Ten wywiad został przeprowadzony w Sankt-Petersburgu w październiku 2007. „Rush” jest jednym z najbardziej znanych aktywistów ruchu antyfaszystowskiego w Rosji. Dwa razy był w szpitalu z powodu tego, ze dostał kosa od nazioli (rok temu dostał piec ciosów w plecy, istniało podejrzenie, ze trafili mu w nerkę, ale ostatecznie się obeszło), jednak nadal pozostaje aktywny w ruchu ANTIFA oraz ANTIFA Skinheads (jest RASH-skinem). Bierze udział w pikietach anty-wojskowych w Sankt-Petersburgu, parę lat temu miał założona sprawę karną, ale ostatecznie ją umorzono. Teraz od niespełna roku ma zakaz opuszczania miasta, toczy się przeciwko niemu postępowanie w sprawie udziału w ataku na demonstracje DPNI. Sami więc widzicie, warto było wyłapać tego człowieka, żeby pogadać z nim o kilku sprawach, bo jest on ta osobą która wie najwięcej na temat ANTIFY w Leningradzie.


– Co jakiś czas z Rosji dochodzą groźne doniesienia o poczynaniach nazioli. Z drugiej strony w ostatnich latach ANTIFA też zaistniała w świadomości ludzi dzięki kilku udanym akcjom. Jesteś jednym z najbardziej aktywnych działaczy ruchu antyfaszystowskiego w Sankt-Petersburgu. Opowiedz jak teraz wygląda sytuacja z naziolstwem w waszym mieście?

– Dzięki naszej działalności nazioli jest coraz mniej. Myślę, ze jest ich nie więcej niż 100, co jak na warunki rosyjskie jest całkiem niezłym wynikiem. Mówię tutaj o naprawdę aktywnych, zorganizowanych WP/NS-ach. Jest ich coraz mniej i niestety oni się radykalizują: używają noży, innych sprzętów, ostatnio podrzucili bombę na koncert antyfaszystowski. Jednak, moim zdaniem, to świadczy o agonii ich ruchu. Gdyby mogli, tak jak wcześniej, po prostu wpaść dużą ilością i rozjebać koncert, to na pewno by to zrobili. Jak widać nasza prężna działalność przynosi swoje wymierne efekty.

– Tak, zaliczyliście kilka udanych akcji, ale naziole nadal atakują ludzi, sam wspomniałeś o podrzuceniu bomby? Czy to nie znaczy, że wzbierają na siłach?

– Absolutnie nie. Gdyby oni mogli wpaść dużą ekipą, rozjebać koncert, później normalnie zwiać, wiedząc, że milicja i tak nie będzie nic w tej sprawie robić, to na pewno nie posuwaliby się do tak drastycznych metod jaka bez wątpienia jest konstruowanie bomby. To już nie jest zwykła chuliganka, za to mogą wsadzić do pierdla na długie lata. To nie jest kopanie „czarnucha” w dziesięciu dla zabawy.

– To fajnie, ze dajecie sobie z nimi rade. Opowiedz wtedy o tym jak ma się ANTIFA w waszym mieście?

Co dotyczy ruchu antyfaszystowskiego, to sytuacja jest wprost proporcjonalna do sytuacji z naziolami. Naziolstwo jest u nas słabe, dlatego siłą rzeczy opór antyfaszystowski jest dosyć słaby. Tym bardziej, ze boneheadzi atakują przede wszystkim określone grupy osób – punków, anarchistów, lewaków. Zaraz, nazi nie atakują już byle jakich koncertów punkowych, tylko te, na których grają zespoły antyfaszystowskie. Atakują tez lewicowych aktywistów podczas akcji politycznych. Dlatego antyfaszyści wywodzą się przede wszystkim z ruchów politycznych, gdzie jest silna motywacja ideowa, oraz w mniejszym stopniu z subkultur.

– Jak oceniasz kondycje ANTIFA z Sanki Petersburgu? Jak oceniasz stan dzisiejszy z perspektywy ostatnich kilku lat?

– Co dotyczy najbardziej aktywnych osób, to jest to ciągle ta sama zwarta grupa, co i dwa-trzy lata temu. Oczywiście dochodzą nowi ludzie, nowe grupy, młodzież, antifa hooligans. Powstają autonomiczne grupy antyfaszystowskie nie mające czasem żadnego związku z naszą ekipą. O tym, ze ANTIFA ma się w naszym mieście dobrze świadczy fakt, ze możemy dziś spokojnie organizować koncerty antyfaszystowskie, na których grają kapele otwarcie antyfaszystowskie, gdzie się pojawiają konkretne hasła. Nie można tutaj mówić o jakiejś fali, po prostu jest to ciągła praca na różnych płaszczyznach, której owoce widzimy dzisiaj.

– Co na to władze? Nie spotykają was represje z powodu swojej aktywnej działalności?

– No tak, są represje, ale większość aktywistów uważa, że to jest robione pod wybory To się zaczęło że dwa lata temu. Zaczęli węszyć, szukać, zakładać sprawy i teraz już są pierwsze wyroki. Są wyroki jak dla nazioli tak i dla naszych kolegów z różnych miast. Niektórzy, jak ja, mają sprawy w toku. Niektórzy już dostali ?zawiasy”. Represje ciągle trwają, w niektórych regionach jest gorzej, w niektórych lepiej, ale jak na razie o ich zakończeniu niema mowy. Zobaczymy, co będzie za rok. Teraz wygląda na to, że władze chcą wszystkich uciszyć, sprowadzić do podziemia, żeby u zwykłych obywateli stworzyć wrażenie. ze wszystko jest w porządku, że problemów na linii nazi-antifa nie ma, żeby pokazać, że porządek został zaprowadzony.

