Świat

O wojnie z Ukrainą

Poniżej przedstawiamy wam kolejny tekst napisany przez rosyjskiego anarchistę, napisany dla portalu Avtonom. W miare jak postępuje wojna w Ukrainie, tego rodzaju głosy pochodzące z terenu Rosji są niezmiernie ważne i będziemy starać się prezentować je wam jak najcześciej się da. Zapraszamy do lektury.

Piszę to w momencie, gdy moje stare kontakty internetowe zostały utracone, a nowe dopiero się tworzą, i nie wiem, ile osób to przeczyta. Niemniej jednak chcę przedstawić swoją opinię na temat nowej fazy wojny rosyjsko-ukraińskiej, która rozpoczęła się w lutym, oraz tego, co w tych warunkach powinni zrobić mieszkańcy walczących krajów.

1

Nie wierzę, że „najgorsza republika jest lepsza niż jakakolwiek monarchia”. O wszystkim decyduje oddolny aktywizm mas, a nie pójście do urn wyborczych. Jednak w tym przypadku naród ukraiński jest o wiele bardziej niezależny od władzy i ma na nią o wiele większą wpływ niż naród rosyjski. Putin uważa to za słabość Ukrainy, ale w rzeczywistości jest to jej siła. Jest to główna przyczyna, dla której armia „pełnoprawnego państwa” nie może się mierzyć z armią i oddziałami samoobrony Ukrainy: niewolnicy walczą źle, a wolni ludzie, którzy nie chcą być niewolnikami, walczą dobrze. Jest to jeden z głównych powodów, dla których Zelenski jest postrzegany jako mniejsze zło nawet przez swoich przeciwników na Ukrainie.

Mniejsze zło ma tendencję do przekształcania się w większe, gdy tylko zwycięży, co sprawia, że popieranie mniejszego zła jest nieracjonalne. Jednak oprócz armii na Ukrainie istnieją jednostki obrony terytorialnej, a rząd ukraiński jest zmuszony je wspierać. Chcąc czy nie chcąc, rozprowadza broń wśród ludności. A teraz na Ukrainie pojawiła się trzecia siła — uzbrojony lud. Ponadto na Ukrainę przybywają zagraniczne jednostki ochotnicze, podobnie jak kiedyś w republikańskiej Hiszpanii. Wreszcie na terytoriach okupowanych mogą pojawić się oddziały partyzanckie. Owszem, Ku Klux Klan był również produktem samoorganizacji części ludu, ale uzbrojony, samoorganizujący się lud jest jedyną siłą, z której może wyłonić się to, co słuszne. Wszystko będzie zależało od samoświadomości — jednostki samoobrony ludowej jako całość są tak samo „dobre” lub „złe” jak lud jako całość. Są one jednak różnorodne, podobnie jak cały naród. W każdym razie dzisiaj są jedyną siłą, którą warto wspierać. I gdyby mnie zapytano, dokąd powinien pójść zwykły Ukrainiec, który nie chce siedzieć bezczynnie, odpowiedziałbym: „Jeśli może, to niech stworzy własny oddział, jeśli nie — niech wstąpi do samoobrony. Albo wstąpi do oddziału partyzanckiego”.

Władze ukraińskie są obecnie zmuszone do wspierania tych sił. Jednak gdy sytuacja się zmieni, będzie próbował pozbyć się jednostek Obrony Terytorialnej, ochotników i wszelkich innych jednostek samoorganizujących się. Przypomnijmy sobie los batalionu w Donbasie, który celowo pozostawiono bez wsparcia i na celowo skazanej na zagładę pozycji. Powinni o tym pamiętać bojownicy z oddziałów samoorganizujących się.

2

Dla mieszkańców Federacji Rosyjskiej jest to trudniejsze, tutaj wszelkie inicjatywy oddolne są tłamszone i poza protestami ulicznymi, które również są brutalnie tłumione, Rosjanie mogą zaoferować jedynie bierny opór wobec wojny: uchylanie się od poboru, dezercję, dobrowolne oddanie się do niewoli. W przyszłości możliwe są nawet bunty żołnierzy, ale na razie ich prawdopodobieństwo jest wątpliwe. Chociaż spotkałem się z doniesieniami o masowej odmowie żołnierzy kontraktowych pójścia na wojnę z Ukrainą, nie wiem, jak dalece te doniesienia są prawdziwe.

Na pytanie, czy warto przejść na drugą stronę, jeśli nadarzy się taka okazja, odpowiem: „Tylko do samodzielnych jednostek”. Doskonale rozumiem tych, którzy chcieliby wstąpić do ukraińskiej armii, ale mimo to uważam, że to pragnienie jest chybione.

