfaszystów, w budynku zaś umieszczony został podarunek w postaci wysokiej klasy naturalnych perfum. Wokół uczelni rozrzucono ponadto ulotki Ruchu Narodowego – Sekcji Wielkopolskich Gwałcicieli. Przypomniano w nich główne punkty programu nacjonalistów, czyli „Raz sierpę raz młotę w czerwoną chołote!!!!!”, „Delegalizację kryptofeministycznej sekcji kobiet Ruchu Narodowego”, „Dekryminalizację tradycyjnie polskiego aktu gwałtu” i „Baby do garów!”. Przedstawiciele Wielkopolskich Gwałcicieli zapowiedzieli ponadto wystawienie listy wyborczej, na której znajdą się m.in. Maciej Witzberg, Krystian Palicki, Robert Rusinek i Wojciech Gloger.

Warująca nieopodal policja uniemożliwiła antyfaszystom dostanie się do wnętrza budynku, zanim jednak większa liczba funkcjonariuszy odłożyła pudełka z pizzą i ruszyła w pościg, antyfaszyści rozpłynęli się w powietrzu i ostatecznie nikt nie został zatrzymany.

Kolejny raz salutujący do słońca patrioci obronili się dzięki policji, natomiast Poznań podtrzymał status miasta, w którym nacjonaliści nie mają łatwego życia.