12 października to data, kiedy to Krzysztof Kolumb wraz ze swoimi towarzyszami po raz pierwszy postawił stopę w Nowym Świecie. Tego dnia w Hiszpanii obchodzone jest doroczne święto zwane Día de la Hispanidad lub Fiesta Nacional. Rocznica ta co roku wykorzystywana jest przez zwolenników ugrupowań skrajnie prawicowych do wyjścia na ulice i zademonstrowania swoich nacjonalistycznych poglądów oraz nienawiści do wszelkich przejawów wolnościowego myślenia.

W tym roku neofaszyści zachowali się szczególnie zuchwale i swoją manifestację pod nazwą „La España en Marcha” postanowili przeprowadzić w Barcelonie, stolicy Katalonii słynącej ze swoich dążeń niepodległościowych. Wybór miejsca okazał się strzałem w stopę bowiem manifestacja zgromadziła zaledwie około 300 osób, głównie ultrasów lokalnego, prohiszpańskiego klubu Espanyol oraz ludzi przybyłych do Barcelony z innych części kraju (między innymi 3 autokary z Madrytu). Demonstrowano pod sztandarami kilku nacjonalistycznych ugrupowań, takich jak Alianza Nacional, Democracia Nacional, Nudo Patriota Español, La Falange oraz Movimiento Católico Español. Na sztandarach powiewały rasistowskie emblematy, a uczestnicy skandowali min. hasła wyrażające dumę z osiągnięcia Kolumba i kolonializmu, będącego następstwem tego wydarzenia. Skandowano także hasła, że Katalonia to integralna część Hiszpanii, teraz i na wieki .

Uczestnicy marszu w okolicy Placu Sant Jordi natknęli się na grupę antyfaszystów, którzy jednak byli odgrodzeni szczelnym kordonem policji i nie mieli szans w jakikolwiek sposób zakłócić faszystowskiego marszu. Wcześniej marsz antyfaszystów próbował przedostać się na Plaza de Catalunya, jednak kordon Mossos d’Esquadra niestety to uniemożliwił. Skandowano „12-O. Res a celebrar” (12 października – nie ma co świętować), „faszyści wypierdalać” oraz „hiszpańskie ludobójstwo”.

Dzięki dużej liczbie policjantów nacjonaliści przeprowadzili swój marsz do końca, a w jego trakcie nie doszło do żadnych incydentów. Dopiero po rozwiązaniu manifestacji kilku krewkich neofaszystów (6 mężczyzn i 3 kobiety) postanowiło poszukać wrażeń na własną rękę i wyruszyli ulicami miasta z zamiarem wyłapania pojedynczych, wracających ze swojej manifestacji, antyfaszystów. W okolicach Montjuïc napotkali oni członków Antify. Doszło do starcia, w ruch poszły kamienie. W wyniku konfrontacji cała dziewiątka trafiła do szpitala. Jak się okazało później wśród nich znajdował się ważny członek Democracia Nacional, znany jako „Lillo Boixos”, któremu założono 15 szwów na głowę. Tak oto wilki stały się owcami.

  • Bednar

    Gluś ich zniszczy

  • Filip Rami

    Bylem tego dnia na manifestacji antyfaszystowskiej na Plaça Universitat, ale poszedlem tez zobaczyc z bliska naziolstwo z Plaça Espanya i pro-hiszpanska demonstracje PP i Ciutadans na Plaça Catalunya. Chcialbym tez zauwazyc, ze widzialem kolesia w bluzie Espanyolu na demonstracji antyfaszystowskiej. Ultrasi czyli Brigadas Blanquiazules to niebezpieczne naziolstwo zaprzyjaznione z Ultras Sur Realu Madryt, ale wsrod kibicow ‚pericos’ jest tez wielu Katalonczykow i ludzi o przeroznych pogladach. Napisalem rowniez relacje z manifestacji na moim blogu. Zapraszam na aventurafora.blogspot.com.es. Pozdrowienia dla 161crew!