23 marca Ogólnopolski Strajk Kobiet zorganizował kolejny protest przeciwko zaostrzeniu prawa antyaborcyjnego. W całym kraju demonstrowały dziesiątki tysięcy kobiet i mężczyzn.
Główna manifestacja odbyła się w Warszawie, zjechali na nią ludzie z całego kraju.
Policja od rana usiłowała utrudnić te wyjazdy. Skrupulatnie kontrolowano autobusy przed drogą – w Krakowie zajęło im to trzy godziny. Wiele autobusów i samochodów prywatnych było zatrzymywanych do kontroli w czasie jazdy.
Pomimo tych szykan ludzie do Warszawy docierali. Od rana było widać grupy z flagami i banerami. Dużo się działo w wielu miejscach. Pod kurią zebrało się kilkaset osób na pikiecie, stamtąd przemaszerowali pod Sejm, gdzie o 16:00 zaczęła się centralna manifestacja. Po krótkim wiecu i kilku żywiołowych przemówieniach kobiet, pochód ruszył pod siedzibę PiS na Nowogrodzkiej.
Kolorowy i głośny tłum spokojnie maszerował ulicami Warszawy. Szły kobiety, mężczyźni, było wiele rodzin z dziećmi. Jedyny incydent miał miejsce na pl. Dmowskiego. Kilka kobiet odpaliło czarne race. Policjanci rzucili się na nie i próbowali je wyciągnąć z manifestacji. Trzy kobiety, w tym jedna w zaawansowanej ciąży było szarpanych przez ok. 30 policjantów. Tłum zareagował szybko. Demonstracja się zatrzymała, a policjanci zostali otoczeni przez grupę ludzi którzy uniemożliwiali im akcję. Kilka minut trwała przepychanka. Zdecydowana postawa demonstrantów i szybka akcja posłanki .N doprowadziła do uwolnienia kobiet. Ruszyliśmy dalej. Siedziba PiS była otoczona przez wozy policyjne i kordony policji. Z trybuny przemawiały przedstawicielki różnych środowisk kobiecych z kraju i z zagranicy. Przekaz był jasny: nie dla zaostrzenia prawa
antyaborcyjnego! Walczymy o całkowitą liberalizację! Po godzinie więc został zakończony.
To był najliczniejszy od lat protest jaki miał miejsce w Polsce. Gdy czoło manifestacji było już na Nowogrodzkiej, jej koniec dopiero wyruszał spod Sejmu. Reżimowe media podały, że demonstrowało tylko „kilka tysięcy zwolenniczek mordowania dzieci”. Władze Warszawy podały liczbę 55 tys. Organizatorki demonstracji oceniły ją na 100 tys.

foto: Marek Petraszek

Będziemy wychodzić na ulicę i protestować za każdym razem kiedy katofaszyści będą próbowali zmieniać prawo i ograniczać czyjąś wolność pod swoje religijne przekonania.