161 Crew
Facebook 161 Crew Instagram 161 Crew Tumblr 161 Crew Twitter 161 CrewYouTube 161 Crew Materiały opublikowane na stronie mają wyłącznie charakter informacyjny, redakcja strony nie namawia nikogo do łamania prawa.

Sport i uprzedzenia są ze sobą sprzeczne – wywiad z wokalistą grupy Mister X

Znany i lubiany zespół Mister X zagra 17 sierpnia na festiwalu Summer Riot , a my już teraz prezentujemy wywiad z wokalistą grupy Igorem Bancerem – znanym grodzieńskim antyfaszystą i organizatorem lokalnego turnieju mieszanych sztuk walki Antifascist Impact. To amatorskie przedsięwzięcie zorganizowano na bazie oddolnej samoorganizacji młodych ludzi pragnących realizować zdrowe inicjatywy w grupie i ze zdrowymi ideami. Pierwsza edycja odbyła się w Święto Pracy – 1 maja 2013 roku i chociaż na nowej nazwie nie zdążył jeszcze osiąść pył to już zapowiedziano kolejną edycję, która odbędzie się 31 sierpnia. W tym szczerym wywiadzie, udzielonym redakcji projektu „В каждом есть сила”, będzie mało o muzyce, za to dużo o sporcie jednak tym bardziej warto go polecić.

Cześć Igor! Opowiedz o sobie, o swoich poglądach, czy się interesujesz, czym zajmujesz i do czego dążysz?

Cześć! Ogarniętym ludziom wystarczy informacja, że jestem wokalistą street punkowej grupy Mister-X. No, a jeśli ktoś mnie nie zna to bez problemu całą informację znajdzie w internecie.
Co się tyczy moich poglądów na życie to za najważniejsze uważam próbę odnalezienia odpowiedzi na pytanie – czy jest możliwa taka równowaga między tym co prywatne a tym co wspólne, w której ja jako indywiduum, człowiek myślący, będę czuć się komfortowo nie przybierając przy tym pozy konformistycznej i nie idąc na kompromis z własnym sumieniem. I właśnie do tego dążę caly czas, wykorzystując rozliczne instrumenty i taktyczne schematy.

W jaki sposób przyszła do głowy idea zorganizowania podobnego turnieju?

Na pewno sam pomysł nie wziął się znikąd. Głównym katalizatorem był oczywiście finał „Ne sdawajsia” w Mińsku. Wspaniałe zawody, dobrze zorganizowane, ze wspaniałymi zawodnikami i prawidłowym przesłaniem. Na turnieju byli ludzie z Grodna i z naszego regionu. Wcześniej nie raz omawialiśmy zorganizowanie u nas podobnego typu zawodów, a po tym co moi koledzy zobaczyli w Mińsku pojawiło się u nich tyle niesłabnących chęci, że nasze rozmowy na ten temat stały się bardziej interesujące. Koniec końców postanowiliśmy nie odkładać tego na później i zorganizować pierwsze w naszym obwodzie zawody tego typu.
Chciałbym szczególnie zaznaczyć, że to nie był mój pomysł, o wszystkim decydowaliśmy kolegialnie i z organizacją ma związek o wiele więcej ludzi niż tylko ja sam. Dlatego wypada powiedzieć ludziom „dziękuję” za aktywność i inicjatywę!

Dlaczego właśnie taka nazwa i co o niej sądzicie?

Nazwę tez wybieraliśmy wspólnie. Jeżeli od początku turniej planowaliśmy robić „dla swoich” to i nazwę wybieraliśmy jednoznaczną, żeby nikt nie miał wątpliwości co do ideologicznego tła samych zawodów. Nazwę „Antyfaszystowskie uderzenie” traktuję dosłownie: w jednym miejscu zebrali się miłośnicy sportów walki i do tego ludzie z jasno określoną postawą – antyfaszyści Tutaj nie może być żadnych dwuznacznych interpretacji, według mnie wszystko jest jasne i zrozumiałe.

