161 Crew
Facebook 161 Crew Instagram 161 Crew Tumblr 161 Crew Twitter 161 CrewYouTube 161 Crew Materiały opublikowane na stronie mają wyłącznie charakter informacyjny, redakcja strony nie namawia nikogo do łamania prawa.

Sprawa Ilji Goriaczewa: od BORN do Antymajdanu

Przedstawiamy Wam ostatni artykuł z cyklu opisującego rosyjską nacjonalistyczną grupę terrorystyczną BORN odpowiedzialną za wiele morderstw i ataków na działaczy antyfaszystowskich oraz imigrantów.  W trakcie tłumaczenia tekstu proces Ilji Goriaczowa dobiegł końca, o czym piszemy TUTAJ.
Historia grupy BORN jest świetnym przykładem, jak państwo wykorzystuje skrajne grupy nacjonalistyczne jako pożytecznych idiotów do walki z wrogami systemu, aby potem się ich bez sentymentów pozbyć, kiedy okażą się zbyt niezależni albo po prostu przestaną być potrzebni.

02.06.2015r. w Moskwie zaczął się proces neonazisty Ilji Goriaczewa, lidera „Русского образа” („Russkij Obraz”), oskarżonego o współudział w serii zabójstw dokonanych przez Bojową Organizację Rosyjskich Nacjonalistów (BORN). Proces zapowiada się ciekawie, bo Goriaczew to osoba publiczna, najbardziej znana wśród wszystkich oskarżonych w tej sprawie. Aleksandr Lany wyjaśniał co wiąże neonazistę z administracją prezydenta, biurem policji Centrum „E”, kremlowskimi dziennikarzami i działaczami „Antymajdanu”.

Wczesne lata

Goriaczew urodził się w Moskwie w 1982 roku, w 2004 roku zakończył studia w Instytucie Historii Państwowego Uniwersytetu Nauk Humanistycznych. Aktywnie interesował się prawosławiem (w 2001 roku otrzymał nawet wyróżnienie od Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej jako laureat konkursu „Chrześcijaństwo: historia i współczesność”). Jako dziennikarz zainteresował się tematyką bałkańską, początkowo bez sukcesu, z czasem dorobił się kilku publikacji w „ Независимой газете„ i „Новых Известиях „ (w 2010 roku, już po zabójstwie Markiełowa spróbował także prowadzić blog na Slon.ru; opublikował jeden tekst, ale redaktorzy szybko opamiętali się i po kilku godzinach tekst został zdjęty).

Już na studiach Goriaczew związał się z Nikitą Tichonowem (założycielem BORN) – on także studiował w Instytucie Historii, ale na Państwowym Uniwersytecie Moskiewskim imienia M. Łomonosowa. Tak jak Goriaczew interesował się Serbią i wyznawał ultraprawicowe poglądy. Co prawda, w odróżnieniu od wątłego kolegi, Tichonow ówcześnie brał aktywny udział w atakach neonazistów, był wtedy członkiem grupy „Объединенные Бригады-88” („Zjednoczona Brygada-88”), (Michaił Wołk, jeden z liderów tej grupy został skazany za udział w pogromie na Carskim Rynku w 2001r. – po wyjściu na wolność przyłączył się do BORN).
W 2002 roku Tichonow i Goriaczew razem odwiedzili Serbię, gdzie nawiązali kontakty z miejscowym nacjonalistycznym ruchem „Образ” („Sprawa”). Chociaż było to już po śmierci lidera „Sprawy” Niebojszy Krsticza, który zginął w katastrofie samochodowej, to organizacja była aktywna i władze zakazały jej działalności dopiero w 2012 roku. Wróciwszy do Moskwy Goriaczew i Tichonow zaczęli wydawać pismo „Русский образ” („Russkij Obraz”) – wychodził jeden, dwa numery w roku, była to bardzo profesjonalnie przygotowana broszura formatu A4. Początkowo „Russkij Obraz” istniał tylko jako pismo. Według jednego z rozmówców The Insider, współpracownika „Russkij Obraz”, nie było kolegiów redakcyjnych, a jedynie zbierało się teksty ze stron nacjonalistycznych w internecie. W tamtym momencie o politycznej organizacji jeszcze nie było mowy.