Masowe strajki i odmowa płacenia podatków byłyby dobrym oporem wobec wojny, ale nie sądzę, żeby przy obecnym poziomie samoorganizacji w Rosji były one możliwe. Nie wykluczam jednak w przyszłości powstań społecznych wywołanych nieszczęściami, jakie wojna przyniesie i już zaczęła przynosić Rosjanom. W tym ostatnim przypadku, oprócz zwykłych postulatów społecznych, protestujący powinni domagać się natychmiastowego zakończenia wojny.

Żądanie to będzie oczywiście popierane przez liberałów, ale zwykli Rosjanie nigdy nie powinni ufać liberałom. To liberałowie i oligarchowie wynieśli Putina do władzy, aby strzec tego, co zostało zagrabione za czasów Jelcyna, a to, że Putin w końcu wyrwał się spod ich kontroli, nie oznacza, że są lepsi. Wciąż próbują zrzucić winę za wojnę i wszystkie nieszczęścia, jakie spowodowała, na zwykłych ludzi, powtarzając oficjalne kłamstwo o masowym poparciu „głębokiego ludu” dla Putina. Powtarzam, Putin został wyniesiony do władzy przez oligarchów i liberałów, to oni ponoszą winę za tę wojnę, a nie naród, pozbawiony dzięki ich wysiłkom jakiegokolwiek wpływu na rząd, to oni, a nie naród, powinni za nią zapłacić. Dlatego antywojenny sojusz ludu z nimi, sojusz ze złodziejami przeciwko krwiopijcom może być tylko tymczasowy. To nawet nie jest sojusz, ale rozejm na czas walki ze wspólnym wrogiem, nic więcej, i naród powinien to zrozumieć (sami liberałowie i biznesmeni rozumieją to bardzo dobrze). Niech ci, którzy rozpoczęli wojnę, zapłacą reparacje i kontrybucje.

W warunkach niskiej samoświadomości i długotrwałej propagandy wartości burżuazyjnych spadek poziomu życia może prowadzić zarówno do powstań społecznych, jak i do prób ratowania się kosztem innych (poprzez grabież, oszustwo i łupiestwo). Trzeba być na to przygotowanym i walczyć z tym zjawiskiem. Jedyną alternatywą dla wojny wszystkich ze wszystkimi jest wojna zwykłych ludzi z górą i rewolucja społeczna.

3

Białoruś znajduje się w pośredniej pozycji między Rosją a Ukrainą. Część obywateli tego kraju wyjeżdża na Ukrainę, by walczyć z siłami rosyjskimi. Zdobywszy doświadczenie bojowe i organizacyjne, mogą później podjąć walkę zbrojną na terytorium Białorusi. Jednak taka walka jest skazana na porażkę bez poparcia ludności pracującej, bez poparcia samych robotników fabrycznych i wiejskich mężczyzn i kobiet kopiących ziemniaki, którzy byli traktowani z taką pogardą i lekceważeniem przez „zaawansowanych” protestujących w 2020 roku (co było jedną z głównych przyczyn porażki protestów). Z drugiej strony, zmiana władzy na Białorusi bez uwzględnienia interesów robotników miejskich i wiejskich byłaby po prostu zamianą krwiopijców na złodziei, zastąpieniem jednego wyzyskiwacza drugim.

4

Na zakończenie przypominam, że wojna jest jednym z produktów kapitalizmu. Nie oznacza to, że nie ma wojen bez kapitalizmu, ale że nie ma kapitalizmu bez wojen. I o ile dla niektórych biznesmenów wojna ta oznacza utratę majątku (lub jego dużej części), utratę kont i nieruchomości, o tyle dla innych oznacza nowe zyski, nowe konta, nowe nieruchomości, nowe kontrakty, słowem — wzrost ich bogactwa. Pracownicy po obu stronach wojny tylko stracą, jedni więcej, inni mniej; nikt z nich nie zyska. Robotnicy z różnych krajów nie mają nic do podziału, ale to oni są wysyłani do walki, a reparacje i odszkodowania są od nich pobierane na rzecz biznesmenów i biurokratów, którzy siedzą za linią frontu.

Jedynym odmiennym skutkiem wojny byłaby rewolucja społeczna. Im bardziej zrozumie to większość robotników po wszystkich stronach, tym większe są szanse, że taka rewolucja się dokona.

Tekst oryginalny

Komentarze

Strona ma charakter tylko i wyłącznie informacyjny. Nie namawiamy nikogo do łamania prawa.

Exit mobile version