Czy jest jakaś dewiza, slogan…?

Nie, nad tym na razie się nie zastanawialiśmy i nie jestem pewien czy to jest potrzebne.

Na jaką publiczność nastawione są zawody?

Jak już powiedziałem robiliśmy turniej tylko dla „swoich”, nie liczymy na masową publikę. Według takiego klucza planujemy organizować także następne zawody.

Czy może zgłosić się uczestnik z innego miasta lub też człowiek nie posiadający antyfaszystowskich poglądów?

Nasz turniej nie jest miejski tylko obwodowy – w celu przyciągnięcia uczestników z maksymalnej możliwej liczby miast naszego obwodu. Osobiście mam wielką nadzieję, że do następnych zawodów dołączą się kolejne miasta.
Głównym kryterium jest właśnie jasna antyfaszystowska/antyrasistowska postawa sportowca i od samego początku na to kładliśmy akcent. Nasz turniej nie jest komercyjny, nie potrzebujemy dodatkowych uczestników.

Czy na mieście jest jakaś alternatywa? Jak w ogóle wypada ocena sportowej infrastruktury Grodna, grodzieńskiego obwodu i Białorusi w ogóle?

Na mieście na razie alternatywy brak i raczej nie będzie w najbliższym czasie. Ocenę sportowej infrastruktury Białorusi zostawię bardziej kompetentnym osobom. Co zaś tyczy się Grodna i obwodu – jeżeli mówimy o takim rodzaju sportu jak MMA to mieszane sztuki walki znajdują się w powijakach i przed wszystkimi, którzy chcą rozwijać właśnie tę dziedzinę sportu (i pokrewne tj. BJJ) jest jeszcze bardzo długa droga. W Grodnie i obwodzie są dobrze rozwinięte kluby tajskiego boksu, co jest często spotykane na Białorusi. Są oczywiście Specjalne Dziecięco– Młodzieżowe Szkoły Olimpijskiej Rezerwy, gdzie aktywnie zajmują się judo. Ale znowu – jeśli mówimy konkretnie o mieszanych sztukach walki to oprócz systemu walki wręcz rozwiniętego jako standardowa szkoła dla pracowników MSW, nie ma niczego. W dosłownym znaczeniu – niczego.

Ilu ludzi brało udział w organizacji turnieju?

Pierwszy turniej organizowaliśmy we czworo. Nieoceniona okazała się pomoc naszych przyjaciół z Polski, którzy uczestniczyli w turnieju w charakterze sędziów, a także przeprowadzili seminarium MMA.

Jak udaje się przyciągać ludzi do organizacji takich zawodów?

Wszystko zależy od osobistego zaangażowania, nikogo nie zmuszamy. Wszystko odbyło się bardzo naturalnie, możliwości zorganizowania takiego turnieju omawialiśmy odpowiednio wcześniej. I kiedy pojawiła się realna szansa jego przeprowadzenia po prostu to zrobiliśmy. Każdy realizował swoją działkę i w rezultacie wyszło nam całkiem dobrze jak na pierwszy raz!

Jaką rolę odegrały w tym wszystkim różne zorganizowane środowiska w tym kibiców piłkarskich i skinheadów?

Wśród organizatorów są różni ludzie. Nie chciałbym się w to zagłębiać, ale mogę powiedzieć, że w organizacji uczestniczyli różnorodni ludzie, z których każdy ma bezpośrednie związki z subkulturami, które wymieniłeś.

Ilu uczestników było na pierwszym turnieju, ty brałeś w nim udział?

W pierwszym turnieju brało udział 12 zawodników. Niedużo, ale mam nadzieję na podwojenie tej liczby na drugiej edycji. Ja sam oczywiście brałem udział.

Jak oceniasz poziom sportowego przygotowania zawodników?