W 2006 roku drogi Tichonowa i Goriaczewa chwilowo się rozeszły – Tichonow i drugi członek ZB-88 Aleksandr Parinow (później także przyłączył się do BORN) zabili 19-letniego antyfaszystę Aleksandra Riuchina – Tichonow, ukrywając się przed policją zbiegł na Ukrainę, gdzie załatwił sobie nowy dowód osobisty. Później Tichonow wrócił do Moskwy, gdzie Goriaczew pomagał mu ukrywać się.
Jak ustalono w śledztwie, wtedy u starych przyjaciół zrodziła się taka koncepcja: Goriaczew stworzy legalną organizację polityczną, a Tichonow grupę bojową, które będą współdziałać jak IRA i Sinn Fine. Goriaczew rzeczywiście pasjonował się irlandzkim nacjonalizmem, za co był krytykowany przez innych ultraprawicowców: większość z nich znajdowała się pod wpływem ruchu nazi-skinheadów, mającego angielskie korzenie. Ustalili że Tichonow będzie odpowiedzialny za dobór ludzi i stanie na czele organizacji bojowej, a Goriaczew – stworzy jej polityczne skrzydło. Tak powstał związek BORN i ruchu „Russkij Obraz”.

„Russkij Obraz”. Jak Goriaczew współpracował z Kremlem i MSW

Goriaczew zaczął nawiązywać polityczne kontakty jeszcze kiedy Tichonow ukrywał się na Ukrainie. W 2006 roku został współpracownikiem deputowanego-nacjonalisty Kurjanowicza, znanego ze współpracy z ultraprawicowymi grupowaniami (większość z nich jest dzisiaj nielegalna). Od 2007 roku aktywnie współpracował także z Maksimem Miszczenko, ówczesnym deputowanym i liderem jednej z głównych prokremlowskich organizacji „России молодой („Młoda Rosja”).
Sam Goriaczew w swoich zeznaniach otwarcie mówi o tym, że współpracował z administracją prezydenta, a w szczególności z Pawłem Karpowem, pomocnikiem Nikita Iwanowa, sprawującego opiekę w administracji prezydenta nad organizacjami młodzieżowymi. W 2007 roku poznał Leonida Simuniego, stojącego na czele lubierieckiego oddziału prokremlowskiego ruchu „Местные” („Miejscowi”). Wcześniej Simunin brał udział w napadzie na członków obecnie nielegalnej Partii Narodowo-Bolszewickiej, ale z oskarżonego, dziwnym trafem, stał się ofiarą, a narodowi bolszewicy otrzymali wyroki (o Simuninie będzie mowa poniżej).
Goriaczew także chciał mieć – jak Simunin i Miszczenko – wsparcie i ochronę ze strony administracji. I tak też się stało. Władze wykorzystywały „Russkij Obraz” w latach 2008-2009 jako element Ruchu Przeciwko Nielegalnej Imigracji (DPNI).

Ruch „Russkij Obraz” powstał gdzieś na peryferiach DPNI, kiedy grupa działaczy na czele z Ilją Goriaczewem (wtedy wydawcą zbliżonej z nami gazety, która była popularna wśród aktywistów DPNI), postanowili pójść swoją drogą – opowiada The Insider Władymir Basmanow, jeden z twórców DPNI w 2008 roku. „Russkij Obraz” powstał jako konkurent DPNI i jako taki przejął kontakty z władzami. Mając pieniądze i różne granty od władz organizacja ta zaczęła przeciągać najwartościowszych aktywistów, płacąc im albo po prostu gdzieś urządzając (tak, na przykład, nasz lepszy kierownik propagandy, autor mnóstwa znanych wówczas głośnych i kreatywnych plakatów, został przez nich po prostu opłacony i urządzony w prokremlowskim ruchu „Miejscowi” – jak się później dowiedziałem), w tym czasie nie mieliśmy wystarczających finansowych możliwości i wszystko się rozeszło. Szczytem było zorganizowanie w 2008 roku alternatywnego i wspieranego przez władze „Ruskiego Marszu” z jednoczesnym zakazem naszego „Ruskiego Marszu” – po zakazie wydanym przez kremlowską administrację, my zorganizowaliśmy marsz na Kreml, ja potem dwa tygodnie leżałem w szpitalu ze wstrząsem mózgu po ataku ze strony OMONu. Oni dalej kontynuowali te działania, w czasie gdy organizowaliśmy „Ruski Marsz” w 2009 roku, mocno reklamowali „przychodźcie na koncert grupy Kołowrat pod Kremlem” i odciągnęli tam tysiące ludzi”.