– Mówisz o tym, że naziole w Rosji od krótkiego czasu tez są ścigani przez wymiar sprawiedliwości, jednak słyszałem, że zdarzają się przypadki współpracy nazioli z milicja. Jak to wygląda w waszym mieście? Takie fakty miały miejsce ?

– Tutaj chodzi przede wszystkim o to, że w milicji jest bardzo dużo różnych osób, które jeśli nie są otwartymi rasistami, to po cichu nienawidzą „czarnuchów” i podzielają poglądy skrajnych nacjonalistów rosyjskich. Dlatego na pewno większa sympatia darzą nazioli, niż nas – antyfaszystów. Nieraz kiedy trafiasz na posterunek po jakiejś akcji milicjant zagaduje do ciebie, pyta o co poszło, a kiedy słyszy, że jesteś antyfaszysta i napierdalasz nazi-skinów pyta zdziwiony: „To co, ty bardzo lubisz tych czarnuchów?” I tak jest wszędzie, w każdym rosyjskim mieście. Tym bardziej, że naziole nie krzyczą o swoich WP/NS poglądach tylko mówią, że są patriotami, że są przeciwko nielegalnej migracji i takie tam pierdoły. Ja nie mam żadnych dowodów na to, że nazi współpracują z odpowiednimi służbami, ale skoro KGB przychodzi z propozycjami współpracy do naszych aktywistów – sam kilkakrotnie byłem zapraszany ?na rozmowy” – to chyba z naziolami musi być podobnie. Czy oni odrzucają te propozycje, czy przyjmują tego mogę się tylko domyślać.

– Wróćmy do ANTIFY. Wiemy, że to nie jest tylko walka propagandowa, ale (a może przede wszystkim) też action direct! W Leningradzie ostatnio mieliście kilka takich akcji, z których najbardziej głośny był atak na demonstracje DPNI…

– Tak, to była głośna akcja. Przyznam, że bardzo kontrowersyjna, bo wszystko się działo w biały dzień na oczach tłumów ludzi. Ale za to zrobiliśmy sobie niezłą reklamę i teraz przynajmniej każdy, nawet najbardziej apolityczny dresiarz, wie, co to jest ANTIFA. Oczywiście funkcjonuje stereotyp, zwłaszcza wśród młodzieży z różnych subkultur, ze ANTIFA to to samo, co nazi, tylko na odwrót, ze chodzi nam o to samo – czyli o napierdalanie. Pewnie trochę racji w tym jest.

– Wiesz, ja to nie mam żadnych wątpliwości co do tego, ze trzeba nazioli napierdalać zawsze i wszędzie. W końcu radykalna antifa to nie są jacyś hippisi, tylko ludzie, którzy mają określone cele, którzy są odpowiednio motywowani i nie boja się ponosić odpowiedzialności za swoje czyny. Jednak trzeba, moim zdaniem, informować jak najszersze rzesze ludzi co do swojej działalności, żeby w świadomości masowej istnieli nie tylko „skinheadzi” (naziolstwo), ale i ANTIFA. Co powiesz na temat współpracy z mediami, bo się z różnymi opiniami na ten temat stykałem?

– W ostatnim czasie w prasie, telewizji rosyjskiej pojawiło się sporo materiałów na temat antify. Uważam, że to jest bardzo potrzebne. Rosyjskie społeczeństwo jest tak pojebane, że jeśli człowiekowi z ekranu telewizora speaker nie powie, że ANTIFA ? to jest fajna rzecz, do tego czasu człowiek ten będzie myślał, że antifa to zdrajcy ojczyzny na usługach żydokomuny, heheh. To samo dotyczy ruchu skinheads: Dopóki w telewizji nie pojawia się programy opowiadające o tradycyjnych skinheadach, SHARP, RASH, do tego czasu człowiek będzie myślał, ze wszyscy skinheadzi to rasistowscy chuje. Znam jednak wypadki, kiedy ludzie oglądali takie reportaże w telewizji razem ze swoimi rodzicami, to „starzy” mieli
problem ze zrozumieniem, o co w tym wszystkim chodzi; skini napierdalają „skinów’ – faktycznie zwykły człowiek może się w tym pogubić?

– Moim zdaniem, mimo trudnej sytuacji, dajecie sobie rade, bo tacy ludzie jak ty- z silną motywacją, ideowi – radzicie sobie dobrze w tak trudnych warunkach. Jak oceniasz perspektywy ruchu antyfaszystowskiego w Rosji?

– Myślę, ze perspektywy na pewno są. Trzeba tylko, żeby tym zajmowały się odpowiedzialne
osoby. Moim podstawowym celem na najbliższe lata jest podjecie próby stworzenia zalążków infrastruktury, takiej jaka istnieje w Niemczech: kluby, bary, info-shopy, sklepy itd. Kiedy każdy człowiek, nawet ten z ulicy, może swobodnie zapoznać się z materiałami propagandowymi, bądź to znaczki, muzyka, prasa – nie ważne. Żeby ruch antyfaszystowski się rozwijał swobodnie, a nie w podziemiu. Ciągle pracuje wśród młodzieży, bo to są potencjalnie nasi zwolennicy, do których w miarę łatwo docierają idee antyfaszystowskie.

– Dobra. Dzięki za wywiad. Kilka słów na koniec dla naszego wydania.

– No cóż. Chciałbym pozdrowić wszystkich antyfaszystów u was i w ogóle w całej Europie, na całym świecie oraz życzyć wszystkim sukcesów w naszej trudnej walce z faszystami i systemem. No pasaran!

Wywiad pochodzi z antyfaszystowskiego pisma Konfrontacja (konfrontacja36@yahoo.com)