Wszyscy uczestnicy turnieju byli amatorami. Ale wszyscy mieli całkiem bogate doświadczenia w tajskim boksie, boksie, zapasach. Dlatego wszystkie walki były wystarczająco piękne i interesujące.

Opowiedz z czym przyszło zmierzyć się w czasie przygotowań? Były jakieś szczególne trudności lub po prostu niezapomniane sytuacje? Miejscowe władze brały w tym jakiś udział?

Wszystkie organizacyjne zagadnienia wzięliśmy w całości na siebie, nie szukaliśmy żadnej pomocy z zewnątrz. Najważniejszy problem – z salą – rozwiązany został całkiem szybko i po tym pozostałe kwestie załatwiane były lekko i bez wysiłku. Nie było żadnych trudności ponieważ wszyscy organizatorzy mają ogromne doświadczenie w organizacji różnego rodzaju zawodów i doskonale rozumieliśmy jakie zagadnienia w jakim zakresie poruszyć, żeby wszystko poszło gładko. Mam nadzieję, że drugi turniej też odbędzie się bez pomyłek.

Co wogóle skłoniło do zajęcia się prospołeczną działalnością? Możesz podać jakieś przykłady, które ciebie do tego pchnęły?

Nie wiem jaka motywacja kieruje pozostałymi organizatorami, ale moja jest prosta. W swoim czasie, 18 lat temu, aktywnie zajmowałem się sportem. Potem przestałem traktować ten temat poważnie. Dokładnie 5 lat temu znowu zacząłem przywiązywać specjalną wagę do treningów, ale stare kontuzje, odniesione także w czasie pijackich eskapad, oraz wiek nie pozwalają mi trenować na poziomie, na którym bym chciał. Banalne złamania, stłuczenia, które kiedyś nie wydawały się problemem, obecnie nie pozwalają mi trenować z maksymalnym obciążeniem. Widząc, że wśród moich znajomych jest jakaś grupa młodzieży zajmująca się sportem, chciałbym dać im szansę na skierowanie energii na właściwe tory, na wypróbowanie siebie w amatorskim sporcie, nawet na tak niskim poziomie. Chce wierzyć, że turniej taki jak „Ne sdawajsia”, a także lokalne turnieje, takie jak nasz, mogą dać impuls aktywnej młodzieży do dalszego zajmowania się sportem, pójścia drogą sportowych zwycięstw, przełamywania swoich słabości i stawania się coraz lepszym.

Ilu uczestników przewidujesz na następnej edycji? Jak widzisz przyszłość turnieju?

Ciężko mi coś przewidywać, jednak mam nadzieję, że film z turnieju, na równi ze zdjęciami, przyciągną uwagę i pozwolą ludziom, którzy za pierwszym razem z różnych przyczyn nie zechcieli uczestniczyć w zawodach, zjawić się mimo wszystko na drugim turnieju.
Zgłoszenia przyjmujemy od 15 lipca. Korzystając z okazji chciałbym zaprosić do uczestnictwa w turnieju wszystkich aktywnych chłopaków i dziewczyny z grodzieńskiego obwodu. Przysyłajcie zgłoszenia! Uczestniczcie! Sport jest zajebisty!
Przyszłość turnieju widzę optymistycznie, mam nadzieję, że stanie się popularny w środowisku antyfaszystowskiej młodzieży naszego obwodu. Na razie naszym głównym zadaniem jest sprawienie by odbywał się cyklicznie tak jak „Ne sdawajsia”.

Antifascist Impact można nazwać lokalnym wydarzeniem, jak będzie się ono łączyć z siecią turniejów „Ne sdawajsia”?

Na obecnym etapie nasz turniej pozostanie czysto lokalnym przedsięwzięciem, tym niemniej jego uczestnicy występowali na „Ne sdawajsia” więc nie widzę tutaj żadnego problemu. Na razie nie widzę konieczności dołączania do sieci turniejów „Ne sdawajsia”, ponieważ mamy mało uczestników, a i poziom zawodów nie jest bardzo wysoki. Co będzie dalej – nie wiem, i dlatego nie będziemy zgadywać.

