W dniach 16 -21 lipca we wsi Stawiska w woj. kujawsko-pomorskim odbyła
się druga edycja Obozu dla Klimatu, na którym byliśmy obecni. Podczas obozu odbyły się wykłady i warsztaty nastawione na wzajemną edukację,
samoorganizację i nawiązanie kontaktów między rozproszonymi środowiskami aktywistów ekologicznych i nie tylko.
Dzień rozpoczynał się od jogi i zajęć sportowych, potem śniadanie i plenum, na którym wszyscy uczestnicy mogli współdecydować o sprawach związanych z obozem. Po plenum z kolei odbywały się wykłady i warsztaty, niektóre z nich to: „Make Rojava Green Again”,
„Miejskie style życia, podróże i emisje gazów cieplarnianych”,
„Kapitalizm i ekologia”, „Zrównoważony aktywizm, czyli jak się nie wypalić w aktywizmie na rzecz klimatu”, „Obrona i respektowanie praw człowieka, wszystkich, jako warunek konieczny do powstrzymania katastrofy klimatyczno-ekologicznej”, „Inicjatywa dzikie Karpaty” czy „Wizje katastrofy klimatycznej w fantastyce”. Po wykładach wieczorne plenum, kolacja oraz część rozrywkowa: ognisko, pokaz filmów i koncerty.
Jednym z ciekawszych koncertów był występ regionalnego artysty Marka Marynowskiego, ale też np. koncert znanego barda Janusza Reichela. Wszystkie posiłki na terenie obozu były wegańskie, ugotowane przez ekipy Food Not Bombs.

W sobotę przyszedł czas na kulminacyjną akcję obywatelskiego nieposłuszeństwa, łańcuch ludzi i demonstrację Młodzieżowego Strajku
Klimatycznego w Kleczewie.

Nasza ekipa była w grupie ludzi, którzy z bliska chcieli zobaczyć kopalnię odkrywkową KWB Konin w Tomisławicach, więc wzięliśmy udział w akcji obywatelskiego nieposłuszeństwa.
Podzieleni na trzy grupy ruszyliśmy w sobotę rano w 8-kilometrowym
marszu przez pola i lasy w kierunku kopalni odkrywkowej. Zbliżając się
do kopalni napięcie rosło, szliśmy w zwartej grupie przez pole, dookoła
roiło się od policji. Gdy padła komenda „stać!” wszyscy zaczęli biec, by ominąć policyjną blokadę. Policjanci w bojowym rynsztunku (kaski, pałki, ręczne miotacze gazu) byli zdezorientowani, rozpylili gaz i wyłapywali pojedyncze osoby biegnące w kierunku odkrywki. Pewnej grupie udało się dostać na teren kopalni. Taśmociąg został zatrzymany.

Na miejscu pojawiło się jeszcze więcej policji, nad głowami przeleciał policyjny helikopter, zostaliśmy otoczeni i zatrzymani pod absurdalnym
pretekstem naruszenia kodeksu drogowego. Policja chciała wlepić uczestniczkom i uczestnikom akcji mandaty za blokowanie pasa ruchu
nie dość, że bezprawnie, bo poruszaliśmy się w kolumnach liczących po cztery osoby w rzędzie, to jeszcze w dosłownie szczerym polu, na środku rżyska. Żeby było bardziej absurdalnie wystawiali je policjanci, którzy nie byli nawet przy rzekomym naruszeniu przepisów. Nikt nie przyjął mandatu, więc byliśmy przetrzymywani w policyjnym kotle w szczerym polu, w pełnym słońcu, w dodatku spryskani gazem. Kiedy wszyscy zostali spisani i otrzymali pouczenia, zostaliśmy wypuszczeni i skierowaliśmy się w stronę obozu, część osób dołączyła do współtworzenia łańcucha ludzi.

Po drodze policja robiła co mogła, żeby utrudnić nam powrót m.in. zatrzymała autokar. Dowiedzieliśmy się, że jedna z uczestniczek została
przewieziona do szpitala, ponieważ policja złamała jej obojczyk.
Poturbowany został również fotoreporter, który był tam służbowo, dokumentował przebieg zdarzeń, miał aparat i legitymację prasową.
Policjanci przewrócili go na ziemię, przyciskali do niej, grozili, że go skują. Gdy został uwolniony, policjanci powiedzieli mu, że nie ma prawa publikować zdjęć, co jest nieprawdą. Pismo do szefa wielkopolskiej policji w sprawie użycia siły wobec fotoreportera złożyła już Helsińska Fundacja Praw Człowieka – „Zachowanie policji uniemożliwiło fotoreporterowi „Wyborczej” udokumentowanie głównych momentów użycia siły wobec protestujących” podkreśla fundacja w piśmie skierowanym do szefa policji. Zadziwiająca jest zaciekłość, z jaką funkcjonariusze bronili interesów prywatnej spółki oraz brutalność policji, którą trudno porównać z traktowaniem innych protestów w ostatnich latach. Policja robiła też wszystko, co w jej mocy, żeby utrudnić uczestnikom obozu spokojny powrót do domu. Każdy samochód wjeżdżający i wyjeżdżający ze Stawisk od wtorku był zatrzymywany pod pretekstem kontroli ważności dokumentów. Wszyscy kierowcy dmuchali w alkomat oraz byli poddawani trwającemu około 10 minut testowi na obecność narkotyków.
Podsumowując, Obóz był udany, ludzi było więcej niż w zeszłym roku (co
było widać przy kolejkach po posiłki), odbyła się pierwsza w Polsce
masowa akcja obywatelskiego nieposłuszeństwa w sprawie blokady kopalni
odkrywkowych. Ekipy przygotowujące obóz, ekipy gotujące posiłki,
prelegenci i uczestnicy spisali się na medal. Pomimo wyjątkowej
brutalności policji i demonstracji siły (nad obozem latał policyjny
helikopter) nie jesteśmy zastraszeni. Działamy w stanie wyższej
konieczności i obywatelskiego obowiązku dbania o dobro wspólne.

Po naszej stronie jest dobro planety i wszelkiego życia na niej, po ich
stronie śmierdzące dwutlenkiem węgla zyski.
Wszyscy pełni nadziei,
wiedzy, pomysłów i z nowymi kontaktami udaliśmy się do domów.
Do zobaczenia za rok!

Relacja: jxb
Zdjęcia: Radosław Sto

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here