Druga edycja antyfaszystowskiej ligi sportów walki Freedom Fighters okazała się sukcesem. W stosunku do pierwszej odsłony nie tylko podwoiła się liczba zawodników, ale także znacznie podniósł się poziom samej imprezy pod względem zarówno sportowym, jak i organizacyjnym.

Sala w poznańskim klubie Kohorta w szybkim tempie zapełniała się już na kilkadziesiąt minut przed oficjalnym rozpoczęciem. Cieszył zwłaszcza widok osób z wielu części kraju, a nawet z zagranicy. Wygląda na to, że wiele antyfaszystowskich ekip chciało pokazać się z dobrej strony i pochwalić swoimi sportowymi zdolnościami. Na ścianach zawisło kilka flag i transparentów o jednoznacznej treści, w tym oczywiście flaga 161crew.

Przed rozpoczęciem zawodów sędzia przypomniał zasady poszczególnych formuł. Wkrótce rozpoczęło się ważenie zawodników, po którym wystartowała pierwsza walka, a sportowe emocje sięgnęły zenitu. Mimo wyczuwalnej, przyjaznej atmosfery, nie było przebacz – rozbite nosy i walki zakończone przez nokaut pokazały, że zawodnikom nie brakowało woli i determinacji. Szczególnie zaciekła była pierwsza w historii Freedom Fighters walka kobieca, która wzbudzała żywe reakcje publiczności.

Ostatecznie odbyło się dziewięć pojedynków: sześć w formule K1, dwa w grapplingu i jeden bokserski. Nie odbyła się żadna walka w formule MMA – może przy trzeciej edycji, która odbędzie się już za pół roku, znajdą się dwie chętne osoby w tej samej kategorii wagowej.

Po zakończeniu walk spora część zawodników i publiczności udała się na Rozbrat, gdzie chwilę po 19 rozpoczął się wykład, dotyczący współczesnego nacjonalizmu, jego ideologii i form wyrazu. Prowadzący skupił się na sztuczkach, za pomocą których nacjonaliści maskują swoje rasistowskie i faszystowskie sympatie. Po wykładzie odbyła się dyskusja, w której akcentowano, że skrajna prawica, choć przedstawia się jako siła antysystemowa, w praktyce jest wspierana przez polityków i media głównonurtowej prawicy. Podczas gdy każde bardziej radykalne wystąpienie lewicy budzi we wszystkich mediach lamenty o zagrożeniu komunizmem, zamieszki prowokowane przez nacjonalistów są bądź to wybielane, bądź relatywizowane.

Po części sportowej i intelektualnej można było wreszcie przejść do rozrywki. Tego wieczoru przygrywały Nonsanto, Social Crisis i Monday Suicide. Szczególnie dobry był występ tej ostatniej kapeli, grającej garage punk z Grodna. Zysk z organizacji koncertu zostanie przekazany na organizację kolejnej edycji Freedom Fighters.

Impreza minęła nam zatem w bardzo dobrej, przyjacielskiej atmosferze, przyczyniając się do integracji środowiska antyfaszystowskiego. Pozostaje mieć nadzieję, że runda trzecia Freedom Fighters będzie równie udana i że z każdą kolejną odsłoną ligi będzie przybywać osób trenujących, gotowych wykorzystać swoje sportowe umiejętności w sytuacjach, wymagających zdecydowania i zimnej krwi.

Sport, muzyka, antyfaszyzm!

  • Noam Su

    w jakich kategoriach wagowych udało się rozegrać pojedynki?