Przez pewien okres „Russkij Obraz” i MSW aktywne i jawnie współpracowały. Świadectwo o tym The Insider udało się otrzymać z najbardziej niespodziewanej strony.
27-letni moskwiczanin Roman Żeleznow, także znany jak Ziuchiel, aktywny uczestnik ruchu nazistowskiego od samego początku, już dwukrotnie siedział w więzieniu i przeciwko niemu toczyła się trzecia sprawa kryminalna, w czasie której zbiegł na Ukrainę. Tam walczy w batalionie „Azow”. Byłych uczestników „Russkij Obraz” nie kocha za „bandyckie działanie na Ukrainie” i dlatego gotów jest opowiedzieć wszystko co wie.

„Z Goriaczewem poznano mnie wiosną 2007 roku – opowiada Żeleznow The Insider. „Polecono mnie jako człowieka znającego „temat” Antify. To, że Goriaczew sam nie należał do politycznych grup młodzieżowych z subkultury, ja to szybko zrozumiałem. Oczywiście, zainteresowałem się, skąd u niego w ogóle obudziło się zainteresowanie do takich spraw. Ilja odpowiedział, że to nie jest mu potrzebne, ale osobiście znał szanowanych w określonych kręgach ludzi ze Zjednoczonej Brygady-88. Ze wspomnianymi przez niego ludźmi sam nigdy nie utrzymywałem stosunków, to inne pokolenie. Po prostu wiedział, kto jest kim. Po sprawdzeniu osób na które Goriaczew się powoływał zostałem zapewniony że on działa razem z nimi. Ale o dowody na to oczywiście nie pytałem. Ja sam na początku zadałem Goriaczewowi pytanie czy nie pójdzie przeciek na milicję? On zapewnił mnie, że będzie odwrotnie – swoi ludzie na milicji pomogą sprawdzić brakujące dane, wszystko zostanie do dyspozycji wąskiego kręgu i nie będzie żadnego przecieku”.

Żeleznow twierdzi, że jeden ze współpracowników Goriaczewa, będący tak, jak i Goriaczew współpracownikiem nacjonalisty Nikołaja Kurjanowicza, przyjeżdżał do OWD (milicja) po masowych aresztowaniach antyfaszystów. Tam od funkcjonariuszy otrzymywał paszportowe dane (adresy itd.) działaczy Antify.
„Ja następnie sortowałem otrzymywane przez niego wiadomości i ustalałem, kto jest dla nas interesujący, a kto nie i dlaczego. Część informacji była publikowana, ale część trafiała do ekskluzywnego i nie publikowanego rejestru. Kto z tego później korzystał, sam dokładnie nie wiem, nie interesowałem się”, – opowiada Żeleznow.
Współpraca Żeleznowa i Goriaczewa trwała w latach 2007-2008. Jest wiele dowodów, które pozwalają informacje przekazane przez Żeleznowa traktować poważnie. Na przykład znane są przypadki, kiedy dane prywatne zatrzymanych antyfaszystów i ich fotografie zrobione w OWD trafiały do Internetu.

