1 maja w Warszawie- demo Konfederacji czyli nacjonalistów. Miały być tysiące a było kilkaset osób. Na początku NOP i kilka innych grupek pojawiło się ze swoimi flagami i banerami na których były celty i inne symbole, ale sami organizatorzy kazali im się schować. Bardzo się pilnowali aby nie dać powodu do rozwiązania manifestacji. Zaczęło się od wiecu na placu Zamkowym. Hasła te co zwykle i jak zawsze nikt nie reagował. Później ruszyli.

Sam przemarsz wyglądał tak, że policja – a było ich bardzo dużo – otoczyła szczelnie marsz nazioli. Przed czołem dema szła duża grupa policjantów, blokująca drogę aby nikt nie wszedł na ulice – to znamy sposób, który opanowali przy okazji pilnowania smoleńskich miesięcznic. Skrzyżowanie Nowego Światu i Świętokrzyskiej, gdzie rok temu była blokada a teraz zebrało się dużo osób, zablokowały wozy policyjne oraz kordon policji. Mimo tych środków ludzie dostali się na ulicę i próbowali blokować, ale błyskawicznie byli wynoszeni. Przez chwilę była taka gonitwa-policja otoczyła jedną grupę a obok pojawiała się druga. Większość osób po wyniesieniu była puszczana, kilka osób spisano.

Trzech blokujących zabrała policja za przepychanki; wystarczyło machnąć ręką a już tłum bluemenów rzucał się na ciebie. Te osoby szybko zostały zwolnione ale mają odpowiadać za naruszenie nietykalności policjantów. Gdy po wyniesieniu blokujących zbliżyła się manifestacja nacjonalistów, policja zablokowała całą ulicę Świętokrzyską i teren wokół biur UE. Tam odbył się wiec kończący ich demo i służby pilnowały aby nikt im nie przeszkodził. Ulice, przejścia, stacje metra – totalna blokada. Wielu normalsów, którzy korzystając z wolnego było na spacerach, bardzo się wkurzyło. Policja zatrzymywała nawet starców i kobiety z dziećmi. Szarpali dziennikarzy. Ja sam byłem w jednym z kotłów – policja blokowała nas ok 40 minut.

Wokół demonstracji nacjonalistów cały czas biegały grupy szturmowców. Na Krakowskim Przedmieściu i na skrzyżowaniu z Nowym Światem zaatakowali kilka osób. Policja nie reagowała. Bojowo nastawionych nazioli pogoniliśmy my sami. Tak szybko jak się pojawili, tak szybko zniknęli. W ramach rekompensaty, policja przekazała im jeden z banerów zabranych blokującym. Naziole i policja to jedna koalicja.