Z racji tego, że nie każdy lubi/potrafi grać w gry zespołowe takiej jak np. piłka nożna, a jednak wykazuje pewną aktywność sportową, w Poznaniu zorganizowano imprezę, której hasłem przewodnim była promocja treningów sportów walki jako doskonały sposób spędzania wolnego czasu.

Co prawda mniejsze turnieje odbywały się już wcześniej, ale zawsze przy okazji jakiś wydarzeń. Istotne jest również, że z założenia ma to być impreza cykliczna. Wreszcie dyskryminowane przez organizatorów aczkolwiek bardzo popularne w środowisku sporty walki będą miały swoje miejsce.

Od początku do sprawy podchodzono bardzo profesjonalnie. Ring, medale, służba medyczna, charyzmatyczny konferansjer i profesjonalni sędziowie. Oczywiście najważniejszym elementem tego widowiska byli zawodnicy, bo to oni byli głównym show zawodów. Ich doświadczenie i wola walki spowodowały, ze widowisko było naprawdę górnych lotów. Odbyło się kilka walk w formule K-1 oraz kilka bokserskich gdzie nikomu nie trzeba było przypominać o zakazie stosowania „brudnych sztuczek”. Pojedynki były tak zacięte, że tylko jedna walka skończyła się przez RSC z powodu pechowej kontuzji.

Po turnieju głównym odbyły się walki pokazowe w Brazylijskim Jujitsu, które, jak zapewniają organizatorzy, będą elementem kolejnych edycji Freedom Fighters.

Aby podtrzymać ducha sportu wieczorem w luźnej atmosferze odbył się turniej w „Mortal Kombat” oraz (co już jest tradycją) spontaniczny pokaz grapplingu J, a najwytrwalsi mogli wziąć udział w porannym treningu.

Cieszy fakt, że różnorodność imprez staje się tak duża, ze wielbiciele sportów walki znajdują również coś dla siebie, a także, frekwencja, która pokazała, że tego typu sporty cieszą się ogromną popularnością. Mamy nadzieję, że tego typu wydarzenia zakorzenią w umysłach niezdecydowanych doskonały sposób na spędzanie wolnego czasu. Odliczamy dni do kolejnej edycji!

Zdjęcia za: www.rozbrat.org 

Iron man