W pewnym momencie moskiewscy antyfaszyści włamali się na konto Żeleznowa „VKontake” i zapoznali się z jego korespondencją jaką prowadził w ciągu kilku lat – znaczna jej część była poświęcona śledzeniu antyfaszystów. Jedna ze spraw, którą omawiał Żeleznow ze współpracownikami dotyczyła antyfaszysty, którego uważali za handlarza narkotyków. Ustalali jak skoordynować jego zatrzymanie z pojawieniem się w TWC (telewizyjny program informacyjny) materiału o „ekstremistach sprzedających narkotyki”. I rzeczywiście, tego człowieka wkrótce próbowano aresztować.
Te informacje zebrane przez The Insider, jednoznacznie ujawniają dlaczego śledztwo przeciwko BORN prowadziła FSB, a nie organy milicji, w której było wielu współpracowników tej grupy gotowych ukryć całą sprawę.

Jedna z nici wiążących „Russkij Obraz” z MSW prowadzi do Andrieja Gulutina, byłego członka kolegium redakcyjnego „Russkij Obraz”, a następnie administratora ich witryny Modus Agendi.org. Teraz pracuje jako zastępca redaktora naczelnego Ridusa, wcześniej był administratorem witryny „Młodej Gwardii Jednej Rosji” (organizacji młodzieżowej prokremlowskiej partii Jedna Rosja). W 2013 roku rozpoznano go jako człowieka, który na lewicowych manifestacjach obserwował uczestników razem z pracownikami operacyjnymi Centrum „E” (wydział policji zajmujący się rozpracowywaniem opozycji).
„Gulutin nie jest kryminalistą, dlatego nie ma nic niewłaściwego w jego kontaktach z organami (milicją). […] znający go ludzie wiedzą, że pochodzi z praworządnej rodziny. Małżonka, z którą przeżył już 10 lat jest redaktorem młodzieżowego biuletynu MSW. No i wreszcie Gulutin nigdy nie pracował w MSW – tak Modus Agendi.org odpowiedział na oskarżenia o donosicielstwo pod adresem swojego redaktora.

Jak ustaliliśmy ta współpraca trwa dalej. Po tym jak lider Młodej Gwardii Timur Prokopienko został osobistością w Administracji Prezydenta (o nim The Insider już pisał nie raz), znaczenie jego byłego współpracownika Gulutina poszło w górę. Według informacji The Insider nadal utrzymuje on bliskie kontakty z Prokopienko i otrzymuje od niego różne zadania.

Na początku 2015 roku byli działacze „Russkij Obraz” opublikowali analityczny referat „Ruchy ekstremistyczne w Rosji a ukraiński kryzys”. Jednym z bohaterów referatu został Maksim Sołopow, obecnie dziennikarz RBK (prokremlowski koncern medialny) piszący o sprawach bezpieczeństwa – od dawna znany działaczom Antify. Jest wielokrotnie wymieniany w referacie. Według Sołopowa to MSW pokazywało tę broszurę do prezentacji w ‘Rosja Today”, po czym stała się polecaną publikacją dla organów bezpieczeństwa.
W wydanym za pieniądze z prezydenckiego grantu referacie o ekstremizmie „eksperci” wielokrotnie odsyłają do tekstów Ilji Goriaczewa – który teraz będzie sądzony jako przywódca jednego z najniebezpieczniejszych ekstremistycznych ugrupowań w Rosji.

BORN
Według ustaleń śledztwa Goriaczew utrzymywał kontakty tylko z Tichonowem, inni członkowie BORN nie wiedzieli o jego istnieniu. Chociaż jeden z ich, Wiaczesław Isaj zeznał w sądzie, iż wiedział, że z BORN jest związany człowiek o imieniu Ilja. Tichonow wyjaśniał, że zostało ustalone, że Goriaczew nie powinien kontaktować się z członkami tej grupy. Ale to nie znaczy, że Goriaczew w żaden sposób nie współdziałał z BORN. Dlatego właśnie jest sądzony jako przywódca organizacji, opierając się przede wszystkim na zeznaniach Nikity Tichonowa i jego żony Jewgieni Chasis.