Wymieniacie się doświadczeniami z organizatorami podobnych inicjatyw? Z kim na przykład? Pomagacie sobie wzajemnie? Organizujecie wspólne przedsięwzięcia?

W związku z tym, że często bywam w Polsce mam całkiem dobre kontakty z polskimi sportowcami, organizatorami wydarzeń podobnego typu o czysto komercyjnym charakterze. Nazwisk i imion oczywiście podawać nie będę, ale wśród tych, którzy nam pomagają są profesjonalni zawodnicy MMA, doświadczeni trenerzy i posiadacze czarnych pasów BJJ. Ich doświadczenia nie da się przecenić i, przy całym szacunku, porównać z naszymi przyjaciółmi z Mińska, którzy również pomagają nam w miarę swoich możliwości. Tak czy inaczej nie zamykamy się i staramy się maksymalnie korzystać z doświadczenia ludzi, którzy osiągnęli coś w profesjonalnym sporcie.

Słyszałem, że w czasie swej letniej trasy spotkaliście się (zespół Mister X) z wieloma nieporozumieniami. Opowiedz jak było i jakie jest twoje zdanie na temat tej całej sytuacji?

Mieliśmy jedno „nieporozumienie” w Niżnym Nowogrodzie, ale nie uważam, żeby było to coś tak niezwykłego, żeby o tym dużo gadać. Przyjechali pracownicy Centrum E w eskorcie OMON-u i zakończyli koncert. Przetrzymali wszystkich uczestników i zespoły przez ponad 5 godzin i wypuścili. Co prawda uprzednio przeprowadzając z większością pogadanki. Ogólnie było nieprzyjemnie. Ale nie tak tragicznie jak mogło być.

Jak mija trasa, co możesz powiedzieć o niej już teraz kiedy jeszcze się nie zakończyła?

W tej chwili znajduję się w wysuniętym najbardziej na wschód punkcie trasy – Jekaterynburgu (wywiad przeprowadzono 7 lipca – red.) i mogę powiedzieć, że trasa przebiega tak jak planowaliśmy. Mnóstwo świetnych, interesujących ludzi, przyjemna, przyjacielska atmosfera na koncertach. I bardzo dobrze! Kto tego nie przeżył ten nie zrozumie.
Dziękuję wszystkim organizatorom, dziękuję wszystkim zespołom, z którymi gramy, dzięki wszystkim przychodzącym na nasze koncerty! Kiedy jesteśmy jednością – jesteśmy niepokonani!

Odwiedziliście mnóstwo miast w Rosji, czy jest jakaś różnica w porównaniu z publiką na Białorusi, Ukrainie? Co mogłoby być lepsze? Z jakimi zespołami mieliście przyjemność grać?

Wszystkie zespoły, z którymi gramy, są wspaniałymi kolektywami, dziękuję wam za wsparcie! Wszystkie koncerty przebiegają wspaniale! Dziękuję wszystkim organizatorom, którzy nie patrząc na swoje problemy znajdują czas i pomagają nam z koncertami – bardzo to cenimy. Dzięki wszystkim! To jest punk-rock, to underground dlatego nie ma sensu wyjeżdżać z jakimiś wygórowanymi wymaganiami koncertowymi – ważne, że wszyscy są zadowoleni, pełni wspaniałych wrażeń i pozytywnych emocji

Jak ogólnie oceniasz rozwój niezależnej infrastruktury sportowej? Co byś poradził tym, którzy wahają się czy zaczynać lokalne inicjatywy w swoich miastach?

