161 Crew
Facebook 161 Crew Instagram 161 Crew Tumblr 161 Crew Twitter 161 CrewYouTube 161 Crew Materiały opublikowane na stronie mają wyłącznie charakter informacyjny, redakcja strony nie namawia nikogo do łamania prawa.

Przeciwko państwu i kapitalizmowi – 1 maja we Wrocławiu

Od kilku lat można zaobserwować próby zawłaszczania Święta Pracy przez skrajną prawicę. Nacjonaliści głoszą – podkradzione lewicy – antykapitalistyczne hasła i biorą udział w związkowych demonstracjach, by za wszelką cenę przypodobać się pracownikom i skierować ich uwagę na imigrantów, którzy rzekomo odpowiadają za bezrobocie w Polsce. Usunąć wszystkie mniejszości narodowe, wyjść z UE i zamknąć granice – oto oferta nacjonalistów dla ruchu pracowniczego. Historia pokazuje jednak wyraźnie, że wszędzie tam, gdzie skrajna prawica dochodziła do władzy, prawa pracownicze były ograniczane, a sam ruch pracowniczy – tłamszony. Dlatego też nie mogło nas zabraknąć na demonstracji 1 maja we Wrocławiu.

Dotarliśmy na miejsce zbiórki środowisk wolnościowej lewicy i wspólnie, czarno-czerwonym blokiem, dołączyliśmy do głównej demonstracji, skandując “Rząd na bruk, bruk na rząd”. Na miejscu startu dema zebrało się ok. 150 osób. Rozwinęliśmy transparent 161 Crew, który wzbudził zainteresowanie i entuzjazm. Następnie wysłuchaliśmy początkowych przemówień – i ruszyliśmy.

Hasła towarzyszące demonstracji dotyczyły wielu bardzo ważnych kwestii – łamanie praw pracowniczych, umowy śmieciowe, wezwania do strajku generalnego, przemoc państwa, wreszcie – nawoływania o demokrację bezpośrednią i krytyka elit politycznych. Słowem: napiętnowano wszystko, co doskwiera nam na co dzień w polskiej, kryzysowej rzeczywistości. Skandowaliśmy m.in. “Rząd do roboty za 1000 zł”, “Dość łamania praw pracowniczych”, “A! Anti! Anticapitalista”, “Nie zaciskaj pasa, zaciśnij pięść” czy “Precz z korporacyjnym totalitaryzmem”.

Reakcje przechodniów były bardzo różne. Od bicia brawa demonstrującym i chęć rozmowy na temat postulatów, przez zdziwienie i obojętność, po pukanie się w czoło. Jak widać, spektakl ma się dobrze – na tonącym Titanicu też bawiono się do końca… Naszą uwagę zwrócił zwłaszcza łysy przechodzień w koszulce “Apartheid” i z IQ na poziomie kaktusa, który na widok demonstracji zapluł się ze złości i gdzieś nerwowo dzwonił.

Po rozwiązaniu zgromadzenia zostało jeszcze trochę wolnego czasu do powrotu, więc nasi przyjaciele z Wrocławia odprowadzili nas po swoim mieście, w którym na murach toczy się ostra wojna między antyfaszystami i “patriotami” spod znaku krzyża celtyckiego. Zwiedziliśmy także, zorganizowaną oddolnie przez wrocławskich wolnościowców, salę sportową, podzieloną na siłownię oraz salkę do sportów walki. Cieszy fakt, że ekipa z Wrocławia, mimo dysponowania skromnymi środkami, zdołała zorganizować naprawdę przyjemne miejsce do rozwijania umiejętności sportowych. Jak widać, w środowiskach wolnościowych coraz popularniejsze stają się zdrowe, sportowe zajawki.

Dość łamania praw pracowniczych!
Do zobaczenia za rok!

Brak komentarzy

Odpowiedz