W śledztwie, Tichonow opowiadał, jak w 2007 roku Goriaczew nalegał, aby pierwszą ofiarą BORN został oficjalny przedstawiciel Moskiewskiego Patriarchatu Wsiewołod Czaplin, który jakoby reprezentował „żydowskie lobby” w Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej. BORN już zaczął przygotowywania do likwidacji Czaplina, ale jego radykalne wypowiedzi (w tym aktywny udział w likwidacji wystawy „Ostrożnie, Religia”) wywołały u Tichonowa sympatię i on – mimo niezadowolenia Goriaczewa – z zabójstwa zrezygnował.

Goriaczew nie tylko wskazywał ofiary. Według zeznań Tichonowa brauning, z którego zastrzelił Stanisława Markiełowa i Anastazję Baburową, przekazał mu właśnie Goriaczew. Właściwie, sama idea zabójstwa Markiełowa, według Tichonowa, także została przekazana przez Goriaczewa.
„..walka o władzę nie toczy się z Kremlem, a z ideologicznymi przeciwnikami w naszym pokoleniu, z lewicowymi liberałami. To inne pokolenie ludzi. Pokolenie 20-latków nie walczy z pokoleniem 50-latków. Walka o przyszłą władzę toczy się w ramach jednego pokolenia. […] lewicowo-liberalny obóz, antifa — to nasz główny konkurent” – głosił Goriaczew w 2010 roku.
Nikita Tichon zeznał, że Goriaczew uznawał Markiełowa jedną z najbardziej perspektywicznych politycznych postaci „w obozie wroga” i stale domagał się jego likwidacji. Rzeczywiście, zabójstwo Markiełowa wygląda jak „polityczna akcja” bojówki. Z powodu Markiełowa BORN stracił jednego z głównych swoich członków – Korszunowa. BORN miał dużą listą potencjalnych ofiar, wielu próbowali śledzić i właśnie w czasie śledzenia Markiełowa przez nazistów, jeden z ochraniających go antyfaszystów sfotografował Aleksieja Korszunowa – najbliższego współpracownika Tichonowa z BORN i członka ZB-88. Po zabójstwie Markiełowa Korszunow musiał opuścić Moskwę (później przypadkowo wyleciał w powietrze rozerwany przez własny granat).

Według ustaleń śledztwa Goriaczew pomagał także zbierać informacje o ofiarach. Nikita Tichon twierdzi, że Goriaczew przekazywał mu dane personalne działaczy Antify, na podstawie których następnie ich śledzili.
Łącznie w latach 2008 -2011 ugrupowanie BORN dokonało 10 zabójstw, Goriaczew jest oskarżonym o udział w pięciu z ich. Do pierwszego zabójstwa doszło przypadkowo. Bojówkarze w Bitcewskim Lesie spotkali zagranicznego pracownika Sałochiddina Azizowa (obcięto mu głowę, którą następnie podrzucono na schodach Rady Rejonowej), kolejne zabójstwo było związane ze sprawą „Czarnych Jastrzębi” (grupy Czeczenów, którzy dokonali napadu na nacjonalistów w metrze) Räsula Chaliłowa, następnie zabójstwo adwokata Stanisława Markiełowa (zabójstwo dziennikarki Anastaszji Baburowej uznano jak samowolę wykonawcy, dlatego Goriaczew nie jest oskarżony) oraz zabójstwo dwóch antyfaszystów – Fiedora Fiłatowa i Ilji Dżaparidze.
Sam Goriaczew zaprzecza wszystkim oskarżeniom i jego linia obrony (jego adwokatami są Nikołaj Połozow i Mark Fiejgin) opiera się na tym, że jedyne dowody przeciwko Goriaczewowi dostarczył Nikita Tichonow i Jewgienija Chasis, którzy są w sporze z Goriaczewem – to on z kolei wcześniej złożył zeznania obciążające ich i tym samym pomógł ich aresztować. Współpraca ze śledczymi może być okolicznością łagodzącą wyrok, zwłaszcza dla Chasis, która nie jest oskarżona o członkostwo w BORN. Pierwszy wyrok 18 lat pozbawienia wolności otrzymała tylko za współudział w zabójstwie Markiełowa i Baburowej. „Gudrun Enslin także do RAF nie należała a po prostu spała z Andreasem Baaderem” – kpi Ilja Goriaczew w tekstach, które wysłał z aresztu.