Moim zdaniem niezależna sportowa infrastruktura rozwija się w dobrym kierunku. Osobiście uważam, że sport jest świetnym sposobem na dotarcie ze swoimi ideami do większej liczby ludzi. Doskonale rozumieją to także nasi ideowi oponenci. Ważne, żeby nie przegapić tego momentu, nie oddać inicjatywy. Dlatego mam jedną radę dla tych wahających się czy zaczynać lokalne inicjatywy w miejscu swojego zamieszkania – nie bójcie się masowości. Równolegle z naszym turniejem „dla swoich” planujemy także zrobić przedsięwzięcie otwarte dla wszystkich chętnych, możliwe że nawet z wyraźnie wyrażonym komercyjnym elementem. Ważne, że będzie to przedsięwzięcie zorganizowane przez rozsądnych ludzi i z prawidłowym przesłaniem.

Rola sportu w życiu. Co napędza, co motywuje? Do kogo się porównujesz? Czy starasz się przekazać swoje wizje i wartości? W jaki sposób?

Jak już powiedziałem nie jestem poważnym sportowcem, dlatego nie mogę powiedzieć, że sport jest dla mnie całym życiem. Po prostu w danym momencie rzeczywiście jestem silnie skoncentrowany na sporcie, ponieważ tylko on pomaga mi przezwyciężać wszystkie życiowe niedole i kłopoty.
Lubię trenować tajski boks, MMA, pójść na siłownię. Jesienią planuję mocno zająć się BJJ. Przyjemnie wznosić się ponad swoje słabości, zmuszać się do bycia coraz lepszym dzień w dzień, nie patrząc na to, że bardzo chce się po prostu wszystko rzucić i uciec od rzeczywistości. Nie specjalnie lubię to eksponować, ale jeśli mnie pytają zawsze jestem gotowy na szczerą rozmowę. Swego czasu dużo piłem, zajmowałem się mało przyjemnymi rzeczami, spotkały mnie w życiu różne sytuacje. Kiedy odeszła ode mnie z małym dzieckiem moja pierwsza żona miałem dwie alternatywy – pić albo zająć się sportem. To były naprawdę ciężkie czasy i nie wiem gdzie bym był teraz gdybym wtedy zaczął chlać. Wybrałem jednak co innego i w ogóle nie żałuję. Nie potrzebuję zbędnych słów, wydaje mi się, że sam jestem najlepszym przykładem tego jak człowiek może przełamywać swoje słabości. Zrozumiałem to stosunkowo późno, jednak nie było nikogo kto mógłby mi to podpowiedzieć.
Mam nadzieję, że obecna młodzież jest w stanie wyciągnąć wnioski z błędów innych, szczególnie moich. I to motywuje mnie do tego, żeby się nie zatrzymywać i w dalszym ciągu zajmować się wszystkim tym czym się zajmuję, mając nadzieję, że może dla kogoś mój przykład będzie pouczający.

Jakieś życzenia dla społeczności?
Rozwijajcie się, kontynuujcie ukazywanie młodzieży wszystkich uroków sportowego życia bo zdrowa alternatywa jest naprawdę dobra. Zachowujcie wierność ideałom, przecież sport i uprzedzenia są ze sobą sprzeczne – trzeba mówić o tym zawsze i wszędzie bo nie dla wszystkich jest to oczywiste. Bardzo chciałbym wierzyć, że dzięki inicjatywom takim jak nasza społeczeństwo stanie się odrobinę lepsze.

Na koniec-jak rozumiesz hasło „w każdym jest siła”?

Rozumiem je dosłownie tak jak jest napisane – w każdym z nas jest siła, jednak nie każdy jest zdolny to zrozumieć, nie wszystkim udaje się znaleźć ją w sobie. Tym niemniej trzeba starać się to robić nie poddając się wyrokom losu, każdego dnia pracować nad sobą, próbować być coraz lepszym, nie wierzyć tym którzy mówią, że nic nie jesteś wart, że tej siły w tobie nie ma. SIŁA JEST W KAŻDYM Z NAS!
Źródło:
http://www.antifa.fm/7945.html
profil FB zespołu Mister X https://www.facebook.com/pages/Mister-X-BY-Streetpunk/148130938686693

Brak komentarzy

Odpowiedz