Polityka

Nacjonalistyczna hipokryzja

Ostatnio w wielu miastach przeszły zorganizowane przez skrajną prawicę nacjonalistyczne seanse nienawiści wobec imigrantów. Niczym wiece nazistów w latach trzydziestych straszące żydowskimi spiskami, tłumy otumanionych skrajnie prawicową ideologią narodowców i innych osobników słuchały w całym kraju mrożących krew w żyłach opowieści o nadciągającej fali islamskich terrorystów, inwazji na Europę etc. Przygnębiające jest oczywiście patrzenie, jak wiele osób bezkrytycznie przyjmuje cyniczną goebelsowską propagandę, która odczłowiecza uchodźców i kładzie podwaliny pod znacznie gorszy scenariusz w przyszłości. Po kilkuletnich zabiegach nacjonalistycznych PRowców, gdzie starano się, aby na demonstracjach nie hajlowano i przedstawiano narodowców nie jako polskich faszystów, którymi są, ale jako zatroskanych patriotów nic nie mających wspólnego z ideologią ludobójstwa. Teraz najwyraźniej jednak uznano, że nie trzeba już specjalnie się kryć. W Bydgoszczy powiewały krzyże celtyckie na flagach, a idący z przodu aktywista z radością wznosił dłoń w faszystowskim pozdrowieniu na lewo i prawo. W Łodzi na tle flag z symbolem Polski Walczącej nacjonaliści hajlowali i przechadzali się po demonstracji w koszulkach z symbolami SS i swastykami. Nikomu widać to nie przeszkadzało. Człowiek patrząc na podobne obrazki zaczyna się zastanawiać, czy w Polsce Hitler jednak nie wygrał wojny…

Od razu po opublikowaniu na naszym portalu zdjęcia hajlujących młodzianów podniosły się głosy protestu – że lewacka prowokacja i fotomontaż, że fejk mający na celu oczernienie narodowców. Doszło do tego, że Tygodnik ANGORA, z okładki której to zostało wzięte owo zdjęcie napisała o tym oświadczenie, kategorycznie potwierdzając, że zdjęcia są autentyczne: fakt/szokująca okładka.

W sprawie nacjonalistycznych zwyrodnialców wycierających swoje brunatne gęby symbolami antyfaszystowskiego ruchu oporu, jednocześnie promując faszystowskie ideologie wypowiedziało się środowisko weteranów AK.
Maria Dmochowska, rzeczniczka Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, powiedziała: „My, weterani, niejedno już widzieliśmy, ale żadna moja opowieść nie powie tego, co mówi to zdjęcie. Pochód, na którego czele idzie dwóch hajlujacych młodzieńców, przeczy wszelkim zasadom, o które walczyliśmy w czasach okupacji i w Powstaniu Warszawskim. Nikomu nie wolno wykorzystywać znaku Polski Walczącej do celów doraźnej walki politycznej. To jest znak, który jest pod ustawową ochroną. W tym przypadku organizatorzy tej demonstracji powinni odpowiedzieć za złamanie ustawy i za zbezczeszczenie naszego znaku. My walczyliśmy o wolność. Walczyliśmy z faszyzmem! W czasie II Wojny Światowej setki tysięcy Polaków znalazły schronienie pod obcym dachem i na obcej ziemi. Być może gdyby ktoś nie przyjął pod swój dach polskich uchodźców, tych dwóch słabo myślących młodych ludzi nie byłoby dziś na świecie. To po prostu źle wychowani i źle wykształceni chłopcy.”

Marian Kowalski zapytany o całą akcje przez reporterów jak zwykle polał wody, cisnąc kity o tym, jak on by na coś takiego nie pozwolił. Z reszty jego wypowiedzi można wywnioskować, że jedyny problem z tego typu gestami jest taki, że są niemieckie, a Niemcy nie lubili Polaków. Jak widać ludobójczy i totalitarny aspekt promowanej w ten sposób ideologii Marianowi wcale nie przeszkadza, no ale nie jest to dla nikogo zorientowanego choć trochę w temacie żadna nowość.
Oczywiście nie łudzimy się, aby nacjonaliści posłuchali głosu weteranów, którym oddają udawany hołd przy różnych okazjach i przestali cynicznie używać symbolu Polski Walczącej do swoich własnych celów. Dobrze natomiast, że został w tej sprawie w końcu zabrany głos.

Obserwując tok wydarzeń coraz bardziej staje się jasne, że historia zaczyna się powtarzać. Od nas wszystkich zależy teraz, aby upewnić się, że do tej powtórki jednak nie dojdzie.

Komentarze

Strona ma charakter tylko i wyłącznie informacyjny. Nie namawiamy nikogo do łamania prawa.

Exit mobile version