W śledztwie zebrano także inne dowody, nie związane z zeznaniami Tichonowa i Chasis. Wśród nich znalazły się dowody na udział Goriaczewa wraz z Tichonowem w napisaniu tekstu „Rosyjski ruch narodowowyzwoleńczy. Strategia 2020”, w którym zaplanowano walkę zbrojną grup ultraprawicowych. Dwóch nacjonalistów, aktywnych członków moskiewskich grup nazistowskich w rozmowie dla The Insider stwierdzili, że w tamtym okresie „Strategia 2020” kłóciła się z ich poglądami, odbierali ją jedynie jako plan na przyszłość. W 2010 roku Goriaczew zeznał jakoby próbował zmiękczyć jego formułę, teraz zaś w swoich listach z aresztu pisze, że jedynie przypadkowo uczestniczył w jego redagowaniu. Czy takim wyjaśnieniom uwierzy sąd – szybko się przekonamy. Tak czy inaczej, nawet po „zmiękczeniu” (jeżeli to miało miejsce) tekst nasycony jest wezwaniami do podpaleń, wojny partyzanckiej; „torowaniu przez kule i bomby drogi do poselskiej trybuny”.

Oprócz tego są też inne zeznania. „Russkij Obraz – to legalna polityczna organizacja, BORN — to organizacja nielegalna, jej bojowa przybudówka”- tak zeznał w sprawie nad Tichonowem i Chasis w 2011 roku Siergiej Gołubiew, były lider rosyjskiej filii cieszącej się wielkim autorytetem wśród nazistów z grupy „Krew i Honor”. Po tych zeznaniach osoby ze środowiska bliskiego ze względu na charakter działalności do BORN, prokuratura ma możliwość przypomnienia w sądzie zeznań Gołubiewa, ale na razie nie wiadomo czy z tego skorzysta.
Jak wskazuje informator The Insider, w 54 tomach akt sprawy przeciwko Goriaczewowi pojawia się jeden haczyk, co potwierdzają materiały FSB. Pokazują one jasno jakie były cele, które przed sobą stawiał oskarżony. Ale właśnie na tym koncentrują się adwokaci Połozow i Fiejgin: w tych materiałach nie ma wezwań do zabójstw konkretnych ofiar BORN.

Antymajdan

Od samego początku Ilja Goriaczew i „Russkij Obraz” wyraźnie odróżniali się od innych grup ultraprawicowych. Wszystkich ich łączyła rasistowska ideologia „wyższości białej rasy”: dla większości nazi-skinheadów nie było dużej różnicy między Niemcami, Polakami, Rosjanami, Ukraińcami i Francuzami, podstawowa dla nich była nienawiść do czarnoskórych, Azjatów, Żydów i mieszkańców Kaukazu.
Szczególnie bliska przyjaźń łączyła grupy ultraprawicowe z Ukrainy i Rosji: w Rosji, w odróżnieniu od Ukrainy niełatwo było zorganizować koncert zespołów śpiewających o wyczynach Adolfa Hitlera. Naziści z Moskwy kilka razy do roku jeździli na takie koncerty do Charkowa, Kijowa i Lwowa.

Dla „Russkij Obraz” nacjonalizm zawsze był ważniejszy od rasizmu. Według nich Ukraińcy i nawet Polacy byli „odnogą” narodu rosyjskiego. W 2010 roku oddział „Russkij Obraz” zaczął działać w obwodzie donieckim, jego członkowie tworzyli późnej „Republikę Doniecką” – twór stworzony przez donbaski separatyzm.
Z chwilą wybuchu wojny w Donbasie miejscowy oddział „Russkij Obraz” przekształcił się w jeden z oddziałów „armii DNR”.
„Tak oto „Russkij Obraz” (grupa skupiona wokół pisma) która powstała na początku 2000r. dzisiaj staje się częścią oficjalnej polityki państwowej znacząco kształtując jej ideologię. Teraz wielu ludzi, którzy przeszli przez „RO” zajmuje znaczące stanowiska i kształtuje opinię publiczną wywierając poważny wpływ na społeczno-polityczne życie kraju. Być może na razie nie jest widoczne, że często Real Politics nie ma publicznego charakteru, ale z czasem wszystko zostanie ujawnione – na łamach przyszłych podręczników do historii” – tak opisał to z aresztu Ilja Goriaczew inspirowany przez wydarzenia na Krymie i w Donbasie.
Zapewne to nie są puste przechwałki. Mimo szumu wokół BORN wielu współpracowników Goriaczewa nadal pracuje jako konsultanci policji z Centrum „E”, w proputinowskich ośrodkach masowego przekazu i grupach analitycznych.
Najlepszym tego dowodem jest koncern medialny „Ridus” czy „Komsomolska Prawda” – jedna z najpopularniejszych gazet w Rosji. Dmitrij Stieszyn, najstarszy członek kolegium redakcyjnego „Russkij Obraz” i przyjaciel Nikity Tichonowa to jeden z dziennikarzy prowadzących „Komsomołki” i jeden z najpopularniejszych autorów cytowanych przez przywódców Noworosii. Adwokat Goriaczewa – Nikołaj Połozow w rozmowie z The Insider zaznaczył, że rola Stieszyna w historii BORN wydaje mu się „bardzo niedoceniona”. Jego zdaniem Stieszyn zostanie przesłuchany w czasie procesu Goriaczewa, a jego zeznania, jak wskazuje jego przesłuchanie w czasie śledztwa, z pewnością nie zaszkodzą jego klientowi.
Nikita Tichonow w śledztwie zeznał, że to Stieszyn przedstawił go handlarzom bronią, dzięki którym BORN stworzył swój arsenał. Oprócz tego Tichonow zostawił w domu rodziców żony Stieszyna Jelizawiety w Siestroriecku (miasteczko w okręgu leningradzkim) – karabin ukryty w futerale od gitary.
Zdaniem informatora The Insider (osoby związanej ze śledztwem), te zeznani nie mają wpływu na pozycję Stieszyna. Zaznaczył on, że zostawiony w Siestroriecku karabin jest już w rękach organów ścigania. Jeden z krewnych Jelizawiety Stieszynoj znalazł go i spróbował wywieźć z domu na sprzedaż, ale po drodze został zatrzymany przez policję. Jelizawieta Stieszyna (już była żona Dmitrija Stieszyna, dziennikarka „Komsomolskiej Prawdy” stworzyła nową rodzinę) nie odpowiedziała na prośbę The Insider o wywiad.
Inni dwaj wieloletnich współpracownicy Goriaczewa – Jewgienij Walajew i Stanisław Byszok- którzy przedstawiają siebie jako „polityczni eksperci”. Teraz obaj zatrudnieni są w dwóch organizacjach NOG „Ludowa dyplomacja” i Międzynarodowej Organizacji Monitorowania Wyborów „CIS-EMO” (finansowana przez Kreml organizacja, która na zlecenie władz monitoruje wybory, głównie w krajach autorytarnych i jako jedyna uznaje je za „demokratyczne” – jej polskim współpracownikiem jest Mateusz Piskorski, były poseł Samoobrony, a dziś szef prorosyjskiej partii Zmiana). W obu NGOsach – nie są jedynymi pracownikami znanymi z ultraprawicowym poglądów.
„Ludowa dyplomacja” wcześniej specjalizowała się w opisywaniu związków Rosji i Naddniestrza, z pojawieniem się Noworosji poszerzyła swoje zainteresowanie tą kwestią. CIS-EMO – bliska interesom Rosji, tradycyjnie zapewnia „przyjacielską międzynarodową obserwację wyborów” (w krajach autorytarnych).
Byszok i Walajew wyspecjalizowali się w temacie „analizy wpływu Majdanu na opozycję”. I nieźle zarabiają na swoich „opiniach rzeczoznawców”. W 2014 roku ich NGO wygrał dwa prezydenckie granty na 2015 rok, rozdzielane przez Dumę Państwową (niższa izba parlamentu Rosji).

Za „Monitoring działania ruchów nacjonalistycznych i ekstremistycznych w Rosji i krajach WNP” „Ludowa dyplomacja” otrzyma 5 698 020 rubli, a na realizację projektu „Nacjonalistyczne zagrożenie dla demokratycznych instytucji na poradzieckim obszarze oraz współdziałanie rosyjskich i ukraiński organizacji pozarządowych na międzyregionalnym poziomie” CIS-EMO dostanie 4 929 630 rubli.
Byli aktywiści „Russkij Obraz” byli wśród organizatorów serii wieców w Moskwie pt. „Bitwa o Donbas”, czynnie działali też w „Antymajdanie”.

Inna ciekawa kwestia to prawdopodobna współpraca „RO” i Igora Girkina. Wiele grup nacjonalistycznych opublikowało tekst, który wskazuje, że Igor Girkin w imieniu FSB sprawował opiekę nad działalnością „Russkij Obraz”, zaprzyjaźnił się z Goriaczewem i planował ich wspólne działania. Ilja Goriaczew wskazuje, że tekst ten napisał jednego z założycieli DPNI (Ruch Przeciwko Nielegalnej Imigracji), Władimir Basmanow. Goriaczew zaprzecza opiece Girkina nad swoją organizacją, ale potwierdza znajomość.
Władymir Basmanow w rozmowie od The Insider nie potwierdził, że jest autorem tekstu o współpracy Girkina i Goriaczewa. On, jak i lider ruchu „Русские” („Rosjanie”) Dmitrij Diemuszkin, twierdzi, że poznał Grikina dopiero podczas wydarzeń w Donbasie. Po słowach Diemuszkina o współpracy pracowników operacyjnych FSB z nacjonalistami potwierdził jednak „Girkin pracował z nimi”.
Dmitrij Stieszyn jednak przyznaje się do dłuższej znajomości z Girkinem. „Igora Striełkow razem z moim przyjacielem i wieloletnim kolegą Saszą Kocem poznaliśmy już po Czeczenii i po Kosowie. Już wtedy Igora Wsiewołodowicz miał znaną reputację. W Noworosji to się potwierdziło w całości” – twierdzi Stieszyn.
Już w 2010 roku Ilja Goriaczew zeznał, że w imieniu administracji prezydenta nad „RO” opiekę sprawował mało znany ówcześnie działacz polityczny Leonid Simunin, wcześniej pracujący z „Идущими вместе”, „Местными” i „Россией Молодой”. W zeszłym roku Simunin znalazł się w rządzie DNR. Do tego dwukrotnie wystąpił w programie „Dzień-TV” Aleksandra Borodaj, późniejszego premiera DNR. Na tych filmikach Borodaj i Simunin są ze sobą „na ty”. Borodaj potwierdził The Insider, że od dawno znają się z Simuninym, ale odmówił wyjaśnienia w jakich okolicznościach się poznali.

Goriaczew i Girkin rzeczywiście mają wiele wspólnego – wykształcenie historyczne, nacjonalistyczne poglądy, zainteresowanie Serbią i białogwardzistami, obaj twierdzą, że nacjonaliści powinni współdziałać z Kremlem. Być może po rozpoczęciu rozprawy sądowej dowiemy się więcej. Na razie jasne jest tylko jedno – nawet jeśli Goriaczew zostanie skazany w sprawie BORN, to dziesiątki jego współpracowników zachowają swoje wysokie pozycje w grupach kremlowskich „analityków” , współpracowników Centrum „E”, opiniotwórczych dziennikarzy i środowisku „Antymajdanu”.

Za: The Insider

Brak komentarzy

Odpowiedz